Podwyżki będą więc mniej więcej o wskaźnik inflacji. Wyjątek to płace wysoko wykwalifikowanych specjalistów, którzy swoją pracą wnoszą do firm dużą wartość dodaną i sprawiają, że pracodawcy będą mogli szybko odrobić straty wynikłe ze spadku koniunktury.
Coraz większe znaczenie będzie miał kafeteryjny system wynagrodzeń i świadczenia pozafinansowe, w tym szkolenia, z których część pracodawców zrezygnowała w okresie dekoniunktury. W nadchodzących latach popularne będzie też wiązanie wzrostu wynagrodzeń z konkretnymi wskaźnikami. W naszej spółce zmieniliśmy zasady przyznawania premii: przy określaniu ich wysokości przełożony będzie uwzględniał absencję chorobową. Do negocjacji wzrostu płac ze związkami zawodowymi przystąpiliśmy w listopadzie, zgodnie z postanowieniami Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy. Do porozumienia doszliśmy już na początku grudnia. Pracownicy już więc wiedzą, że wzrost płac w 2011 r. wyniesie 3,5 proc. W poprzednich latach negocjacje kończyły się z reguły dopiero na przełomie pierwszego i drugiego kwartału. Fakt, że udało nam się znacznie to przyspieszyć, niewątpliwie wpływa na poczucie stabilności płacy i zatrudnienia naszych pracowników.