Rewolucji na rynku dostępu do internetu szybko nie będzie. Operatorom alternatywnym nadal ciężko skutecznie konkurować z TP.
Hurtowa sprzedaż szerokopasmowego dostępu do internetu w sieci Telekomunikacji Polskiej (TP) miała zaostrzyć konkurencję i przyśpieszyć rozwój rynku. Tak się szybko nie stanie, bo przyjęty model współpracy z narodowym telekomem jest niekorzystny. Umowy z TP na hurtową sprzedaż dostępu do internetu (tzw. bitstream access) mają obecnie czterej operatorzy — eTel, GTS Energis, Netia i Telefonia Dialog. W kolejce czekają następni, którzy chcą dostarczać szerokopasmowy internet, wykorzystując sieć TP.
Optymizmu wśród dostawców jest coraz mniej.
— Sprzedaż 100 tys. łączy realizowanych w tym modelu przez wszystkich operatorów będzie w przyszłym roku sukcesem. Nadal trudno będzie konkurować z TP i na pewno nie ceną usługi — mówi przedstawiciel jednego z telekomów.
GTS Energis, który jako pierwszy uruchomił ofertę dostępu do internetu na bazie sieci TP, szacuje, że w przyszłym roku pozyska kilkanaście tysięcy klientów biznesowych. Pierwotne plany Netii zakładały setki tysięcy nowych abonentów. Teraz operator koryguje je mocno w dół. Obie firmy chcą sprzedawać wraz z dostępem usługi głosowe. Ich zdaniem, to jedyna szansa, by cokolwiek zarobić. TP powiększy w przyszłym roku liczbę abonentów dostępu szerokopasmowego co najmniej o 600 tysięcy.
Operatorzy alternatywni twierdzą, że przyjęty model rozliczeń z TP (do 51 proc. opustu od cen detalicznych telekomu) uniemożliwia im podjęcie skutecznej walki. Operatorzy muszą bowiem dużo zainwestować w infrastrukturę i obsługę klienta. TP zawsze zaoferuje lepszą cenę. Od miesięcy przyciąga nowych abonentów atrakcyjnymi promocjami, oferując bezpłatną aktywację usługi i niższy abonament. By dostosować się do agresywnej polityki cenowej TP, operatorzy alternatywni muszą zmniejszyć swoją marżę do minimalnego poziomu lub wręcz ją subsydiować. W pozyskiwaniu nowych abonentów mogą im pomóc dostawcy usług internetowych, skierowanych przede wszystkim na rynek masowy. Telekomy walczą więc o przychylność właścicieli portali, wortali czy komunikatorów internetowych.