Czytasz dzięki

Szkoła przyszłości: fabryka czy ogród

opublikowano: 23-10-2020, 14:55

Dzwonki na lekcje, jedna dłuższa przerwa na posiłek w ciągu dnia i ławki w równych rzędach – ten model doskonale przygotowywał do pracy przy liniach produkcyjnych. Skoro współczesna gospodarka wymaga kreatywności, cały system trzeba zbudować na nowo.

Jeśli lubicie musicale, nazwisko tej angielskiej instruktorki baletu i choreografki zapewne nie jest wam obce. Gillian Lynne pracowała na londyńskim West Endzie m.in. przy kultowych „Kotach” i „Upiorze w operze”. Aż trudno uwierzyć, że w szkole radziła sobie tak kiepsko, że jej rodzice często dostawali od dyrekcji listy z uwagami. Ale dziewczyna miała to, co niektórzy psycholodzy nazywają inteligencją kinetyczną, czyli fizyczną, ruchową. Szkopuł w tym, że nauczyciele widzieli w niej tylko opóźnione w rozwoju dziecko, które źle wypada na sprawdzianach, nieustannie się wierci i zagaduje innych uczniów, na domiar złego ma kłopoty z koncentracją i pamięcią. Dziś mówiliby o ADHD, lecz działo się to w latach 30. ubiegłego wieku i jeszcze nie wymyślono tej epidemii.

Sytuacja osiągnęła punkt krytyczny, gdy tzw. ciało pedagogiczne zaproponowało przeniesienie Gillian do placówki specjalnej. Przejęta tą sugestią matka zaprowadziła ośmiolatkę do psychologa. Przez 20 minut rozmawiała z nim o szkolnych problemach córki, jej rzekomym lenistwie i braku motywacji. W tym czasie mała siedziała obok na krześle. Następnie mężczyzna przysiadł do niej i powiedział: „Gillian, wysłuchałem twojej mamy, a teraz muszę porozmawiać z nią na osobności. Poczekaj tu, zaraz wrócimy, to nie potrwa długo”. Zostawił ją samą. Ale wychodząc, włączył radio. Potem patrzył ukradkiem na Gillian razem z jej mamą. „Pani Lynne, Gillian nie jest chora, ona jest tancerką. Proszę ją zabrać do szkoły tańca” – odezwał się wreszcie specjalista. Kobieta skwapliwie zastosowała się do tej rady.

Dziewczyna dostała się do Królewskiej Szkoły Baletowej, została solistką, zrobiła wspaniałą karierę artystyczną po obu stronach Pacyfiku. Podjęła współpracę z Andrew Lloyd Webberem, twórcą muzyki do najbardziej kasowych w historii musicali, granych również w polskich teatrach.

Wzgardzony talent McCartneya

W bestsellerze „Uchwycić żywioł” historię Gillian Lynne opowiedział sir Ken Robinson, światowej sławy pedagog i reformator systemów oświatowych. W jej biografii zmarły niedawno autor zobaczył dowód na to, że trzeba radykalnie zmienić myślenie o edukacji. Jest ona głównie domeną umysłu. Tymczasem świat odkrywamy na różne sposoby. Zmysłami, emocjami i intelektem. Za pośrednictwem dźwięków bądź ciszy. Samotnie lub przez interakcje z innymi. Werbalnie, wizualnie, abstrakcyjnie albo kinetycznie – jak niesforna Gillian, na której wszyscy belfrzy postawili krzyżyk.

Sir Robinson przestrzega przed tymi ekspertami z bożej łaski, który promują tylko kujonów i prymusów. Należał do nich pewien nauczyciel muzyki z Liverpoolu, który miał wśród swoich uczniów połowę składu Beatlesów: Paula McCartneya i George’a Harrisona, ale czy odkrył ich talent? Bynajmniej. Stawiał na inne dzieciaki, grzeczniejsze i lepiej ułożone. Na marginesie: sir Paul chciał nawet dołączyć do chóru katedralnego w rodzinnym mieście, lecz nie został przyjęty. Wiele lat później żartował, że przeszedł przez całą edukację i nikt nie zauważył, że miał jakikolwiek talent muzyczny. Żeby było weselej: ten sam chór, który odrzucił młodego McCartneya, ostatecznie wykonał dwa z jego klasycznych utworów.

Stać cię na więcej
Newsletter autorski Mirosława Konkela
ZAPISZ MNIE
×
Stać cię na więcej
autor: Mirosław Konkel
Wysyłany raz w tygodniu
Mirosław Konkel
Jesteś lepszy, niż ci się wydaje, ale nie tak dobry, jak mógłbyś być. Zapisz się na newsletter - znajdź inspiracje i odpowiedzi na ważne pytania.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Kierunek: urawniłowka

Zdaniem Kena Robinsona główną bolączką publicznych systemów oświatowych jest sztuczna jednostronność. Koncentrują się one na matematyce, fizyce, geografii i innych „poważnych” dyscyplinach kosztem np. zabawy, tańca czy rysowania. Wszędzie realizuje się te same programy nauczania. A wszelkie próby równoważenia osiągnięć intelektualnych ze sztuką, technologiami, sportem określa się mianem edukacji alternatywnej. Tymczasem brytyjski specjalista apelował, aby takie koncepcje zaliczono do głównego nurtu nauki i uznano za standard.

W książce „Kreatywne szkoły” sir Robinson przypomniał, że dzieci i młodzież uczą się w różnym tempie i zgodnie ze swoimi pasjami. Małolat z naturalnymi zdolnościami w jednej dziedzinie może mieć trudności w drugiej. Zamiast oczekiwać od niego, że będzie orłem z każdego przedmiotu, lepiej zachęcać go do rozwijania się w tym, co sprawia mu największą radość. Naprawdę nikt nie musi mieć samych piątek od góry do dołu.

Skąd wziął się szkolny kult jednorodności? Historycy gospodarczy twierdzą, że obowiązujący model edukacji powstał na początku XIX w. w zmilitaryzowanym państwie pruskim, na fali rewolucji przemysłowej. Zaspokajał potrzeby kadrowe rozrastającej się administracji, a zwłaszcza fabryk. Idealny uczeń, a później robotnik, miał być zdyscyplinowany niczym żołnierz. Oczekiwano od niego ślepego posłuszeństwa, a nie twórczej inwencji. W cenie były tylko te kompetencje, które pozwalały łatwo dopasować każdego do wyznaczonych ról w społeczeństwie i na rynku pracy.

– Dobry nauczyciel jest jak ogrodnik lub farmer. Rośliny mają rosnąć pod jego opieką. Jeśli więdną, jego praca nie ma sensu – mówił sir Ken Robinson. A więdną, gdy przypomina on tępego kaprala lub majstra w fabryce, który nie liczy się z różnorodnością swoich podopiecznych.

W XXI w. industrializacja przybrała zupełnie inne oblicze i jej kołem napędowym są indywidualiści. Niemniej szkoły w dalszym ciągu opuszczają ludzkie klony, nienawykłe do krytycznego myślenia i łamania konwencji. I ten masowy produkt jest głównym problemem współczesnej edukacji. Zdjęcie na stronie głównej: AdobeStock

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane