Szlak oscypkowy

— Oscypek jest produktem towarowym naszego regionu i to wokół niego zbudowany jest nasz szlak, ale równie ważne są dla nas bacówki i ich różnorodność — mówi Krzysztof Król-Łęgowski, prezes Stowarzyszenia Szlak Oscypkowy.

Wybierając się na wędrówkę górskimi szlakami Karpat, na swojej drodze często można spotykać bacówkę, a nieopodal stada owiec wypasanych na halach. Beczenie baranów, poszczekiwanie stróżujących psów i dźwięk dzwonków pasterskich zapadnie w pamięć każdego turysty, podobnie jak smak oscypków, podhalańskiej bryndzy czy tutejszej bundzy. Jednak największą atrakcją są właśnie bacówki, w których poznamy historię Tatr, pasterstwa i tajniki produkcji oscypków.

— Oscypek jest produktem towarowym naszego regionu i to wokół niego zbudowany jest nasz szlak, ale równie ważne są dla nas bacówki i ich różnorodność. Nasze produkty opierają się na mleku i dbamy o to, żeby wszyscy bacowie mieli wsparcie w postaci wiedzy i funduszy na zadbanie zarówno o owce, jak też polany, na których je wypasają. Prowadzimy kursy bacowskie i na juhasów, dzięki czemu turyści mogą poznać nie tylko ciekawe anegdoty, ale również zapoznać się z praktyczną i teoretyczną wiedzą na temat wypasania owiec i produkcji oscypków oraz historią tatrzańskiego pasterstwa — mówi Krzysztof Król-Łęgowski, prezes Stowarzyszenia Szlak Oscypkowy.

Wołochowie, którzy przed wiekami przywędrowali na Podtatrze z południa Karpat, wypas owiec — część swojej barwnej kultury — uczynili nieodłącznym elementem krajobrazu polskich Tatr. Szlak Oscypkowy wiedzie od bacówki do bacówki, a łącznie jest ich obecnie 55. I jak podkreśla prezes stowarzyszenia, szczególną ich atrakcją jest możliwość bezpośredniego kontaktu z producentem oraz obserwacja tradycyjnego procesu wyrobu oscypka. Jest on niekwestionowaną wizytówką Podhala. Obok bryndzy podhalańskiej i redykołków (małe serki o kształcie zwierzątek lub serduszek, które juhasi i bacowie wyrabiali z resztek oscypka i przynosili jako prezenty dla bliskich) jest w Unii Europejskiej zarejestrowany jako produkt regionalny. Ważną częścią pasterskiego klimatu są mniej znane obrzędy wyjścia redyku na hale w kwietniu i jego powrót w październiku, ale „bacowania” można spróbować już teraz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Łuszczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Szlak oscypkowy