Tworzenie jednolitej instytucji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo żywności przebiega w aurze bałaganu. Cóż, brakuje koncepcji.
Jeszcze do niedawna wydawało się, że resort rolnictwa ma jasną wizję reformy nadzoru nad żywnością. Plan był niezwykle prosty i miał polegać na połączeniu części sześciu inspekcji w jedną Państwową Inspekcję Żywności. Konsolidacja miała potrwać do połowy 2007 r. Przedstawiciele resortu zapowiadali ujawnienie koncepcji zmian do końca czerwca. Tymczasem nowych wizji nie brakuje. Jedna z krążących wersji przewiduje wyłączenie z supernadzoru inspekcji sanitarnej. Andrzej Lepper, wicepremier i minister rolnictwa, nie chce niczego komentować.
— Jest za wcześnie, by mówić o szczegółach, kiedy nie mamy jeszcze wizji — mówi Andrzej Lepper.
Tymczasem okazuje się, że przeciwni wejściu sanepidu do superinspekcji są zarówno minister zdrowia, jak i główny inspektor sanitarny. Jednym z argumentów jest nierozerwalność tematyki żywnościowej i epidemiologii. W tle oczywiście są pieniądze.
— Nadzór nad bezpieczeństwem żywności zawsze jest kojarzony z bezpieczeństwem zdrowia publicznego. Wyłączenie części zadań na rzecz nowej instytucji wiązałoby się z przekazaniem naszych nowoczesnych laboratoriów, na których akredytację wydaliśmy ponad 200 mln zł — mówi Marek Ludwik Grabowski, zastępca głównego inspektora sanitarnego.
Branża mięsna już się niepokoi.
— Projekt stworzenia jednej instytucji ze wszystkich inspekcji poległ już na samym początku. Teraz docierają do nas sprzeczne informacje o hybrydalnych pomysłach, które mogą nas dużo kosztować — mówi Witold Choiński, prezes Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa.
Dodaje, że sprawa stworzenia dobrego nadzoru powinna być przemyślana, a nie stanowić wypadkową przypadkowych decyzji.
— Nie podoba nam się także to, że żaden z dotychczasowych pomysłów nie był z nami konsultowany. Tymczasem brak dobrego nadzoru może skutkować obostrzeniami lub blokadą w eksporcie — ostrzega Witold Choiński.
Dodaje, że także obecny nadzór powinien być wzmocniony.
— Inspekcja weterynaryjna, która odpowiedzialna jest za ponad połowę zadań związanych z bezpieczeństwem żywności, powinna zostać zasilona kadrowo i finansowo — podkreśla Witold Choiński.