Najstarsi uczestnicy Wspólnoty są w niej 50 lat. Najmłodsi, Bułgarzy i Rumuni, dopiero piąty miesiąc. Unia Europejska od marca znajduje się w nastroju świątecznym. Dzisiaj, w Dniu Europy, kolejna odsłona w Parlamencie Europejskim — uroczysta sesja z udziałem noblistów. Wszystko się skumulowało: półwiecze traktatu rzymskiego oraz trzecia rocznica historycznego rozszerzenia, nazywanego zjednoczeniem kontynentu. Lech Wałęsa, jako gość honorowy, jest jak najbardziej na miejscu. Mamy poczucie, że droga do zjednoczonej Europy zaczęła się w 1980 r. w Gdańsku.
Rocznicowa kondycja UE przypomina sytuację w Polsce. Gospodarka ma się lepiej niż polityka. Niska samoocena polityczna jest przesadna i wynika w głównej mierze z uznania traktatu konstytucyjnego za porażkę. Przesłania to empiryczną prawdę, że wspólnota 27 państw potrafi działać bez konstytucji. Ekonomiczny nastrój poprawia się stosownie do koniunktury w Niemczech, gdzie wskaźniki wzrostu są lepsze niż w USA. Do tego przyczynia się zwycięski Nicolas Sarkozy, obiecujący ożywienie Francji. Ale i tak bardziej dynamiczna wydaje się nowa Europa.
Polska potwierdza unijną regułę lepszej ekonomii niż polityki. Zasadniczo nas róż-
ni samochwalstwo rządzących.
Z sukcesem gospodarki mają oni tyle wspólnego, co z utorowaniem Polsce drogi do unijnych funduszy. Patro-
nujący koalicji ojciec Rydzyk,
sięgający do Brukseli po euro, wcześniej zwane „judaszowymi srebrnikami”, może być symbolem tego dwuznacznego nawrócenia.
Janusz Lewandowski
europoseł Platformy Obywatelskiej