Czytasz dzięki

Strach ma oczy rekonstrukcji

opublikowano: 27-08-2020, 22:00

Wstępny projekt budżetu na 2021 r. Rada Ministrów przyjęła w czwartek w trybie tzw. obiegowym, w którym resorty jedynie formalnie akceptują dokument rozesłany przez wiodące w tej sprawie Ministerstwo Finansów (MF).

Ze względu na konstytucyjną ważność akurat ustawa budżetowa bezwzględnie zasługuje na rozpatrzenie na posiedzeniu plenarnym rządu, co też za miesiąc się stanie. Wersja wstępna z 27 sierpnia została skierowana do Rady Dialogu Społecznego, po uzyskaniu jej opinii będzie przyjęty formalny już projekt, który najpóźniej 30 września wpłynie do Sejmu. Dopiero wtedy się okaże, czy rząd utrzyma maksymalny deficyt w wysokości 82,3 mld zł, wyliczenia MF przez wrzesień mogą jeszcze drgnąć. Pewien wpływ może mieć ostateczny kształt nowelizacji budżetu tegorocznego, w której rekordowy deficyt 109,3 mld zł również może jeszcze zostać skorygowany rządową autopoprawką.

Przystawki PiS będą walczyły
o każde krzesło w zmniejszanym rządzie.
Zobacz więcej

Przystawki PiS będą walczyły o każde krzesło w zmniejszanym rządzie.

Konstrukcję i najważniejsze liczby wstępnego projektu na 2021 r. przybliża tekst na str. 3. Notabene od lat mnie zdumiewa, że ustawa budżetowa corocznie zawiera w art. 1 fałszywy zapis o ustaleniu kwot dochodów i wydatków budżetu… państwa. Przecież naprawdę jest to budżet co najwyżej sektora centralnego, poza ustawą znajdują się inne gigantyczne pieniądze również państwowe — choćby jednostek samorządu terytorialnego czy systemu ubezpieczeń społecznych. Całkowicie poza budżetem zapisany został również transfer miliardów z państwowej kasy do monopartyjnych tzw. mediów narodowych. W tym roku to pułap 1,95 mld zł, większość tej kwoty wchłania Telewizja Polska, niewielka resztówka zostaje dla Polskiego Radia. Ustawę budżetową daje się ominąć dzięki sprytnemu chwytowi księgowemu, wyemitowaniu przez ministra finansów obligacji skarbowych o odłożonym terminie wykupu. Wszystkie państwowe deficyty, i te transparentne ustawowe, i te pod stołem dla TVP sumują się w coraz cięższym już nie kamieniu, lecz ogromnym głazie długu publicznego.

Ze względu na gospodarcze spowolnienie przechodzące w recesję budżety 2020 i 2021 obiektywnie stały się bardzo trudne. W tym kontekście fatalne dla sprawności centrali naszego państwa skutki ma wydany przez Jarosława Kaczyńskiego rozkaz dokonania tzw. głębokiej rekonstrukcji rządu, do której miałoby dojść we wrześniu. Najgorsza jest — że użyję ulubionego zwrotu premiera Mateusza Morawieckiego — koincydencja terminowa. Teoria organizacji i zarządzania absolutnie wyklucza kalendarzowe nałożenie się takich zjawisk, jak rozsypka kadrowo-strukturalna oraz ustalanie planów finansowych na przyszłość właśnie przez decydentów oraz resorty, których już wkrótce… ma nie być. Dyrektywa prezesa obejmuje przecież nie tylko konkretnych ministrów i obsługujące ich ministerstwa, lecz także ustawowe działy administracji rządowej, którym z kolei przypisane są odpowiednie części budżetowe.

Wykonanie rozkazu do rekonstrukcji na razie owiane jest mgłą tajemnicy. Podstawowym problemem władców kraju stała się nie logiczna, usprawniająca pracę konstrukcja odmienionej Rady Ministrów, lecz kompetencyjna rozgrywka Prawa i Sprawiedliwości z przystawkami, w tym głównie z Solidarną Polską, bo Porozumienie jakby siedzi ciszej. Nie ma co, szykuje się kolejna tzw. dobra zmiana…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane