Śródmiejska spółdzielnia brzydko się chwyta

10-12-2014, 00:00

Jedna z najbogatszych warszawskich spółdzielni ma coraz większe długi. Jej zarząd nie przebiera w środkach, by pozostać u władzy

14 grudnia 2014 r. (niedziela) może być kluczowy dla losów warszawskiej Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (ŚSM) i kilku tysięcy jej członków. Na ten dzień Krajowa Rada Spółdzielcza (KRS) zwołała walne zgromadzenie w Pałacu Kultury i Nauki, na którym głosowane będą zmiany w radzie nadzorczej spółdzielni i lustracja działań jej władz.

SYMBOL:
Wyświetl galerię [1/2]

SYMBOL:

Sytuację ŚSM dobrze ilustruje budowa 13-piętrowego apartamentowca w centrum Warszawy. Zaczęta pod koniec 2011 r., została przerwana wiele miesięcy temu po osiągnięciu zaledwie piątego piętra. W księdze wieczystej jako właściciel wciąż figuruje ŚSM. Z dokumentów, do których dotarł „PB”, wynika jednak, że w październiku nieruchomość została sprzedana. [FOT. WM]

— Kilkuset członków ŚSM z uprawnionym wnioskiem o walne wystąpiło już w marcu. Zarząd spółdzielni przez ponad pół roku nie reagował, więc to my je zwołaliśmy. Nie możemy pozwalać na tak rażące naruszanie prawa spółdzielczego — tłumaczy Alfred Domagalski, prezes KRS.

Zarząd ŚSM odpowiedział wnioskiem o wstrzymanie wykonania uchwały KRS w tej sprawie, jednak 27 listopada 2014 r. sąd go oddalił. Nagle okazało się też — wbrew wcześniejszym twierdzeniom władz ŚSM — że walne, o które wnosili członkowie, jednak może się odbyć. Zarząd spółdzielni zwołał je w Centrum Prasowym Foksal, tyle że na ten sam dzień i tę samą godzinę co KRS!

Prokuratura bada…

Alfred Domagalski nie chce nawet komentować tego kroku. Wcześniej sugerował, że głównym problemem ŚSM jest członek jej rady nadzorczej i jednocześnie pełnomocnik — adwokat Marcin Mamiński, który „de facto rządzi spółdzielnią” i uczynił sobie z niej „dojną krowę”. Niejasnymi relacjami ŚSM z kancelarią Mamiński i Wspólnicy (MiW) zajmuje się prokuratura.

Zawiadomienie złożył Krzysztof Gołąb, były syndyk spółdzielni (ŚSM była w upadłości niecałe trzy miesiące — między lutym a majem 2014 r., kiedy sąd cofnął decyzję o jej bankructwie). Próbował ustalić, dlaczego do MiW wypłynęło z ŚSM ponad 3 mln zł, jednak ani Krystyna Rubik, prezes spółdzielni, ani Marcin Mamiński nie chcieli tego tłumaczyć.

Adwokat przekazał jedynie syndykowi oświadczenie Krystyny Rubik, w którym zapewniała, że pieniądze, które trafiły do MiW, zostały rozdysponowane zgodnie z decyzją zarządu ŚSM. Śledztwo dotyczy też udzielania dziwnych rabatów przy przejmowaniu mieszkań na własność i wynajęcia lokalu mężowi byłej członkini zarządu ŚSM w centrum Warszawy w cenie 2 zł za mkw. (zdaniem syndyka, powinien płacić 50 razy więcej). Na początku września prowadzenie postępowania od prokuratury rejonowej przejęła okręgowa. Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów.

…a zarząd działa

Zdaniem członków ŚSM, m.in. zrzeszonych w stowarzyszeniu Nasza Spółdzielnia, śledczy powinni też prześwietlić bieżące działania władz spółdzielni. Chodzi m.in. o obciążanie majątku ŚSM i jego wyprzedawanie — przy dużym zadłużeniu, bez przetargów i zgody walnego. Tylko na jednej nieruchomości ŚSM, przy alei Jana Pawła II 20, od lipca do dziś pojawiły się hipoteki na ponad 45 mln zł. Największa z nich, na 29,2 mln zł, należy do spółki Gresco, która miała budować biurowiec na jednej z działek ŚSM w ścisłym centrum stolicy. Spółdzielnia nie wykonała postanowień umowy przedwstępnej i kontrahent naliczył jej tak gigantyczne kary umowne.

By się ich pozbyć, ŚSM podpisała z Gresco przedwstępną umowę sprzedaży działki pod biurowiec — za 35 mln zł minus m.in. hipoteki. Inną działkę położoną w centrum stolicy, z rozpoczętą budową apartamentowca, ŚSM sprzedała 7 października 2014 r. za 22 mln spółce N1 z Gdańska.

Co wiemy o nabywcy? To firma z kapitałem zaledwie 5 tys. zł, założona trzy miesiące przed transakcją przez spółkę Nicola — jednego z wykonawców nieukończonego apartamentowca (dziś właścicielem N1 są już Barbara i Olga Niewiadomskie, kontrolujące też Nicolę).

Z umówionych 22 mln zł zdecydowana większość ma pójść (poszła?) na spłatę wierzycieli ŚSM, głównie hipotecznych, ale też Nicoli (za dług z tytułu umowy budowlanej). Na konta spółdzielni ma wpłynąć (wpłynęło?) tylko 2,6 mln zł. O te wszystkie transakcje, jak też coraz to nowe egzekucje komornicze prowadzone przeciwko spółdzielni, chcieliśmy zapytać Krystynę Rubik. Przez kilka dni nie znalazła czasu na kontakt z „PB”. Udało nam się natomiast skontaktować z Marcinem Mamińskim, ale poinformował, że nie ma czasu na rozmowę. Wcześniej nie chciał rozmawiać z „PB” ze względu na tajemnicę adwokacką.

Bogata i zadłużona

Członkami ŚSM jest kilka tysięcy osób, głównie lokatorów popularnego w Warszawie Osiedla za Żelazną Bramą. Pół roku temu biegły wycenił majątek spółdzielni możliwy do sprzedaży na, bagatela, 130 mln zł. Jednocześnie Krzysztof Gołąb, były syndyk ŚSM, zadłużenie spółdzielni szacował na co najmniej 40 mln zł. Choć był syndykiem kilkudziesięciu podmiotów, to z takim bałaganem w księgach rachunkowych, jak w ŚSM, jeszcze się nie spotkał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Śródmiejska spółdzielnia brzydko się chwyta