Stephen King ucieka z Facebooka

Łukasz OstruszkaŁukasz Ostruszka
opublikowano: 2020-02-07 15:51

Mistrz literatury grozy zdecydował się na ruch, który w epoce dominacji mediów społecznościowych wymaga odwagi.

„Rezygnuję z Facebooka. Nie czuję się dobrze z falą fałszywych informacji, które są dozwolone w reklamach politycznych. Nie jestem też przekonany, czy jest w stanie chronić prywatność użytkowników” - stwierdził Stephen King.  

Stephen King
Stephen King
Dennis Van Tine / Zuma Press / Forum

Pisarz poinformował o swojej decyzji na innym portalu społecznościowym - Twitterze. Przy okazji zachęcił czytelników, żeby tam śledzili jego wpisy. King ma na Twitterze 5,6 mln obserwujących, którzy stanowią niezłą bazę, choć jednocześnie dużo mniejszą niż najpopularniejsze i najbardziej wpływowe gwiazdy muzyki, filmu czy sportu. Wpis o porzuceniu Facebooka został podany dalej przez ponad 27,3 tys. użytkowników i zebrał blisko 258 tys. polubień.  

Stephen King napisał ponad 50 książek, w tym tak znane, jak „Lśnienie” i „Miasteczko Salem”. Specjalizuje się w horrorach, thrillerach i powieściach fantasy, a jego książki wiele razy były podstawą scenariuszy filmów i seriali telewizyjnych. Nie samą literaturą żyje jednak człowiek, ale także zwykłą codziennością, a tę modelują w znacznym stopniu politycy. King zdaje sobie z tego sprawę.  

„72-latek jest aktywny politycznie i bardzo szczery, szczególnie jeśli chodzi o jego poglądy na temat prezydenta USA Donalda Trumpa” – podkreśliła telewizja CNN.  

Jesienią odbędą się wybory prezydenckie w USA, w których Donald Trump będzie walczył o reelekcję. Na razie nie wiadomo, kto stanie z nim w szranki, bo demokraci dopiero wybierają swojego kandydata w prawyborach. Dziennik „The Guardian” przypomina, że King ujawnił niedawno swoje poparcie dla Elizabeth Warren. Zapewnił jednocześnie, że będzie wspierał kandydata demokratów bez względu na to, kto ostatecznie zdobędzie nominację.  

Facebook jest krytykowany za to, że pozwala politykom wyświetlać reklamy, w tym takie, które zawierają tzw. fake newsy, i niedostatecznie przeciwdziała takim treściom.  

CNN zwraca uwagę, że Facebook umożliwia reklamodawcom targetowanie małych grup użytkowników. Niektórzy krytycy zgłosili obawy, że tak ściśle ukierunkowane reklamy polityczne mogą podważyć dyskurs polityczny poprzez zmniejszenie szans na to, że rywalizujące kampanie i prasa będą mogły zobaczyć konkretne spoty, zapewnić przejrzystość i wyjaśnić kontekst wiadomości. 

Facebook ogłosił na początku stycznia, że nie zakaże publikowania reklam politycznych, podczas gdy Twitter już w październiku poprzedniego roku poinformował, że przestanie akceptować takie reklamy. Mark Zuckerberg, prezes i założyciel Facebooka, argumentuje, że mowa polityczna jest ważna i nie należy jej cenzurować.  

„Stephen King nie jest pierwszą znaną osobistością, która porzuciła Facebooka. Celebryci, od piosenkarki Cher po aktora Willa Ferrella, ogłosili swoje wyjście w momencie, jak hasło #DeleteFacebook zyskało popularność w 2018 r. w związku z wykorzystywaniem danych z Facebooka przez firmę Cambridge Analytica, która pracowała dla kampanii Trumpa” - przypomina dziennik „The Washington Post”.  

Pisarz skasował swoje konto na Facebooku, ale to nie znaczy oczywiście, że całkowicie zniknął z portalu. Nadal funkcjonuje tam m.in. strona Fans of Stephen King, którą polubiło do tej pory 3,5 mln osób.  

Pod koniec października pojawiły się w mediach doniesienia o tym, że setki pracowników Facebooka podpisały się pod listem do Marka Zuckerberga i innych członków władz spółki. Sprzeciwiają się polityce firmy, polegającej na nieingerencji w treści publikowanych reklam polityków, co umożliwia im kłamanie. W tym samym czasie Komisja Europejska oceniła, że mimo postępów w walce z fake newsami giganci technologiczni powinni robić znacznie więcej.

Możesz zainteresować się również: