Notabene utworzony w 1949 r. sojusz jest starszy nie tylko od Unii Europejskiej (1992), lecz od jej poprzedniczek, poczynając od Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali (1952). Jednym z filarów NATO zaś od początku było i jest Zjednoczone Królestwo, które we wspólnotach gospodarczych jedynie zagościło w latach 1973-2020. Dlatego w obecnej sytuacji międzynarodowej brytyjska stabilizacja obiektywnie się Europie przydaje.
Paradoks polega na tym, że premier Boris Johnson wypada lepiej za granicą niż u siebie. Doczekał się wewnętrznego głosowania Partii Konserwatywnej nad wotum zaufania. Powodem były imprezki, także z jego udziałem, odbywające się na Downing Street 10 podczas obowiązywania restrykcji covidowych 2020-21. W związku z nimi Boris Johnson został ukarany przez policję mandatem, jako pierwszy szef rządu w dziejach imperium. Na razie się obronił, w głosowaniu 359 posłów wygrał 211:148, zatem do wyrzucenia go 180 głosami zabrakło ich 32. Regulamin partii ustala, że teraz ma spokój przez 12 miesięcy, ale nie jest wcale pewne, czy tak długo wytrwa. Mimo robienia dobrej miny zdaje sobie sprawę, że osiągnął wynik znacznie słabszy od oczekiwanego – liczył, że przeciwko jego dalszemu przewodnictwu opowie się najwyżej setka posłów.
W Wielkiej Brytanii za porażkę uważa się samo dojście do partyjnego rozliczania premiera. Theresa May także uzyskała wotum zaufania, i to wynikiem lepszym niż Boris Johnson, ale wkrótce potem zrezygnowała. Niegdyś w podobnych okolicznościach odeszła na emeryturę Margaret Thatcher. Na razie okolicznością bardzo sprzyjającą premierowi jest brak w Partii Konserwatywnej wyrazistego kandydata do jego zastąpienia i wygrania wyborów do Izby Gmin w maju 2024 r. Polityka jednak nie uznaje próżni…

