Z szybkiego szacunku GUS podanego w czwartek wynika, że w pierwszym kwartale produkt krajowy brutto (PKB) – najszersza miara aktywności gospodarczej – wzrósł o 3,2 proc. rok do roku. To nieznacznie mniej niż kwartał wcześniej (3,4 proc.) i nie dużo, jeśli patrzeć na historyczne wyniki, bo średnia dynamika PKB w ostatnich 20 latach wyniosła u nas 3,8 proc. Ale w porównaniu z sytuacją w Unii Europejskiej jest to dobry rezultat. W grupie największych gospodarek UE Polska znów jest zdecydowanym liderem.
Używając danych porównywalnych na poziomie europejskim, bazujących na nieco inne metodzie liczenia zmian cen niż te najczęściej podawane przez GUS, wzrost PKB w Polsce wyniósł w pierwszym kwartale 3,8 proc. Dla porównania, średnia dla UE to 1,4 proc., a wynik Hiszpanii - 2,6 proc. Tym samym Polska wyprzedziła ten kraj. O ile kwartał wcześniej wyglądało to na efekt dużej zmienności danych w Polsce (patrz wykres), o tyle teraz już jest jasne, że Polska ma wyższą dynamikę PKB.
Na statystyki można spojrzeć z różnych perspektyw, ale ewidentnie szklanka jest w połowie pełna.
Pozytywne jest to, że Polska znów jest najszybciej rosnącą dużą gospodarką UE, potwierdzając swój duży relatywny potencjał. Jest to istotne z punktu widzenia przyciągania inwestycji, prezentowania atrakcyjności kraju.
Bardzo ważny jest też fakt, że polska gospodarka utrzymuje stabilną premię we wzroście względem średniej europejskiej. W ostatnich 20 latach ta różnica wynosiła średnio 2,4 pkt proc. i dziś jest dokładnie taka sama. Tym samym utrzymujemy się na ścieżce konwergencji, czyli stopniowego redukowania luki w dochodach dzielącej nas od rozwiniętych gospodarek.
Warto też zwrócić uwagę na fakt, że ten niezły wzrost PKB osiągamy w warunkach słabej koniunktury w przemyśle, a Polska jest w dużej mierze gospodarką przemysłową. To pokazuje, że wysokie zróżnicowanie sektorowe i rosnąca rola usług pozytywnie wyróżniają nas na tle krajów Grupy Wyszehradzkiej, które rosną wolniej.
Są też w ostatnich danych żółte lampki ostrzegawcze.
2025 miał być rokiem przełomu z powodu znacznego przyspieszenia inwestycji publicznych. Tymczasem tego nie widać. Nie widać ani w danych o PKB, ani w danych o produkcji budowlanej, ani w wynikach badań nastrojów konsumentów.
Ponadto gospodarka znajduje się na górce cyklu, jest wspierana bardzo luźną polityką fiskalną, rosnącymi wydatkami budżetowymi. A mimo to rośnie wolniej od średniej historycznej. Sugeruje to, że przeciętny wzrost w najbliższych pięciu latach będzie wyraźnie słabszy niż 3,8 proc. osiągnięte po wejściu do UE w 2004 r.
Reakcja rynku
Komentując dane GUS, minister finansów Andrzej Domański powiedział, że oczekuje w kolejnych kwartałach przyspieszenia wzrostowego trendu, przede wszystkim dzięki rosnącym inwestycjom.
Dodał, że w całym 2025 roku gospodarka będzie jedną z najszybciej rosnących w UE.
PKB w Polsce w I kwartale wzrósł o 3,2%, wyraźnie szybciej niż średnia dla UE. W kolejnych kwartałach oczekujemy przyspieszenia przede wszystkim dzięki rosnącym inwestycjom. W całym 2025 🇵🇱 gospodarka będzie jedną z najszybciej rosnących w UE.
— Andrzej Domański (@Domanski_Andrz) May 15, 2025
Z kolei ekonomiści Banku Pekao podkreślili, że obecne ożywienie jest bardzo skromne, najwolniejsze w XXI wieku. Dodali jednak, że wzrost PKB w I kw. wygląda dobrze na tle innych krajów UE.
"W I kwartale Polskę na pewno wyprzedzi tylko Irlandia, której PKB wzrósł o 10,9 proc. r/r, zapewne z uwagi na skok eksportu farmaceutyków przed wprowadzeniem ceł w USA" – stwierdzili specjaliści Pekao.
Dodali, że pod względem wzrostu kwartał do kwartału Polska może zostać wyprzedzona także przez Chorwację. Zastrzegli, że to, czy tak się rzeczywiście stanie, „pozostaje kwestią otwartą”.
Łyżka dziegciu. W ujęciu kw/kw PKB wzrósł o 0,7%, co czyni obecny epizod ożywienia najwolniejszym w tym stuleciu. Może się to oczywiście zmienić w kolejnym kwartale, ale generalnie bijemy się o przedostatnie miejsce. pic.twitter.com/x6XncAWUQW
— Analizy Pekao (@Pekao_Analizy) May 15, 2025
Natomiast w ocenie ekonomistów Santander Bank Polska dane o wzroście PKB w I kw. 2025 r. dobrze rokują na kolejne kwartały. Spodziewają się oni przyspieszenia wzrostu i że w całym roku PKB zwiększy się o 3,4 proc. W ich opinii, solidny wzrost gospodarczy był wspierany przez „umiarkowany wzrost konsumpcji prywatnej”, ale „inwestycje prawdopodobnie spadły”, jednak wyraźnie mniej niż w poprzednich kwartałach. "Spodziewamy się też wyraźnie dodatniego wkładu zapasów i ujemnego wkładu eksportu netto. Po stronie podażowej spodziewamy się solidnego wkładu ze strony usług, przy słabszych wynikach produkcji i budownictwa" – napisali ekonomiści Santandera.
Dokładniejsze wyliczenia dotyczące PKB zostaną zaprezentowane przez GUS 2 czerwca.
