Talony przyciągają klientów do sklepów
ZABEZPIECZYĆ: Talony Remy 1000 oprócz zabezpieczeń nakładanych przez sklep, mają również oznakowanie naniesione przez firmę, która kupiła bony — wyjaśnia Robert Szewczyk z Remy 1000. fot. Grzegorz Kawecki
Zaczyna się przedświąteczny boom na talony. Sieci handlowe liczą na ich dwukrotnie wyższą sprzedaż niż przed rokiem. Aktualne przepisy pozwalają pracodawcy — bez płacenia podatku — obdarować pracowników bonami o wartości 500 zł.
Talony są korzystne zarówno dla pracodawcy, jak i oferujących je sieci handlowych.
— Obdarowywanie pracowników talonami przed Gwiazdką stało się w firmach tradycją. Już teraz zainteresowanie nimi jest duże — wyjaśnia Katarzyna Górecka z Domów Towarowych Centrum.
Są opusty
W większości sklepów nabywcy dużej ilości bonów mogą liczyć na zniżki i upusty cenowe. W DTC, przy zakupie talonów o równowartości 5 tys. zł, dostaje się jednoprocentowy rabat. Przy równowartości 10 tys. zł i 25 tys. zł przysługują zniżki w wysokości 2 i 2,5 proc. Nabywając bony powyżej tej ostatniej kwoty dostaje się upust wysokości 5 proc., w postaci dodatkowych talonów. W Remie1000 zniżki obowiązują przy zakupie bonów o równowartości co najmniej 10 tys. zł.
— Z każdym indywidualnie negocjujemy warunki obniżki — tłumaczy Robert Szewczyk z Remy 1000.
Na wysokie upusty nie można liczyć w sieciach hipermarketów. W Leclercu, by dostać pół proc. zniżki, trzeba kupić bony o wartości 25 tys. zł.
Nie tylko większe obroty
Handlowcy już teraz zacierają ręce na myśl o obrotach przedświątecznych. Wpływ na te obroty będzie miała również realizacja bonów w sklepach.
— Owszem, napędzą one dodatkowy obrót. Jednak nie tylko o to chodzi. Bony są świetnym narzędziem lojalnościowym. Dzięki nim nasze sklepy odwiedzą klienci, którzy nie mając talonu nigdy by tego nie zrobili. Część z nich na pewno z nami zostanie — wyjaśnia Robert Szewczyk.
Talony okazują się również dobrym sposobem, by pobudzić obrót w okresie poświątecznym. Ludzie, którzy nie zrealizowali bonów przed Gwiazdką, robią to po niej.