Stanisław Borkowski: Systemy operacyjne można kontrolować
Opublikowany niedawno przez Komitet Badań Naukowych dokument „Cele i kierunki rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce” jest szeroko komentowany w mediach jako ważne przesłanie, które przedstawia cele kluczowe dla rozwoju Polski w XXI wieku. Warto zwrócić szczególną uwagę na jedno z pierwszych zdań tego dokumentu: „Kraje, które wkroczą do społeczeństwa informacyjnego, uzyskają największe korzyści. One ustalą porządek rzeczy dla wszystkich, którzy pójdą w ich ślady”.
W związku z tym od razu nasuwa się pytanie o sposoby realizacji tak złożonego procesu, jakim jest „przekształcenie społeczeństwa przemysłowego XX wieku w społeczeństwo informacyjne wieku XXI”. Obserwując trendy we współczesnej gospodarce, trudno oprzeć się wrażeniu, że w tym kontekście wielką szansą dla Polski może być oprogramowanie Open Source. Powszechnie używane na świecie, w Polsce jeszcze egzotyczne, jest zazwyczaj rozpowszechniane na bezpłatnej licencji, co ma niebagatelne znaczenie zwłaszcza dla polskich instytucji utrzymywanych z budżetu.
czynnik darmowości oprogramowania Open Source jest jednak drugorzędny wobec faktu dostępności kodu źródłowego. Jego dostępność stawia na równi programistę polskiego i amerykańskiego. Jest to szansa, którą trudno przecenić. Jeśli rzeczywiście myślimy poważnie o rozwoju społeczeństwa informacyjnego, nie należy go opierać na kontrolowanym przez zagranicznych producentów oprogramowaniu zamkniętym, które zawsze stawia użytkowników na podrzędnej pozycji.
W dokumencie podkreśla się rolę małych i średnich przedsiębiorstw jako najwięcej zyskujących, a równocześnie stymulujących rozwój procesu informatyzacji. Przedsiębiorstwa te wciąż są głównym odbiorcą oprogramowania Open Source. Jednak, poza nielicznymi wyjątkami (na przykład Sejm RP), nie jest ono powszechnie używane w polskich instytucjach budżetowych. Tymczasem rząd niemiecki oficjalnie zaleca jego stosowanie. We Francji posunięto się jeszcze dalej: trzech senatorów przedstawiło projekt ustawy zobowiązującej do korzystania z oprogramowania Open Source w administracji.
Główną rolę odgrywają tu nie tylko względy ekonomiczne, ale przede wszystkim uniezależnienie się od producenta i dostawcy oprogramowania oraz bezpieczeństwo. Podczas ostatniej fali ataków wirusów komentarze w prasie najczęściej pomijały najistotniejszy fakt: wirusy nie atakowały komputerów, lecz zamknięty system operacyjny. Użytkownicy innych systemów mogli spać spokojnie. Nie jest to jednak jedyny problem dotyczący zamkniętego oprogramowania. Po kilku aferach związanych z przekazywaniem producentom poufnych danych użytkownika przez pozornie niewinne programy, świadomość tego typu zagrożeń znacznie wzrosła. Ma to szczególne znaczenie dla użytkowników korporacyjnych, dla których dane stanowią bezcenną wartość. Stąd rosnąca popularność systemów operacyjnych Open Source, nad którymi można sprawować kontrolę.
Jeśli sformułowane w „Celach i kierunkach rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce” postulaty mają być traktowane poważnie, postawienie na oprogramowanie Open Source wydaje się czymś naturalnym. Korzystanie z kosztownego oprogramowania zamkniętego jest pozbawione sensu w sytuacji, kiedy istnieją odpowiedniki Open Source. Niepokoi fakt, że w jednym z najistotniejszych dokumentów dotyczących informatyzacji kraju, trudno znaleźć wzmiankę o tym oprogramowaniu. Pozostaje mieć nadzieję, że jest to zwykłe przeoczenie i informatyzacja naszego kraju nie zostanie oparta na systemach zamkniętych.
Stanisław Borkowski
jest dyrektorem zarządzającym 7bulls.com