Na początku 2017 r. Fabryka Farb i Lakierów Śnieżka chce rozpocząć budowę centrum logistycznego w Dębicy.

— O kosztach i tym, ile to potrwa, nie możemy mówić. Gdy podpiszemy akt notarialny, podamy te informacje — zaznacza Piotr Mikrut, prezes i znaczący akcjonariusz Śnieżki.
Zaledwie 19 sierpnia 2016 r. producent takich marek, jak Śnieżka, Magnat czy Vidaron, wylicytował kupno 5,3 ha za 6,6 mln zł w przetargu zorganizowanym przez Agencję Nieruchomości Rolnych.
— Działka jest wyłączona z produkcji rolnej, ale nie wiem ile potrwają formalności. Do tej pory nie przeprowadzaliśmy żadnych transakcji z agencją — mówi Piotr Mikrut.
Zaznacza, że każde centrum dystrybucyjne ma swoją wydajność, a spółka zbliża się do granic tego, co może osiągnąć z obecną infrastrukturą. Myśli zaś o zwiększaniu sprzedaży. Chce się rozwijać w Europie Zachodniej. Piotr Mikrut zapewnia, że spółka realizuje tam coraz więcej transakcji z firmami budowlanymi, ma też jednego odbiorcę, który zleca jej produkcję pod własną marką. Według szefa Śnieżki, w Polsce marki własne stanowią około 30 proc. rynku, ale w Europie Zachodniej udział ten jest większy.
— W segmencie private label marże są niższe, ale koszty też. Odchodzą m.in. wydatki na przedstawicieli handlowych czy promocje. Nie twierdzę, że będziemy tworzyć moce produkcyjne pod private label, ale jeśli będziemy mieli możliwości, to nie zamierzamy tego rynku odpuszczać — wyjaśnia Piotr Mikrut.
Obecnie pięć fabryk Śnieżki zlokalizowanych w Polsce (trzy) na Ukrainie i Białorusi wykorzystuje moce produkcyjne w około 70 proc. Na te trzy kraje przypada też 95 proc. sprzedaży. O ile jednak w pierwszym kwartale 2016 r. wyniki spółki były na wszystkich poziomach lepsze niż w 2015 r., to drugi kwartał wypadł słabo. Sprzedaż rok do roku wzrosła o 1 proc., a EBITDA i zysk netto spadły ponad 20 proc. W efekcie EBITDA za całe pierwsze półrocze jest niższa niż w 2015 r., a dodatnią dynamikę przychodów i wyniku netto za półrocze uratował pierwszy kwartał.
Gros sprzedaży realizowane jest w Polsce — w pierwszym półroczu 2015 i 2016 r. nasz kraj odpowiadał za 79 proc. obrotów spółki. Wyraźne zwyżki na Ukrainie doprowadziły do tego, jej udział wzrósł z 10 do 11 proc. O ponad jedną piątą skurczył się natomiast rynek białoruski. W efekcie, nie generuje nawet 5 proc. sprzedaży podczas gdy rok temu było to ponad 6 proc.
— Spodziewaliśmy się spadków. Białoruś weszła w kryzys rok później niż Rosja. Największym rynkiem eksportowym Białorusi jest Rosja, więc dewaluacja rubla rosyjskiego pociągnęła dewaluację rubla białoruskiego. To spowodowało, że produkty importowane z Zachodu stały się droższe, a nasza białoruska fabryka produkuje tylko część asortymentu. Resztę importujemy z Polski. Zakładamy, że 2017 r. będzie na Białorusi rokiem stagnacji albo niewielkich zwyżek — tłumaczy Piotr Mikrut.
OKIEM EKSPERTA
Krok po kroku
JANUSZ NAGLIK, dyrektor zarządzający Polskiego Związku Producentów Farb i Klejów
Nie jednocześnie na kilku rynkach, ale kraj po kraju zaistnienie Śnieżki w Europie Zachodniej jest realne. Ma stabilną sytuację finansową i już takie próby podejmowała. Za pośrednictwem dystrybutorów niemieckich, ale jednak. Ekspansję na Wschód realizowała z lokalnymi partnerami w formie joint venture. Na rynkach Europy Zachodniej byłoby to trudne. Marki własne sieci mają tam większe znaczenie niż w Polsce, a spółka ma już doświadczenie z naszego rynku. Generalnie jest to jednak zupełnie inny model biznesowy.