Tani juan zagrażaAmerykanom

Katarzyna Łasica
opublikowano: 16-10-2006, 00:00

Tania waluta, motor chińskiego wzrostu, negatywnie wpływa na gospodarkę USA. Dlatego chcą one przyspieszenia rynkowych reform.

Stany Zjednoczone są przekonane, że Chiny nie staną się pierwszą gospodarką na świecie. Zdaniem Henry’ego Paulsona, amerykańskiego sekretarza skarbu, obecnie najdynamiczniej rozwijający się kraj może wkrótce nawet stanąć w obliczu spowolnienia gospodarczego. Dlatego Chiny powinny przyspieszyć tempo reform i w ten sposób zrównoważyć wzrost gospodarczy — dla dobra własnego i reszty świata.

— Obecny szybki rozwój Chin nie gwarantuje, że będzie tak stale. Jestem przekonany, że tak szybko rosnąca gospodarka, która znajduje się w połowie drogi od systemu centralnego planowania do wolnorynkowych reguł, powinna przyspieszyć tempo reform gospodarczych — mówi Henry Paulson.

Rekordowy deficyt USA

Podczas wrześniowej wizyty w Chinach sekretarz skarbu USA próbował przekonać władze państwowe o potrzebie urynkowienia juana. Zaniżona wartość waluty Państwa Środka jest głównym czynnikiem rosnącego w zawrotnym tempie PKB i zarazem jedną z głównych przyczyn rosnącego deficytu w handlu zagranicznym USA. W sierpniu wzrósł on do kolejnego rekordu 69,9 mld USD. Jego lwia część, bo aż 22 mld USD, przypada właśnie na handel z Chinami. Dysproporcje rosną w zastraszającym tempie. Jeszcze rok temu negatywny bilans handlowy był o 13,5 proc. niższy. Nic nie wskazuje na to, by tendencja miała być zatrzymana, a tym bardziej odwrócona.

Amerykańscy producenci oraz prawnicy oskarżają Chiny, że utrzymują zaniżoną wartość juana tylko po to, by zyskać nieuczciwą przewagę w handlu międzynarodowym. Od lipca 2005 r. juan zyskał 2,1 proc. w stosunku do amerykańskiego dolara, wtedy chiński rząd zdecydował się na nieznaczną rewaloryzację narodowej waluty.

Na cenzurowanym

Podczas szczytu państw G7 (USA, Japonia, Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy i Kanada) Chiny znalazły się na cenzurowanym — szefowie resortów finansów najbogatszych państw świata po raz kolejny zaapelowali do Pekinu o aprecjację juana, co ma sprzyjać zrównoważeniu bilansu handlowego Chin z zagranicznymi partnerami. Silniejszy juan sprawiłby, iż chińskie towary eksportowe stałyby się droższe i w konsekwencji — mniej konkurencyjne.

W Chinach — według prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego — tegoroczny wzrost gospodarczy powinien wynieść około 10 proc. (wobec 3,4 proc. w USA).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Łasica

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu