W czasie bessy wzrosty nie powinny rozpalać wyobraźni
Na trwały powrót wzrostów cen akcji jeszcze za wcześnie — twierdzą analitycy. Ale najodważniejsi mogą już zacząć kupować.
Taniejąca ropa i poprawa nastroju za oceanem przyniosła chwilową ulgę krajowym inwestorom. W środę wszystkie ważne indeksy zyskiwały na wartości, skupiający największe firmy WIG20 zarobił 1,4 proc.
To cieszy, ale analitycy twierdzą, że za wcześnie jeszcze ogłaszać koniec bessy. Korekta, a tak właśnie określają to, co wczoraj działo się na warszawskim parkiecie, to naturalne zjawisko po okresie silnych spadków. Na razie jednak nie wydarzyło się nic, co pozwalałoby sądzić, że wzrosty utrzymają się dłużej. Zasięg korekty określany jest na kilka, a co najwyżej na 10 proc. Choć pojawiają się pierwsze głosy, że dno bessy nie musi być już daleko. Wiele zależeć będzie jednak od dalszego zachowania się ropy — idealnie, gdyby cena baryłki spadła w okolice 100 USD — i dalszych wieści z Ameryki.
W każdym razie jeśli ktoś nadal obawia się kupowania akcji, to przynajmniej powinien poważnie się zastanowić, czy nadal warto je sprzedawać.
Tim Heeley
szef działu Oil and Gas, firmy Daniel Stewart
Sądzę, że obecne wzrosty cen ropy naftowej na rynkach światowych mają czysto spekulacyjny charakter. Obecna sytuacja na rynku charakteryzuje się też silnymi napięciami pomiędzy podażą a popytem. Wszyscy liczą jednak na potencjał kryjący się w roponośnych złożach w Iraku. Ich uruchomienie może rozwiązać problemy na rynku naftowym. Bardzo szybko wydobycie w tym kraju może bowiem osiągnąć poziom do 4 mln baryłek dziennie.
Piotr Kuczyński
główny analityk firmy Xelion
Za oceanem zaczyna się sezon raportów kwartalnych. Rynek jest bardzo pesymistycznie nastawiony do spółek. Zatem amerykańskie firmy mogą pozytywnie zaskoczyć. Jeśli dodatkowo uspokoi się ropa naftowa, to mamy dużą szansę na letnią zwyżkę. Jednak to jeszcze nie koniec kryzysu. Możliwe, że jest to koniec pierwszej fazy. Mamy szansę, że latem zapanuje na Wall Street optymizm. Potem może przyjść jesienne ochłodzenie, żeby koło października indeksy znów poszły w górę.
Tania ropa pomoże
komentarz
Mariusz Staniszewski
prezes Noble Funds TFI
Na razie trudno mówić o pierwszych jaskółkach zmiany trendu. W sumie sytuacja na rynkach nie uległa zmianie poza tym, że ropa naftowa jest tańsza. Warszawska giełda jest nadal bardzo mocno przeceniona. Jeśli trend spadkowy na ropie utrzymałby się, presja inflacyjna będzie lżejsza. Nie mówię o powrocie do cen sprzed roku czy sześciu miesięcy. Wystarczy, że wartość jednej baryłki zbliży się do 100 USD. Wtedy mielibyśmy jeden z najlepszych momentów, żeby kupować akcje. Obecnych wzrostów nie traktowałbym jednak jak zmiany tendencji na giełdzie.
Czas wyboru akcji
Zbigniew Jakubowski
wiceprezes Union Investment TFI
Na giełdzie jest korekta, ale nie oczekiwałbym trwałych wzrostów. Indeksy powinny wzrosnąć mniej niż 10 proc., żeby potem wrócić do trendu spadkowego. To dobry moment, żeby przebudować portfel. Nie dotyczy to segmentu małych i średnich spółek. Korekta raczej ominie kursy mniejszych firm. Trwała zmiana tendencji na parkiecie nie zależy od nas. Musimy czekać na impuls, który przyjdzie z Ameryki. Teraz w centrum zainteresowania jest inflacja, ceny ropy naftowej oraz koniunktura w Stanach Zjednoczonych. Dobre wiadomości zza oceanu mogą dać sygnał do trwałych wzrostów.
Dołek jest blisko
Marcin Kiepas
analityk X-Trade Brokers
Na 95 proc. można prognozować, że jesteśmy w dołku lub blisko dołka w średnioterminowym trendzie. Do 100-procentowej pewności brakuje tylko krótkiej panicznej wyprzedaży, która oczyściłaby rynek. Taka panika miała miejsce w styczniu. Mimo to mamy szansę, że w najbliższych miesiącach koniunktura na giełdzie będzie lepsza. Czeka nas najprawdopodobniej trend boczny lub wzrostowy. To oznacza, że można się zastanawiać nad zakupem akcji. Trzeba także patrzeć na to, co dzieje się na Wall Street. Tamtejszy sezon wynikowy już się zaczął.
Zbigniew Kazimierczak, adm