Resort infrastruktury zapewnia, że zdąży ze strategią dla telewizji cyfrowej w tym miesiącu. Co to za strategia? — pytają nadawcy prywatni.
Rządowy program przejścia z techniki analogowej na cyfrową dla telewizji naziemnej miał być gotowy w lutym. Jednak nadal trwają nad nim prace.
— Prace wydłużyły się, bo środowisko prosiło nas o przedłużenie terminu zgłaszania stanowisk — mówi Wojciech Hałka, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za telekomunikację.
TVN, Polsat, Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji, Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji i Polskie Forum DVB zgłosiły sporo uwag. Zastrzeżenia dotyczą głównie realizacji harmonogramu wdrażania cyfrowej telewizji naziemnej. Zdaniem nadawców prywatnych i niektórych organizacji związanych z rynkiem radiowo-telewizyjnym, jest on nierealny. Uwagi dotyczą też programu dysponowania częstotliwościami, braku planu wsparcia technicznego czy informacji o pomocy rządu dla projektu.
— Pojawia się pytanie, czy ministerstwo chce mieć piękną, ale nierealną strategię, czy faktycznie działającą cyfrową telewizję naziemną — mówi Tomasz Berezowski, członek zarządu TVN.
Wiceminister zapewnia, że resort wkrótce rozpatrzy te uwagi.
— Będziemy się tym zajmować na początku tego tygodnia — mówi Wojciech Hałka.
Rządowy dokument określa ramy dla wdrażania telewizji cyfrowej w Polsce, która ma być oparta na standardzie DVB-T. Proponuje szybką ścieżkę wdrażania nowej technologii, czyli maksymalnego skrócenia okresu równoczesnego nadawania w technologii analogowej i cyfrowej, oraz zakłada, że nadajniki analogowe będą działały do końca 2014 r. By odbierać telewizję, trzeba kupić specjalne przystawki do telewizorów.