Statki na łagodniejszej fali

opublikowano: 08-11-2017, 22:00

Sytuacja na morzach nieco się uspokoiła. Niewykluczone jednak, że to tylko cisza przed burzą.

Po dynamicznej końcówce 2016 r. i zawirowaniach związanych z ograniczeniem przestrzeni ładunkowych na początku 2017 r. w czwartym kwartale wreszcie przyszedł czas na stabilizację w przewozach morskich. Takiego spokoju, zwłaszcza na rynku kontenerowym, nie było od dawna. Spedytorzy bez większych problemów realizują kontrakty, a klienci mogą liczyć na terminowe dostawy. Czy to znaczy, że na morzach i oceanach wreszcie nastał czas stabilizacji?

PRZED BURZĄ: Chwilowa stabilizacja na rynku przewozów morskich
 może być tylko ciszą zwiastującą sztorm — mówi Łukasz Wyszkowski, 
kierownik w Mainfreight Poland.
Zobacz więcej

PRZED BURZĄ: Chwilowa stabilizacja na rynku przewozów morskich może być tylko ciszą zwiastującą sztorm — mówi Łukasz Wyszkowski, kierownik w Mainfreight Poland. Fot. Marek Wiśniewski

— Na rynku frachtów morskich, podobnie jak w innych gałęziach transportu, zaczął się gorący okres przedświątecznych tzw. bukingów. O dziwo, w porównaniu z poprzednim rokiem ceny w przewozach kontenerów spadły. Na przykład za kontener 20-stopowy na trasie Azja — Europa liczono na początku października 600-900 dolarów, a za 40-stopowy 1300-1600 dolarów. Wolnej powierzchni ładunkowej również nie brakuje i wydaje się, że na rynku przewozów morskich wreszcie osiągamy jakiś stan równowagi. Polscy spedytorzy mogą się też cieszyć odpowiednią liczbą bezpośrednich połączeń z Chinami, dzięki dodatkowym zawinięciom największych kontenerowców z Shanghaju do Gdańska, co także znacznie zwiększyło możliwość realizacji bukingów i osiągania dobrych stawek za fracht — opowiada Łukasz Wyszkowski, kierownik biura frachtu morskiego i lotniczego w Mainfreight Poland.

Ale szybko dodaje, że powracająca równowaga napawa jednak niepokojem i spedytorzy pytają, czy aby to nie cisza przed burzą. Dążąc do maksymalizacji zysków po chudych latach, armatorzy nie raz już zaskakiwali rynek podwyżkami i znacznym ograniczeniem powierzchni ładunkowej.

— Sytuacja jest jednak nieco inna niż w poprzednich latach, gdy były ciągłe wahania we frachtach. Wszyscy zajmujący się transportem morskim zapewne pamiętają upadek Hanjin Shipping w 2016 r. i skutki tego w przewozach kontenerów. Wbrew pozorom bankructwo tej linii było dobrym przełomem na morskim rynku. Otworzyło bowiem armatorom kontenerowym drogę do trwałej rentowności. Późniejsze konsolidacje największych przewoźników i nowe alianse pomogły większości linii kontenerowych stanąć na nogi. Ale zapala się też czerwona lampka, gdyż nie wiemy, jak armatorzy będą się starali utrzymać zyskowność, która zależy od wielu spraw — mówi Łukasz Wyszkowski.

Konkurencja na morzu została znacznie ograniczona, ale nadal jest zbyt wiele statków, a ciągle wprowadza się na akweny wiele nowych jednostek. Mimo więc dwucyfrowych wzrostów przeładunków w największych portach (w Hongkongu o prawie 10 proc. po trzech kwartałach 2017 r.) ta dodatkowa pojemność może pozostać niezapełniona. Według najnowszych danych firmy Alphaliner, w 2018 r. przybędzie 1,3 mln TEU powierzchni ładunkowej.

— Oznacza to kolejne ruchy armatorów w celu utrzymania rentowności, czyli dążenie do zwiększania popytu w stosunku do podaży powierzchni ładunkowej. Czy powstaną nowe alianse, czy będzie ograniczana powierzchnia ładunkowa na niektórych trasach trudno dzisiaj jednoznacznie odpowiedzieć. Na pewno sytuacja we frachcie morskim będzie zależała od tego, ile spedytorzy zakontraktują powierzchni ładunkowej na przyszły rok, czyli od ich popytu na frachty. Analizy i raporty ekspertów od rynku morskiego każą się tym roku spodziewać umiarkowanego wzrostu tzw. piku sezonowego i w zasadzie utrzymania tej sytuacji do początku 2018 roku — mówi Łukasz Wyszkowski.

Analitycy przewidują, że ceny frachtu morskiego nieco wzrosną w pierwszym kwartale 2018 r., ale nie będą to drastyczne podwyżki.

— Po doświadczeniach z poprzednich lat spedytorzy mogą się zabezpieczyć przed „burzą”, zachowując się podobnie jak armatorzy w przypadku aliansów. Budując siatkę mocnych partnerów, będą w stanie utrzymać równowagę i podpisać korzystne umowy bukingowe z armatorami — uważa Łukasz Wyszkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Statki na łagodniejszej fali