SPRZEDAŻ DALMORU NABRAŁA KSZTAŁTÓW
Konkurenci gdyńskiego przedsiębiorstwa mogą znaleźć się na skraju upadłości
NIE UTONIE: Włodzimierz Kłosiński, prezes gdyńskiego Dalmoru, ma powody do zadowolenia. Do tej pory traktowany nieco po macoszemu, teraz ma szansę uzyskać silnego inwestora, uratować firmę, a być może w przyszłości przejąć konkurencję. fot. Grzegorz Kawecki
W przyszłym miesiącu zostanie wybrany doradca prywatyzacyjny gdyńskiego Dalmoru. Dwa pozostałe przedsiębiorstwa dalekomorskie — Odra i Gryf — takiego szczęścia nie miały. Może to przesądzić o ich upadku.
Na początku listopada zostanie wybrany doradca prywatyzacyjny gdyńskiego Dalmoru. Do prywatyzacji firmy powinno dojść w przyszłym roku. Mniej szczęścia od Dalmoru mają dwie inny firmy połowów dalekomorskich — szczeciński Gryf i świnoujska Odra — przedsiębiorstwa do tej pory państwowe. Tym bardziej że działalność połowowa jest deficytowa i trudno znaleźć inwestora.
— Rozmawialiśmy przez dwa lata z kilkoma inwestorami krajowymi i zagranicznymi. Brak gwarancji rządowych spowodował jednak, że firmy wycofały się z dalszych rozmów — twierdzi Stanisław Kasperski, specjalista ds. eksploatacji floty w Gryfie.
Także w Odrze sceptycznie patrzą na możliwość przekształcenia.
— Obecnie 95 proc. obszarów połowowych skoncentrowane jest na 200 milach morskich, które leżą w strefach ekonomicznych kilku państw. W takiej sytuacji upadek naszej floty dalekomorskiej to kwestia czasu — powiedział Ryszard Smolik, zastępca dyrektora ds. floty Odry.
Lepiej na lądzie
Tego, że sytuacja jest trudna, nie ukrywają również w Dalmorze
— Zdajemy sobie sprawę z tego, że działalność połowa nie przynosi wielkich zysków. Poszukujemy jednak takiego inwestora, który przekaże nam środki na dalszy rozwój działalności lądowej oraz mimo wszystko postara się utrzymać naszą działalność połowową — podkreśla Włodzimierz Kłosiński, prezes Dalmoru.
Grupa ośmiu firm skupionych wokół Dalmoru osiąga coraz lepsze wyniki finansowe, a majątek lądowy spółki szacuje się na 800 mln zł. Inna sytuacja jest w Odrze, która już dawno wyodrębniła majątek lądowy z własnej działalności.
— Na naszych terenach powstało około 10 spółek, w których jesteśmy udziałowcami — wyjaśnia Ryszard Smolik.
Na terenach Odry działają m.in. norweskie Odra Indiustries oraz Eurofish. Obecnie jednak udział Odry w spółkach zawęża się do nieznacznych rozmiarów. Firma wnosiła do spółek aport rzeczowy i w miarę upływu czasu straciła w nich jakąkolwiek kontrolę.
Nie powiodło się także Gryfowi, którego spółka Gryf-Ryb (przetwórstwo rybne) także upadła.
— Jako tako działa druga wyodrębniona spółka — port rybacki oraz przedsiębiorstwo połowowe. Obecnie jesteśmy w trakcie ustalania alternatywnej strategii rozwoju działalności połowowej z racji wycofania się inwestorów — mówi Stanisław Kasperski.
Alternatywą dla przedsiębiorstw dalekomorskich jest poszukiwanie dodatkowych źródeł połowów. W tym celu przedsiębiorstwa wysyłają swoje kutry na dalekie łowiska nowozelandzkie lub kanadyjskie. Podstawową bazą surowcową pozostają jednak łowiska na Morzu Beringa i Ochockim.
Spółki z Rosją
— Mamy dwie możliwości utrzymania się na rosyjskim rynku połowowym. Zwiększenie limitów połowowych w ramach porozumień międzyrządowych lub kooperacja z miejscowymi przedsiębiorstwami — mówi Włodzimierz Kłosiński.
Dalmor jest właśnie w fazie negocjacji z Rosjanami w sprawie utworzenia takiej spółki. Odra ma już taki zabieg za sobą — jeden statek pływa pod rosyjską banderą. Przedstawiciele Odry zwracają jednak uwagę na to, że takie działanie napotyka ogromny opór związków zawodowych. Powód: przeflagowanie pod obcą banderę związane jest ze zwolnieniami pracowników.