Spedytorzy zapłacą za przewinienia

Marcin Bołtryk
07-08-2002, 00:00

Od jutra policja będzie karać finansowo spedytorów za wykroczenia przewozowe. Branża obawia się, że niejasne przepisy mogą prowadzić do nadużyć.

Już jutro zacznie obowiązywać rozporządzenie ministra infrastruktury w sprawie wysokości kar pieniężnych w transporcie drogowym. Oznacza to, że od jutra kierowcy mogą spodziewać się wzmożonych kontroli policji nie tylko pod kątem przestrzegania przepisów ruchu drogowego, ale przede wszystkim wykonywania przewozów zgodnie z prawem transportowym. Rozporządzenie określa 103 przypadki, w których policja może ukarać wysokimi mandatami (nawet do 15 tys. zł). Wprowadzenie kar finansowych na wzór krajów Unii ma uporządkować transport na terytorium Polski przez objęcie kontrolą czasu pracy kierowców oraz poprawienie bezpieczeństwa przewozów.

W październiku na drogi wyruszy co najmniej 80 inspektorów, którzy będą mieć uprawnienia zbliżone do policji (zatrzymywania pojazdów i ich kontrolowania, używania broni palnej, kajdanek, stosowania kolczatek itp.) Trwa już ich szkolenie.

— W ramach praktyk wspólnie z Państwową Inspekcją Pracy skontrolowaliśmy 120 polskich firm przewozowych. Wniosek jest taki, że konieczne jest jak najszybsze umożliwienie policji i inspektorom nakładania kar pieniężnych na przedsiębiorców łamiących przepisy — mówi Seweryn Kaczmarek, główny inspektor Inspekcji Transportu Drogowego.

Przewoźnicy uważają, że konstrukcja nowych przepisów może grozić nadużyciami.

— Przepisy te są zbyt ogólne i umożliwiają finansowe karanie przedsiębiorcy za winy kierowcy. Nie podobają nam się też różnice w wysokości kar za różne przewinienia. Na przykład za przewóz materiałów niebezpiecznych nie nadającym się do tego kontenerem lub za używanie ognia w pojeździe wiozącym takie materiały grozi kara 1 tys. zł. Natomiast za nieposiadanie ogranicznika prędkości w samochodzie do przewozu materiałów niebezpiecznych kara wynosi 2 tys. zł — zauważa Janusz Łacny, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Przewoźnikom nie podoba się również przepis nakładający wysoką karę 4 tys. zł na kierowcę nie posiadającego w samochodzie dowodu opłaty drogowej — tzw. winiety.

— Taką karę można by zaakceptować jedynie w przypadku braku winiety dobowej, która jest wystawiana przez samego przedsiębiorcę. Natomiast w przypadku winiet kwartalnych i całorocznych przepis jest absurdalny. Może się przecież zdarzyć, że kierowca po prostu zapomni zabrać winiety i za to zostanie ukarany mandatem wysokości aż 4 tys. zł — mówi Janusz Łacny.

Jego zdaniem, w rozporządzeniu brakuje określenia, kto odpowiada za konkretne przewinienie.

— Może to być przedsiębiorca, kierowca albo osoba dokonująca załadunku — dodaje Janusz Łacny.

Mimo to przedsiębiorcy nie ukrywają, że bardziej będzie opłacało się złamanie przepisów i zapłacenie kary niż ich przestrzeganie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Spedytorzy zapłacą za przewinienia