Śmieci, czyli niewyrzucone pieniądze

opublikowano: 14-01-2022, 13:45

Tomasz Kacprzak, dyrektor ds. gospodarki odpadami łódzkiego MPO, cieszy się, że mieszkańcy miasta coraz lepiej sobie radzą z segregowaniem śmieci. W 2021 r. odzyskano w Łodzi prawie 14,5 tys. ton odpadów, w tym 3800 ton kartonów, czyli niemałe pieniądze: 500-kilogramowa paczka kartonu jest warta około 250 zł.

Nic się nie zmarnuje:
Nic się nie zmarnuje:
Tomasz Kacprzak, dyrektor ds. gospodarki odpadami w MPO Łódź i radny Rady Miejskiej w Łodzi, podkreśla, że kwoty uzyskane ze sprzedaży surowców wtórnych są zwracane do budżetu miasta. Natomiast to, czego nie da się uratować, jest używane w sortowni jako paliwo alternatywne (RDF), czyli cały czas służy gospodarce.
K.Jarczewski

Polak produkuje około 340 kilogramów śmieci rocznie (mniej więcej kilogram dziennie). Bogatsi, np. Niemcy i Duńczycy, wytwarzają rocznie 615-766 kilogramów odpadów na osobę, czyli dwa razy więcej niż my. Realnie, w kilogramach, marnujemy jednak mniej, co nie znaczy, że nie należy pracować nad świadomością śmieciową. Każdy wyrzucony odpad może być wtórnym zyskiem odczuwalnym w budżecie samorządu, a więc mającym wpływ na budżet każdego mieszkańca. W Łodzi w 2021 r. odzyskano i sprzedano prawie 14,5 tys. ton odpadów.

Kartonowy rekord

Drugie życie:
Drugie życie:
W 2021 r. w Punkcie Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych w Łodzi odzyskano rekordowe 3800 ton kartonów. Jeśli takie opakowanie trafi do właściwego, niebieskiego pojemnika, po sortowaniu i paczkowaniu zostanie sprzedane i przerobione.
K.Jarczewski

Miasto liczy niemal 700 tys. mieszkańców. Łódzka sortownia odpadów zatrudnia około 150 pracowników, którzy z dostarczonych śmieci wybierają m.in. 16 ton kartonów dziennie.

– W 2021 r. padł rekord: 3800 ton. Rok wcześniej było to 3150 ton, wzrost jest związany z rosnącą liczbą zamówień internetowych. Jeśli kartonowe opakowanie trafi do właściwego, niebieskiego pojemnika, gwarantuję, że zyska drugie życie – po sortowaniu i paczkowaniu kartony są sprzedawane i przerabiane, a coraz więcej firm za punkt honoru uważa podawanie informacji, że ich opakowania są wykonane z kartonu z recyklingu – twierdzi Tomasz Kacprzak.

Wyrzucając papierowe opakowania, nie należy się przejmować niewielkimi zanieczyszczeniami, zatłuszczeniem na pudełku po pizzy, naklejoną taśmą samoprzylepną, przyklejonymi resztkami paragonu. Byle nie stawiać kartonu obok pojemnika, bo mokrego papieru i kartonu nie da się użyć ponownie.

Szkodliwe foliówki:
Szkodliwe foliówki:
Zmorą sortowni w całej Polsce stały się wygodne w domowym użyciu foliowe worki na śmieci. Doczyszczanie szkła z drobinek plastiku to syzyfowa praca. Dotyczy to też odpadów bio, lepiej je wrzucać do brązowego pojemnika bez woreczka foliowego. Mikroplastik w kompostowniach staje się składnikiem kompostu, który trafi do gleby. Foliówki wrzucajmy do tworzyw, trafią wtedy do recyklingu.
K.Jarczewski

Podsumowanie minionego roku w Łodzi pokazuje, że śmieci przybywa, choć lepiej jest z ich segregowaniem.

– Paczka kartonu ważąca 500 kg jest warta około 250 zł, podobnie paczka papieru, którego odzyskaliśmy 110 ton. Dziennie wybieramy 100 tys. butelek PET, co przez rok dało ponad 800 ton. Najdroższym surowcem jest aluminium, którego uzbieraliśmy prawie 90 ton, a to oznacza, że dziennie odzyskujemy 17 tys. aluminiowych puszek – wylicza szef sortowni.

Kwoty uzyskane w sortowni ze sprzedaży surowców wtórnych są zwracane do budżetu miasta.

– To, czego nie da się uratować, będzie użyte w sortowni jako paliwo alternatywne (RDF), czyli cały czas będzie służyło gospodarce. Sprzedaż wysyłkowa jest bardzo rozpowszechniona, są już firmy próbujące wdrożyć opakowania kartonowe wielokrotnego użytku, które są zwracane po rozpakowaniu kupionego towaru – uzupełnia Tomasz Kacprzak.

Aby nie być pseudoeko

Wzrost świadomości:
Wzrost świadomości:
O segregowaniu odpadów wiemy więcej, lecz wciąż za mało. Dowodem może być to, co jest nielegalnie podrzucane do sortowni, np. butle z gazami farmaceutycznymi, które muszą być utylizowane przez profesjonalne firmy.
K.Jarczewski

Przepisy nakładają obowiązek segregowania i wyrzucania śmieci do pięciu pojemników. Wiele osób wciąż ma wątpliwości, do którego pojemnika wrzucić karton po mleku, czy umyć plastikową butelkę po oleju albo czy jest jest sens wrzucania kapsli po piwie do żółtego pojemnika.

– Nie myjemy pojemników po jogurtach, olejach, byłoby to marnowanie wody i pieniędzy niemające nic wspólnego z ekologią. Technologia wybacza pewne błędy. Jeśli np. ktoś wrzuci plastik do pojemnika z papierem, to w każdej sortowni zostanie on oddzielony, jednak sortowanie w gospodarstwach domowych ułatwia i przyspiesza ten proces – wyjaśnia Tomasz Kacprzak.

W sortowniach za pomocą separatorów odzyskiwane są metale – ferromagnetyki i aluminium, dlatego każdy gwóźdź, szpilka czy kapsel mają szansę na drugie życie. Najważniejsze, jak podkreśla dyrektor Kacprzak, jest wrzucanie szkła do zielonych pojemników.

– Szkło to prawdziwy niszczyciel. Wrzucone do czarnego pojemnika na odpady zmieszane, ale także do żółtego (metale, tworzywa) czy niebieskiego (papier) może kaleczyć ręce pracowników sortowni mimo grubych rękawic, niszczy też maszyny. A w okolicach świąt i sylwestra regularnie odnotowujemy duży wzrost liczby butelek… – mówi specjalista.

Kupiwszy napój w butelce PET, warto ją zgnieść, bo zajmuje mniej miejsca, choć śmieciarka i tak ją zgniecie. Problemem natomiast są jednorazowe szklane opakowania napojów postrzegane jako przyjazne środowisku.

– Produkowanie tych opakowań z ekologią nie ma nic wspólnego. Po tę szklaną butelkę, nawet wrzuconą prawidłowo do zielonego pojemnika, musi przyjechać śmieciarka, trzeba ją zawieźć do sortowni, potem do recyklera, który też wiezie ją do huty – ślad węglowy staje się gigantyczny. Uważam, że zakup takiego napoju w lekkiej butelce PET jest bardziej eko, bo można ją przetworzyć, do śmieciarki możemy zapakować więcej takich butelek niż szkła. W systemie idealnym wprowadzilibyśmy opakowania szklane standaryzowane i kaucjonowane – dlaczego nie zwracać słoików po dżemie czy kompocie, w które mogłyby być pakowane kolejne produkty – twierdzi fachowiec.

Zero waste a realia

Warto pamiętać:
Warto pamiętać:
Szkło wrzucone do czarnego pojemnika na odpady zmieszane, ale także do żółtego (metale, tworzywa) czy niebieskiego (papier) może kaleczyć ręce pracowników sortowni mimo grubych rękawic. Niszczy też maszyny.
K.Jarczewski

Zmorą sortowni w całej Polsce stały się wygodne w domowym użyciu foliowe worki na śmieci.

– Doczyszczanie szkła z drobinek plastiku, czyli foliówek, w których są wyrzucane, to syzyfowa praca. To dotyczy też odpadów bio, lepiej je wrzucać do brązowego pojemnika bez woreczka foliowego. Mikroplastik w kompostowniach staje się składnikiem kompostu, który trafi do gleby. Foliówki wrzucajmy do tworzyw, trafią wtedy do recyklingu – punktuje szef sortowni.

To, czego nie da się odzyskać albo przekazać do spalarni lub cementowni, gdzie śmieci stają się źródłem energii, trafia na składowiska. Warto mieć świadomość, że stawiając 1 listopada na cmentarzach miliony zniczy i plastikowych wieńców, produkujemy tony nieodzyskiwalnych odpadów.

– To inne szkło niż stosowane w przemyśle spożywczym. W dodatku jest zanieczyszczone materiałem ze świeczek. Trzeba się liczyć z tym, że będzie niszczało na składowiskach przez lata, a idea zniczodzielni pozwalających na kolejne użycie zniczy dopiero kiełkuje i nie będzie miała masowego charakteru – uważa Tomasz Kasprzak.

Dyrektor odpowiedzialny za gospodarowanie odpadami jest zdania, że mimo obecności tego tematu w szkołach wciąż wiemy za mało.

– Dowodem może być to, co jest nam nielegalnie podrzucane, np. paczka z dwoma kilogramami rtęci czy butle z gazami farmaceutycznymi, które muszą być utylizowane przez profesjonalne firmy. Ale również wywożenie do lasów lodówek czy telewizorów, które można przecież bezpłatnie przywieźć do punktu selektywnej zbiórki odpadów komunalnych [PSZOK – red.]. Skoro ktoś ładuje sprzęt do samochodu i wywozi do lasu, to tyle samo energii i paliwa zużyje, przywożąc go tutaj – wskazuje Tomasz Kacprzak.

Jego zdaniem filozofia zero waste to dobra droga do zmiany myślenia o konsumpcjonizmie w naszym kręgu kulturowym, ale nie łudzi się, że będzie miała wpływ na ilość odpadów w skali globalnej.

– Będziemy produkowali coraz więcej odpadów, czy nam się to podoba czy nie, bo stać nas będzie na kupowanie większej liczby przedmiotów, widać ten trend w bogatszych od nas krajach. Częściej będziemy też kupowali sprzęt elektroniczny, wymieniali lodówki, telewizory – a to wszystko kiedyś stanie się odpadami. Globalnie patrząc na odpady, musimy sobie uświadomić, że takie gospodarki jak Chiny czy Indie będą miały dużo większy wpływ na ilość śmieci niż Europa. A tam myślenie o filozofii zero waste to pieśń przyszłości… Realne podejście przyszłościowe uwzględnia też, że zużycie energii wzrośnie w kolejnych latach o 20–30 proc. m.in. dlatego, że będziemy instalowali więcej urządzeń zużywających prąd, np. klimatyzatorów – mówi dyrektor.

Uważa, że powinniśmy świadomie wybierać, co kupujemy.

– Plastikowe długopisy dla firmy? Miejmy świadomość, że ich żywot jest krótki, a są właściwie nieodzyskiwalne, choć jeśli trafią do żółtego pojemnika, mogą się zmienić w paliwo. Kupując więcej, będziemy więcej wyrzucać, dlatego zastanawiajmy się, czy jakaś rzecz jest nam potrzebna, a gdy się zużyje, to chociaż wrzućmy ją do właściwego pojemnika – sumuje Tomasz Kacprzak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane