Światu brakuje jednolitych zasad

23-03-2016, 22:00

Uderzenie terrorystów w Brukseli było od dawna wręcz oczekiwane, tylko oczywiście nikt nie wiedział, kiedy nastąpi. Naturalnym katalizatorem gwałtownie przyspieszającym termin odpalenia przez samobójców bomb stało się aresztowanie Salaha Abdeslama, mózgu ubiegłorocznych zamachów w Paryżu, który w policyjnym areszcie okazał się… nadzwyczaj rozmowny. Gdyby wcześniej nie był tak tropiony, dobrze przygotowany zamach doszedłby do skutku może nie we wtorek 22 marca, lecz o cztery doby wcześniej — w piątek 18 marca podczas szczytu Rady Europejskiej (RE), poświęconego porozumieniu unijno-tureckiemu w sprawie zatrzymania fali imigrantów. Przecież ze stacji metra Maelbeek do gmachu Justus Lipsius, w którym obradowali szefowie państw i rządów, jest zaledwie 300 metrów, a do wykańczanej nowej siedziby RE jeszcze mniej. Gdyby tragedia wydarzyła się wtedy, szczyt rzecz jasna zostałby zerwany, co islamskim fanatykom przyniosłoby ogromną wartość dodaną.

Wyświetl galerię [1/3]

Teresa Küchler, TT News Agency

Reakcja cywilizowanego świata jest standardowa, taka jak po ubiegłorocznej tragedii w Paryżu i wielu wcześniejszych. Rozpaczy i powszechnemu oburzeniu towarzyszy wyświetlanie belgijskich flag oraz rozpowszechnianie wyrazów solidarności. Żałoba podsumowana zostanie marszem przeciwko przemocy, który przejdzie przez Brukselę w samą Wielką Niedzielę. Dla przywódców tzw. państwa islamskiego takie zaakcentowanie skutków jego zbrodni akurat w dniu największego chrześcijańskiego święta będzie efektem propagandowo wymarzonym.

Niestety, cywilizowany świat nie dopracował się jednolitych zasad antyterrorystycznej prewencji i nieprędko się dopracuje. Co kraj, to proceduralny obyczaj. Procedury zostały najbardziej zunifikowane w ruchu lotniczym, ale też nie do końca. W wielu państwach poza Unią Europejską np. limit płynów do 100 ml w jednym opakowaniu wcale nie obowiązuje. Państwem szczególnie wyczulonym na bezpieczeństwo są Stany Zjednoczone, gdzie wiele ograniczeń tłumaczonych jest datą 11 września. Na przykład z portów lotniczych w USA zniknęły… skrzynki pocztowe, aby niczego nie dało się podrzucić, ale na towarzyszących lotniskom dworcach kolejowych jak najbardziej stoją. Do hal odlotów wchodzi się jednak bez kontroli wstępnej, tak jak w brukselskim porcie Zaventem czy na naszym Okęciu — a w niektórych czujących zagrożenie państwach takie kontrole już obowiązują. Natomiast np. w Hiszpanii po tragicznym zamachu 11 marca 2004 r. na madryckiej stacji Atocha wprowadzono przy wsiadaniu do ekspresów AVE lotniskową kontrolę bagażu, a we francuskich TGV nikomu to nie przychodzi do głowy. Po zamachach w metrze, np. w Londynie w 2005 r. czy we wtorek w Brukseli, natychmiast powraca temat kontroli pirotechnicznej — która dla wielkich metropolii jest niewyobrażalna, ponieważ sparaliżowałaby podziemną kolej. Chociaż np. w Pekinie czy Szanghaju prześwietlanie bagażu od dawna jest oczywistością.

Terroryści na razie mają nad cywilizowanym światem przewagę zaskoczenia i wykorzystują jego słabości.

Flaga belgijska na pewno nie była ostatnia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Światu brakuje jednolitych zasad