Sygnity chce przejmować i wyjść za granicę

KL
opublikowano: 03-08-2011, 00:00

Akcjonariusze spółki zdecydują o emisji obligacji na 100 mln zł. Prezes liczy, że da to zastrzyk energii.

Akcjonariusze spółki zdecydują o emisji obligacji na 100 mln zł. Prezes liczy, że da to zastrzyk energii.

Bolesną restrukturyzację zakończyła w I kw. informatyczna firma. Norbert Biedrzycki, prezes Sygnity, zapowiedział wówczas, że powstanie nowa, agresywna strategia rozwoju. I powstała. Jej realizację ma umożliwić pozyskanie 100 mln zł ze sprzedaży obligacji.

— Oczywiście, mogliśmy nadal rozwijać się organicznie, ale nowy plan ma przyspieszyć rozwój Sygnity o dwa-trzy lata — mówi Norbert Biedrzycki.

Plan istnieje nie tylko na papierze, ale jest już realizowany.

— Chociaż nie mogę mówić o szczegółach, nasz plan jest już bardzo konkretny — dodaje.

W myśl nowej strategii spółka chce wprowadzić nowe produkty i usługi (bankowość, energetyka, e-commerce). Zamiast być integratorem, chce być bardziej twórcą oprogramowania. I na to jest potrzebna pierwsza transza finansowania. Druga przeznaczona zostanie na wyjście za granicę.

— Długo zastanawiałem się, jak wprowadzić Sygnity za granicę, zwłaszcza że nie mamy kultury firmy międzynarodowej. Dlatego zrobimy to stopniowo. Planujemy podpisanie umowy o współpracy z dużym partnerem z Azji, z którym będziemy oferować produkty i usługi. Dopiero potem ewentualnie wejdziemy na te rynki, tworząc spółki — mówi Norbert Biedrzycki.

Rozmowy z partnerem są już bardzo zaawansowane. Daleko posunęły się również rozmowy z czterema firmami, które Sygnity mogłoby przejąć. W dwóch przeprowadzono już due diligence.

— Nie zamierzamy kupować zysku ani przychodów. Jeśli nasi akcjonariusze zgodzą się na program emisji obligacji, chcemy przejmować firmy rentowne, które mogłyby nas wprowadzić na nowe rynki albo wzmocnić pozycję tam, gdzie już jesteśmy — mówi prezes Sygnity.

Zapewnia, że nie będzie powtórki z fuzji Computerlandu z Emaksem.

— Od kiedy przyszedłem do Sygnity skonsolidowaliśmy już cztery firmy z grupy. Można powiedzieć, że było łatwiej, bo były to spółki zależne. Ale faktycznie to były zupełnie niezależnie działające księstwa w państwie — podkreśla.

Ok. 30 mln zł spółka przeznaczy na konwersję wyemitowanych wcześniej obligacji długoterminowych, których obsługa jest znacznie droższa.

Norbert Biedrzycki przekonuje, że rozmawiał już z potencjalnymi inwestorami, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Jest przekonany, że uda się ją uplasować. Plany znane są już radzie nadzorczej i można się spodziewać, że akcjonariusze poprą uchwały.

— Wygląda na to, że Sygnity najgorsze ma już za sobą. Dodatkowo nowa strategia zbiega się z poprawą nastrojów inwestycyjnych w branży IT. Koszty są wyczyszczone i teraz trzeba zbudować przychody. A żeby rosnąć, trzeba wyjść poza to, co spółka dotąd robiła. Tak więc pomysł wprowadzania nowych produktów i wchodzenia w nowe nisze oceniam pozytywnie. Trzeba jednak pamiętać, że to nie będzie proces szybki. Przygotowanie produktów czy usług wymaga czasu, dodatkowo potrzebny jest czas, żeby przekonać do nich klientów — mówi Konrad Księżopolski, analityk Wood Co.

Ostrożniej podchodzi jednak do zapowiedzi Sygnity, dotyczących przejęć.

— Spółka wychodzi na prostą, ale mam wątpliwości, czy jest już tak silna, żeby kupować inne firmy. Oczywiście, to może się udać, ale ryzyko jest duże —dodaje analityk Wood Co.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KL

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu