Stan euforii utrzyma się do końca lutego

Paulina Sztajnert
opublikowano: 2005-02-18 00:00

Do końca lutego WIG20 powinien oscylować wokół 2000 pkt. Co potem? Równie różowo nie będzie — twierdzą eksperci.

Od początku lutego warszawski parkiet pnie się w górę. W środę — po raz pierwszy od lipca 2000 r. — WIG20 pokonał barierę 2000 pkt. Wczoraj znów podniósł poprzeczkę, wzrastając do poziomu 2045 pkt. Inwestorzy, którzy mimo nie najlepszego stycznia (WIG stracił 2,41 proc., a WIG20 3,73 proc.) postanowili pozostać na GPW, nie powinni zatem narzekać. Od początku miesiąca warszawskie indeksy dały już bowiem zarobić odpowiednio 6,95 proc. i 8,35 proc.

Pełne zaskoczenie

Liderami wzrostów są duże spółki. Widać to po portfelach funduszy emerytalnych. Wycena walorów TP i PKN (stan posiadania na koniec grudnia) powinna wzrosnąć od początku roku odpowiednio o 290,6 i 535,5 mln zł. Powinna — przy założeniu, że OFE nie zmieniały zaangażowania. Tak chyba jednak nie było.

— Fundusze emerytalne i inwestycyjne w styczniu sprzedawały akcje. W lutym wracają na rynek — mówi Jarosław Niedzielewski, zarządzający DWS TFI.

Wiele wskazuje więc na to, że lutowe wzrosty zaskoczyły zarządzających funduszy inwestycyjnych i emerytalnych. Z przeprowadzonej wśród nich przez „PB” na koniec listopada trzymiesięcznej ankiety nie wiało optymizmem. Zakładali oni, iż do końca 2004 r. na GPW nic wielkiego się nie wydarzy, a potem czekają nas spadki. WIG20 na koniec lutego średnio miał wynieść 1761 pkt.

Winna zagranica

Rzeczywistość okazała się jednak dużo bardziej optymistyczna. Powód? Wróciła zagranica.

— Luty, a szczególnie ostatnie dni, wyraźnie należą do kapitału zagranicznego. Można to powiedzieć zarówno o rynku akcji, jak i papierów dłużnych — mówi Adam Ruciński, zarządzający PZU TFI.

Nowa uśredniona prognoza dla WIG20 na koniec lutego zakłada uzyskanie 2031 pkt. Najwięksi optymiści zakładają nawet wzrost indeksu największych spółek do poziomu 2100 pkt. Jednak mimo sporych lutowych wzrostów zarządzający nie zmieniają długoterminowego nastawienia do rynku.

Łyżka dziegciu

Na początku roku zarządzający zakładali, że GPW przyniesie 10 proc. zysku. I te prognozy są nadal aktualne.

— Rynek niebawem powinien się schłodzić. Wyceny dużych spó- łek poszły już za daleko. W lutym giełda jeszcze wytrzyma gorącą atmosferę, ale potem czeka nas dotkliwa korekta — mówi Marek Wujec, wiceprezes PTE Allianz.

Adam Ruciński też uważa, kolejne miesiące nie będą już tak optymistyczne. Jeszcze bardziej pesymistycznie patrzy na rynek Jarosław Niedzielewski. Jego zdaniem, warszawski parkiet przyniesie w tym roku co najwyżej 5-proc. zarobek.

— Podtrzymuję stanowisko z początku roku. Mimo euforii w ostatnich dniach, stopa zwrotu od początku roku nie wygląda już tak dobrze. Zyskaliśmy dopiero 4 proc. A należy pamiętać, że obecne wyceny są naprawdę wysokie. Wcześniej czy później rynek je zweryfikuje. Oczekiwane korekty jeszcze z nawiązką mogą pochłonąć ostatnie wzrosty — tłumaczy Jarosław Niedzielewski.

Możesz zainteresować się również: