Targowisko spotkań

opublikowano: 05-11-2021, 14:00

Po czterech latach testowania nowego na polskim rynku modelu handlu w warszawskiej Hali Gwardii Robert Baj i wspólnicy z CBR Events są przekonani, że pilotaż się udał.

Misja:
Misja:
Naszym celem jest pokazanie Warszawie, że istnieje inny model handlu niż ten znany z galerii – mówi Robert Baj, prezes CBR Events, operator Hali Gwardii.
Marek Wiśniewski

Chrupiące bułki kupisz u piekarza, a szynkę u Włocha. Do tego oliwki, kawałek sera, wino lub piwo na innych stoiskach. Potem możesz usiąść z przyjaciółmi przy długim stole, pokroić przysmaki, jeść, rozmawiać i słuchać muzyki z estrady.

– Na początku tak się zachowywali odwiedzający halę obcokrajowcy z Hiszpanii, Portugalii. Polacy myśleli, że nie wolno tak robić, że to tylko dla klientów działu gastronomicznego. Dziś często raczą się smakołykami od razu po zakupach, a ja się z tego cieszę – mówi Robert Baj, prezes CBR Events, operator Hali Gwardii.

Niespotykany koncept

Nie tylko zakupy:
Nie tylko zakupy:
Chrupiące bułki kupisz u piekarza, a szynkę u Włocha. Do tego oliwki, kawałek sera, wino lub piwo na innych stoiskach. Potem możesz usiąść z przyjaciółmi przy długim stole, pokroić przysmaki, jeść, rozmawiać i słuchać muzyki z estrady.
materiały prasowe

Kiedy w 2017 r. CBR Events zwyciężył w przetargu na operatora Hali Gwardii, o werdykcie przesądził właśnie pomysł, by połączyć przestrzeń handlową z przestrzenią spotkań. W Warszawie królowały w tym czasie wielkie galerie handlowe pełne anonimowych tłumów, a kameralna Hala Koszyki z dominującymi najemcami gastronomicznymi dopiero startowała. Tymczasem koncept zaproponowany przez Roberta Baja łączył targowisko, na którym sprzedają przede wszystkim sami wytwórcy, ze znacznie mniejszą strefą gastronomiczną i przestrzenią na wydarzenia kulturalne, sportowe czy komercyjne.

– Nasze targowisko jest komplementarne wobec bazarku działającego na zewnątrz. Kupcy z bazarku nie hodują warzyw, lecz kupują je od dostawców w hurtowni w Broniszach. Tymczasem na targowisku osiem na dziesięć stoisk prowadzą sami wytwórcy: plantatorzy, piekarze, inni rzemieślnicy. Chcemy, żeby klienci mogli się z nimi spotkać, porozmawiać, dowiedzieć się, jak powstają te produkty – mówi Robert Baj.

Podaje przykład cukiernika, który między innymi robi bezy i chwali się, że są najlepsze w Polsce. To bardzo możliwe, choć nikt nigdy wszystkich w Polsce nie skosztuje, by porównać. Ludzie często kupują tu dużą bezę dla całej rodziny i od razu siadają, żeby zjeść.

– Warto tam pójść dla samej przyjemności spotkania z panem Aleksandrem, który je robi. Pasjonuje się informacjami o daktylach, które kupuje w różnych krajach. Jest prawdziwą encyklopedią na temat tych owoców. Oczywiście zakupów w ten sposób nie robi się szybko, ale po co się spieszyć, skoro można przy okazji dowiedzieć się takich rzeczy, których w internecie długo by szukać – twierdzi Robert Baj.

Boks, muzyka i tańce

Wydarzenia:
Wydarzenia:
Haka Gwardii kontynuuje tradycje własnej historii – bokserskiego ringu i sceny muzycznej.
materiały prasowe

Dobór kupców wyróżnia Halę Gwardii. To jednak nie wszystko. Obiekt kontynuuje tradycje własnej historii – bokserskiego ringu i sceny muzycznej. Funkcjonuje tu kameralne, bezpłatne Muzeum Feliksa Stamma – pięściarza, sędziego i trenera bokserskiego, podoficera Wojska Polskiego II RP – pierwsze w Polsce, które prowadzi prawnuczka Papy Stamma, Paula, a wnętrze hali zdobi wystawa wielkoformatowych fotografii związanych z tą dziedziną sportu. Od czasu do czasu odbywają się tu międzynarodowe walki pięściarzy, które przyciągają kibiców.

Muzycy występują często za symboliczne stawki, w zamian mogą rozprowadzać swoje płyty i korzystać z promocji związanej z tą sceną. Dla wielu młodych to honor występować w miejscu, gdzie odbywały się koncerty Lady Pank i innych zespołów.

– Swoją wierną publiczność ma najstarsza w Polsce, a może i w Europie, didżejka Wika, która prowadzi potańcówki dla seniorów. Ma 83 lata, ale tworzy taką atmosferę, że przychodzą na nie i elegancko ubrani seniorzy, i pokolenie ich wnuków i robi się supermieszanka. My kochamy takie imprezy – mówi Robert Baj.

Sportowe emocje:
Sportowe emocje:
Od czasu do czasu w Hali Gwardii odbywają się walki pięściarzy, które przyciągają kibiców.
materiały prasowe

Na przełomie września i października miała miejsce kolejna edycja festiwalu Warsaw off ART. Tym razem z artystami z Czech. Dla Hali Gwardii to niedochodowa impreza, ale przyciągająca licznych odwiedzających, więc korzyści płynące z promocji miejsca są nieocenione.

Repertuar rozrywkowy przeplata się z komercyjnymi prezentacjami firm – pojawiają się producenci hulajnóg elektrycznych i urządzeń AGD, organizowany jest coffee market czy weekend francuski.

Jak podczas rekrutacji

Inne podejście:
Inne podejście:
W 2017 r. CBR Events zwyciężył w przetargu na operatora Hali Gwardii. Koncept zaproponowany przez Roberta Baja łączy targowisko ze znacznie mniejszą strefą gastronomiczną i przestrzenią na wydarzenia kulturalne, sportowe czy komercyjne.
marek wiśniewski

Robert Baj był w poprzednim życiu dyrektorem HR w korporacjach we Francji, potem tworzył nad Wisłą oddział sieci Decathlon. Choć radykalnie odciął się od korporacyjnej przeszłości, to jednak przyznaje, że umiejętności z dawnej pracy nieraz się przydają.

– Pozyskiwanie nowego kupca, kiedy pojawiają się wakaty, przypomina nieco rekrutację, bo tu nie chodzi tylko o czynsz. Niektórych to dziwi albo wręcz irytuje, że chciałbym wiedzieć, jakie towary i jak produkowane chcą sprzedawać, jaki mają pomysł na biznes, jakie pasje. I dlaczego chcieliby akurat sprzedawać w Hali Gwardii – opowiada Robert Baj.

Dawny dyrektor HR, który musiał umieć rozmawiać z każdym pracownikiem – od parkingowego po członków zarządu – dziś jako szef CBR Events ma bezpośredni kontakt z każdym ze stu najemców. Każdy z nich ma prywatny numer prezesa CBR Events, który pilne telefony nieraz odbiera nawet późnym wieczorem czy w dniu wolnym od pracy.

– Prezes na wizytówce to brzmi dumnie, ale tak naprawdę mamy bardzo płaską strukturę i świetnie się znamy ze wszystkimi najemcami – mówi Robert Baj.

Trzy dni w tygodniu

Pańskie oko...
Pańskie oko...
Na targowisku w Hali gwardii osiem na dziesięć stoisk prowadzą sami wytwórcy: plantatorzy, piekarze, inni rzemieślnicy.
materiały prasowe

Targ w Hali Gwardii działa od piątku do niedzieli wieczorem, co umożliwia najemcom prowadzenie swoich hodowli, warsztatów, plantacji w pozostałe dni, by w weekend spotykać się z klientami na stoisku. Ci spośród najemców, którzy rozwinęli się tutaj w sprzedaży, mają już własne sieci placówek poza Halą Gwardii.

– Niektórzy od razu mówili, że gdyby zagwarantować wieloletnią umowę, mogliby zatrudnić dodatkową osobę i handlować przez wszystkie dni tygodnia. Jednak pierwsza umowa z miastem była tylko na trzy lata, w tym z gwarancją na 18 miesięcy. Dla ratusza to również był eksperyment – wspomina Robert Baj.

W pozostałe dni tygodnia hala służy na wynajem dla firm. Stoiska handlowców są ruchome, więc można je w niedzielę wieczorem odsunąć, tworząc przestrzeń na firmowe eventy. Korzystały z niej m.in. Samsung, który organizował tu premiery swoich smartfonów, czy Jaguar na prezentację nowego modelu SUV-a. Odbywały się tutaj światowe finały freestyle footballu Red Bull Street Style i edycje kultowego warszawskiego festiwalu Niewinni Czarodzieje, organizowanego we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego. Przestrzeń była wykorzystywana również na konferencje prasowe czy pokazy mody znanych rodzimych projektantów.

– Obecnie miasto prowadzi nowy konkurs, w którym również startujemy. Tym razem umowa ma być na 30 lat. Większość najemców w ankiecie zadeklarowała chęć prowadzenia stoisk we wszystkie dni w tygodniu, gdybyśmy zostali operatorem. Oczywiście wszystko zależy także od tego, jakie czynsze będziemy mogli zaproponować – podkreśla Robert Baj.

Testowanie prototypu

Model działania:
Model działania:
Targ w Hali Gwardii działa od piątku do niedzieli wieczorem. W pozostałe dni tygodnia hala służy na wynajem dla firm.
materiały prasowe

Prezes CBR Events przyznaje, że dotychczasowy model biznesowy związany z funkcjonowaniem targu przez trzy dni w tygodniu nie był zbyt efektywny finansowo. Razem z dwoma znajomymi (reszta wycofała się, słysząc, że umowa daje operatorowi gwarancję działania tylko na półtora roku) zainwestował cztery lata temu kilka milionów złotych z oszczędności. Dziś kończą z niewielką stratą spowodowaną przez pandemię.

– Gdyby nie lockdowny, wyszlibyśmy pewnie na zero, ale kiedy zaczynaliśmy, od razu mówiłem partnerom, że budujemy wiarygodność, a naszym celem jest pokazać Warszawie, że istnieje inny model handlu niż ten znany z galerii. Tak więc naszym zyskiem jest zdobycie doświadczenia i przetestowanie prototypu nowego modelu handlu – twierdzi Robert Baj.

Wierzy, że z tym kapitałem może jak równy walczyć w konkursie o zarządzanie Halą Gwardii z najlepszymi na rynku. Od zwycięzcy przetargu, do którego zgłosiło się także sześć innych firm, włodarze miasta oczekują sfinansowania i realizacji generalnego remontu XIX-wiecznej budowli pod okiem konserwatora zabytków i utrzymania dotychczasowej działalności Hali Gwardii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane