Spowolnienie stało się faktem

opublikowano: 01-12-2019, 22:00

Szczegółowe dane za III kwartał dają wyraźny sygnał o hamowaniu polskiej gospodarki. Potwierdzają to eksperci.

PKB niewyrównane sezonowo wzrosło w III kw. 2019 r. o 3,9 proc. wobec wzrostu o 4,6 proc. w II kw. — poinformował GUS. To najwolniejsze tempo wzrostu od IV kw. 2016 r. Po raz pierwszy poznaliśmy także strukturę wzrostu gospodarczego, która pozwala ekspertom prognozować kolejne miesiące. A wydaje się, że one też przyniosą złe wieści.

Cała wstecz

Wszystkie elementy składowe wzrostu gospodarczego okazały się gorsze niż trzy miesiące wcześniej. Popyt krajowy wzrósł o 3,3 proc., a więc o 1,3 pkt proc. mniej niż przed kwartałem. Co ciekawe, w tej kategorii gorszy wynik zanotowała konsumpcja gospodarstw domowych, i to mimo kolejnych programów socjalnych — wzrosła o 3,9 proc., o 0,5 pkt proc. mniej niż w okresie kwiecień-czerwiec. To wpłynęło na ostateczny wynik PKB — spożycie w sektorze gospodarstw domowych odpowiada za 2,2 pkt proc. wzrostu w III kw., a więc o 0,3 pkt proc. mniej niż w poprzednim okresie. O ile spadek dynamiki konsumpcji jest zaskoczeniem, o tyle kłopoty w inwestycjach są zjawiskiem, z którym oswajamy się już od kilku miesięcy. W III kw. wzrosły one o 4,7 proc. r/r wobec 9,1 proc. w poprzednim kwartale.

Popyt inwestycyjny odpowiadał jedynie za 0,8 pkt proc. PKB, podczas gdy w II kw. było to niemal dwukrotnie więcej (1,5 pkt proc.). Jednocześnie stały spadek zapasów staje się coraz większym obciążeniem dla wzrostu — w III kw. ich spadek obniżył końcowy wynik PKB o 0,7 pkt proc. wobec jedynie 0,2 pkt proc. na wiosnę. Ogółem więc akumulacja brutto (inwestycje + zapasy) jest głównym winowajcą spowolnienia, dodając w III kw. jedynie 0,1 pkt proc. do PKB (w II kw. było to aż 1,4 pkt proc.). Efekt złej koniunktury w inwestycjach jest w części łagodzony przez rosnące dodatnie saldo eksportowe, które w III kw. dało PKB aż 0,8 pkt proc. (w II kw. było to jedynie 0,2 pkt proc.).

Analitycy zgodni

Ekonomiści są zgodni co do tego, że dane za III kw. wskazują na rozpoczęcie się nad Wisłą spowolnienia gospodarczego. W konsekwencji jest zapowiedź obniżenia prognoz wzrostu PKB w najbliższych miesiącach. Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole, swoją korektę uzasadnia gorszą niż oczekiwał sytuacją w dwóch najważniejszych częściach składowych PKB.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Dzisiejsze dane o PKB w III kw. sygnalizują znaczące ryzyko w dół dla naszych prognoz wzrostu gospodarczego w latach 2019 — 4,4 proc. i 2020 — 3,5 proc. Ryzyko to jest związane głównie z niższą niż oczekiwaliśmy dynamiką inwestycji i konsumpcji — wyjaśnia Jakub Borowski.

Michał Rot, ekonomista PKO Banku Polskiego, wskazuje na podobne pobudki.

— Biorąc pod uwagę strukturę wzrostu w III kw. tego roku (rozczarowujący wzrost konsumpcji, szybszy i głębszy niż zakładaliśmy spadek inwestycji publicznych) oraz napływające dane miesięczne za IV kw., obniżamy naszą prognozę wzrostu w ostatnim kwartale do 3,8 proc. r/r (z 4 proc. poprzednio), jednocześnie rewidujemy prognozę wzrostu PKB w 2019 do 4,2 proc. (z 4,3 proc. poprzednio). Oceniamy, że ścieżka wzrostu PKB w przyszłym roku (nasz szacunek 3,7 proc.) powinna być bardziej „płaska” niż się do tej pory spodziewaliśmy — uzasadnia ekonomista PKO BP.

Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium, w swoim komentarzu zarysowuje przyczyny zadyszki polskiej gospodarki.

— Opublikowane dziś dane o strukturze wzrostu gospodarczego, a także wskaźniki koniunktury nie dają podstaw do dużego optymizmu. Wygasają bowiem dotychczasowe motory gospodarki w postaci impulsu popytowego wygenerowanego przez stymulację fiskalną, a także inwestycje publiczne napędzane przez absorpcję środków unijnych. Do utrzymania wzrostu na solidnym poziomie brakuje natomiast inwestycji prywatnych, pomimo utrzymujących się problemów z pozyskaniem pracowników i presją na automatyzację pracy. Wskaźniki koniunktury, w tym badania NBP, wskazują na ograniczoną przestrzeń do wyraźnego wzrostu nakładów inwestycyjnych przedsiębiorstw. Wzrost w najbliższych kwartałach powinien być nadal znacząco napędzany przez konsumpcję gospodarstw domowych. Pozytywny wpływ tych działań nie będzie jednak tak silny jak w 2016 i 2017 r., gdyż beneficjentami wypłat są rodziny o nieco większej niż poprzednio skłonności do oszczędzania. Eksport netto zapewne też nie będzie wspierał aktywności polskich przedsiębiorstw, gdyż oczekiwania dla wzrostu gospodarczego za granicą nadal nie przedstawiają się korzystnie — puentuje ekspert Banku Millennium.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Pkb