Sokołów to była dobra decyzja

Anonimowy Inwestor
opublikowano: 2002-01-28 00:00

Zaczynam odzyskiwać wiarę w swoje możliwości. Muszę przyznać, że po podsumowaniu ubiegłorocznych inwestycji, gdy okazało się, że zarobiłem mniej niż wzrósł WIG, mój poziom zaufania do samego siebie był bardzo niski. Teraz mam już znacznie lepszy humor. Choć jeszcze niedawno wydawało się to mało prawdopodobne, wreszcie zaczynam zarabiać spore pieniądze na rynku kapitałowym.

Do ugruntowania mojego dobrego samopoczucia w największym stopniu przyczynił się fakt, że korekta spadkowa zapoczątkowana ponad tydzień temu okazała się krótkotrwała. Tak jak przewidywałem nie przerodziła się ona w długotrwały trend spadkowy i dzięki temu mój portfel jest coraz grubszy.

Analitycy spodziewali się ożywienia rynku we wtorek lub środę. Postanowiłem uważnie śledzić zachowanie się głównych indeksów, by nie przeoczyć dogodnego momentu do zainwestowania pieniędzy wycofanych z akcji TP SA. Rynek nie kazał mi długo czekać. Początek wtorkowej sesji był eksplozją popytu. Nie było na co czekać — musiałem szybko wskoczyć do ruszającego pociągu. Na szczęście miałem już wytypowanego faworyta. Nie musiałem więc podejmować pochopnych, nieprzemyślanych decyzji, jak to miało miejsce z Softbankiem w ubiegłym roku.

Dysponowałem kwotą 1115 zł. Za te pieniądze kupiłem 450 akcji Sokołowa po kursie 2,45 zł za sztukę. Po zapłaceniu prowizji dla biura maklerskiego nie mam już żadnych wolnych środków. Wtorek przyniósł mi zysk w postaci 5 groszy na akcję, czyli nieco powyżej 2-proc. stopę zwrotu. Nie byłem tym wynikiem specjalnie zachwycony zważywszy, że wzrost WIG-u 20 był ponad dwukrotnie wyższy. Co gorsza, następnego dnia kurs mięsnej spółki powrócił do poziomu, na jakim obejmowałem akcje dzień wcześniej. Już nabierałem podejrzeń, że znów zostałem wpuszczony w maliny przez bardzo optymistyczne analizy analityków. Na szczęście moje obawy rozproszył przebieg sesji czwartkowej. Niespodziewanie około godziny 14.00 nastąpił nagły wzrost popytu na akcje Sokołowa. Przed ostatnią w ubiegłym tygodniu sesją byłem już bogatszy o ponad 50 zł na samych tylko akcjach Sokołowa. Całkiem nieźle.

Na piątkowej sesji Sokołów ustanowił maksymalny poziom notowań w ubiegłym tygodniu – 2,65 zł. Jestem optymistą i tym razem się nie waham – poczekam aż kurs dociągnie do zapowiadanego przez analityków BDM PKO BP pułapu 2,80 zł. Myślę, że długo nie będę musiał czekać. Spodziewam się tego już na początku tego tygodnia. Gdy tylko tak się stanie prawdopodobnie zrealizuję około 15-proc. zysk i rozejrzę się za kolejną spółką.

Szczerze mówiąc, mam już dwóch potencjalnych kandydatów. Analitycy CDM Pekao SA wystawili bardzo pochlebną rekomendację „lepiej niż rynek” dla BPH PBK wyceniając jeden papier na 289 zł. Natomiast specjaliści DM BIG BG radzą akumulować akcje Prokomu. Raz już byłem akcjonariuszem tej spółki i mile wspominam około 20-proc. zarobek. Kto wie — być może ten scenariusz jeszcze się powtórzy?

Ostateczne decyzje podejmę najpóźniej w połowie tego tygodnia. Wydaje mi się, że rynek ma dość siły, by wreszcie osiągnąć długo oczekiwany poziom 1500 pkt na indeksie WIG 20. Za takim scenariuszem opowiada się spora część komentatorów i ja im wierzę. Dlatego zdecydowałem się przetrzymać walory wszystkich swoich trzech firm w nadziei, że większość pozostałych inwestorów też tak uczyni. W końcu, dlaczego nie mielibyśmy wszyscy zarobić?