W szranki przetargu na specjalistyczne samochody dla celników stanęli dilerzy Mercedesa, Forda, Opla, Fiata, Volkswagena, a nawet Jaguara.
Ministerstwo Finansów (MF) zakończyło pierwszy etap wartego kilkanaście milionów złotych przetargu na 66 doskonale wyposażonych pojazdów dla celnych grup mobilnych.
Oferty złożyło siedem firm (patrz ramka). To dużo czy mało? Chcący wystartować w przetargu musiał wykazać się bardzo dobrą kondycją finansową (zdolność kredytowa do 5 mln zł) oraz doświadczeniem w realizacji podobnych zamówień.
Wincenty Zeszuta, prezes firmy Zeszuta sp. z o. o., dostarczającej Mercedesy, potwierdza, że resort finansów poprzeczkę zawiesił wysoko.
— Nie każdy mógł wystartować. To jest przetarg na samochody o skomplikowanej zabudowie i wyposażeniu. Będą to jeżdżące laboratoria, gotowe w każdej chwili i miejscu do akcji kontrolnych — mówi Wincenty Zeszuta.
Specpojazdy trafią do celnych grup mobilinych, czyli 44 brygad liczących 800 funkcjonariuszy zajmujących się zwalczaniem przemytu oraz nielegalnej produkcji i obrotu towarami akcyzowymi (np. paliwami, alkoholem, papierosami).
Obecnie mają oni mało sprzętu. Flota samochodowa całej polskiej służby celnej (14 tys. funkcjonariuszy) to zaledwie... 75 pojazdów wyposażonych w radiostacje i koguty na dachach oraz 16 samochodów ze sprzętem do zdjęć RTG i kontrolowania paliwa.
MF kupuje 66 nowiutkich pojazdów wyposażonych niczym wozy Jamesa Bonda m.in. w laptopy, skanery, testery, sondy, kopiarki, drukarki, wykrywacze metali, CB-radio, radiostacje, wagi elektroniczne, aparaty fotograficzne, lornetki, zestawy do kontroli paliwa i kontroli drogowej, generatory prądu, dodatkowe akumulatory i... leżanki. Zwycięzca przetargu ma być wyłoniony do końca maja 2006 r.