Fala bankructw zalewa Niemcy. Padają nawet firmy z 400-letnią historią

Mirell Bellmann (Deutsche Wirtschafts Nachrichten), ON
opublikowano: 2026-03-18 13:15

Coraz więcej przedsiębiorstw traci płynność i staje na krawędzi upadłości. Najnowsze dane wskazują, że problem nie tylko nie słabnie, ale może jeszcze się pogłębić. Szczególnie dotkliwie kryzys uderza w sektor małych i średnich firm, w tym w tradycyjne piekarnie, które od lat stanowiły ważny element lokalnej gospodarki.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Presja kosztowa w Niemczech przybiera na sile. Drożeją energia, surowce i praca, a przedsiębiorcy coraz częściej nie są w stanie przerzucić tych kosztów na klientów. W efekcie marże topnieją, a wiele firm rezygnuje z działalności — pisze niemiecki portal Deutsche Wirtschafts Nachrichten.

Firmy z wieloletnią historią nie wytrzymują realiów rynku

Problem dotyczy zarówno dużych sektorów przemysłowych, takich jak przemysł chemiczny, jak też drobnego rzemiosła. W szczególnie trudnej sytuacji są piekarnie. Wysokie ceny prądu, gazu i surowców do produkcji sprawiają, że prowadzenie działalności staje się nieopłacalne.

Kryzys szczególnie boleśnie uderza w firmy o wieloletniej historii. Jednym z przykładów jest działająca nieprzerwanie przez 435 lat rodzinna piekarnia Breithaupt z Darmstadt — ogłosiła upadłość i zapowiedziała zakończenie działalności w połowie roku. Jeszcze niedawno zatrudniała około 40 osób i prowadziła sześć punktów sprzedaży. Dziś funkcjonują tylko dwa, a liczba pracowników spadła do 20. Szans na uratowanie biznesu praktycznie nie ma.

Właścicielka wskazuje kilka kluczowych przyczyn upadku. Jedną z nich są skutki pandemii COVID-19, które szczególnie dotknęły piekarnie oferujące także usługi gastronomiczne. Lockdowny ograniczyły sprzedaż kawy, śniadań i przekąsek, co dla wielu firm było istotnym źródłem przychodów.

Pandemia i zmiana nawyków uderzyły w branżę

Dane pokazują skalę problemu. W czasie pandemii większość piekarni odnotowała wyraźny spadek wpływów z działalności kawiarnianej. Szacuje się, że w latach 2020–21 sektor stracił ponad miliard euro przychodów, co odpowiada spadkowi o około 13 proc. Do tego doszły zmiany w zachowaniach konsumentów, którzy coraz częściej wybierają tańsze produkty oferowane przez duże sieci handlowe, co osłabia pozycję lokalnych, rzemieślniczych zakładów.

Poza skutkami pandemii przedsiębiorcy wskazują także na rosnące koszty energii i surowców, co znacząco obciąża budżety firm. Działalność dodatkowo utrudniają regulacje i biurokracja.

Koszty pracy rosną, rentowność spada

Istotnym czynnikiem są również rosnące koszty pracy, w tym podwyżki płacy minimalnej. Branża piekarnicza, która jest silnie uzależniona od ludzkiej pracy, odczuwa te zmiany szczególnie mocno. W efekcie wielu przedsiębiorców nie jest w stanie generować nadwyżek pozwalających na inwestycje czy rozwój. Firmy działają na granicy opłacalności, a w wielu przypadkach tę granicę już przekroczyły.

Pogarszającą się sytuację potwierdzają statystyki. W ciągu ostatniej dekady liczba piekarni w Niemczech spadła o około 30 proc., do około 8,1 tys., a zatrudnienie zmniejszyło się o kilka procent.

Liczba upadłości wyraźnie powyżej poziomów sprzed pandemii

Jeszcze bardziej niepokojące są najnowsze dane dotyczące upadłości firm. W lutym liczba bankructw przedsiębiorstw wzrosła o 5 proc. miesiąc do miesiąca. W porównaniu z okresem sprzed pandemii (średnia z lat 2016–19) jest wyższa aż o 58 proc. Tylko w lutym odnotowano 1466 przypadków niewypłacalności firm. Eksperci wskazują, że to nie koniec — w kolejnych miesiącach można spodziewać się dalszego wzrostu liczby bankructw. Wskaźniki wyprzedzające sugerują, że fala upadłości będzie się utrzymywać, a 2026 r. może przynieść jeszcze więcej bankructw niż poprzedni.

W 2025 r. liczba upadłości w sektorze rzemieślniczym była najwyższa od ponad dekady — wzrosła o ponad 13 proc. rok do roku, sięgając niemal 5 tys. przypadków.

Eksperci podkreślają, że obecna sytuacja nie jest zwykłym procesem rynkowym, w którym słabsze firmy ustępują miejsca silniejszym. Coraz częściej znikają przedsiębiorstwa stabilne, działające od dziesięcioleci, które nie są w stanie poradzić sobie z kosztami. Największym obciążeniem pozostają ceny energii, surowców oraz pracy. To one w największym stopniu podkopują płynność finansową małych i średnich firm.

Jeśli warunki prowadzenia działalności się nie poprawią, liczba przedsiębiorstw, a wraz z nią miejsc pracy będzie dalej się kurczyć. Zamiast jednorazowego wstrząsu gospodarka doświadcza powolnego, systematycznego odpływu firm z rynku i wiele wskazuje na to, że jest to proces trwały.

Możesz zainteresować się również: