Drogowe barierki, studzienki i siatki kuszą złodziei. Drogowcy wypowiedzieli im wojnę.
Studzienki kanalizacyjne, przydrożne siatki, furtki, bramy, słupki i bariery — amatorzy takich elementów muszą mieć się na baczności, bo już łatwo nie sprzedadzą ich w skupie złomu. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) znakuje urządzenia.
— Znakowanie polega na nakrapianiu mikrocząsteczkami, które zawierają numery identyfikacyjne wykonywane metodą laserową. Mikrocząsteczki są nanoszone bezpieczną i przyjazną środowisku technologią, za pomocą substancji klejącej widocznej w świetle UV. Substancja jest trwała, odporna na usuwanie za pomocą dostępnych środków chemicznych — informuje Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA.
Trwałość oznakowania jest gwarantowana przez 20 lat.
— Każdy oznakowany przedmiot posiada własny numer, traci więc wartość dla złodzieja. Planujemy znakować urządzenia w całej Polsce — dodaje rzecznik GDDKiA.
Pierwszy jest szczeciński oddział , który oznakował urządzenia przy drodze S3 Szczecin — Gorzów Wielkopolski.
— Za pół roku będziemy mogli mówić o rezultatach. Kradzieży jest mniej, ale na razie trudno powiedzieć, czy to efekt znakowania, czy też złodziei odstrasza pogoda — mówi Mateusz Grzeszczuk, rzecznik oddziału.
Dyrekcja szczecińska oznakowała przydrożne urządzenia i dane o oznakowanych przedmiotach przekazała policji i skupom złomu. Od otwarcia S3 złodzieje ukradli urządzenia warte 800 tys. zł (nie licząc tzw. kosztów odtworzenia majątku). W porównaniu z tym koszt znakowania jest niski — na S3 sięgnął 27 tys. zł brutto. Na wszystkich drogach zarządzanych przez GDDKiA koszty kradzieży w ubiegłym roku wyniosły 3,5 mln zł.
Drogowcy nie są jedyni, którzy wpadli na pomysł znakowania mienia. Swoje urządzenia znakuje także kolej. Tylko w gdańskim regionie dzięki temu liczba kradzieży zmalała o ponad 40 proc.