"To moja wina"

Agnieszka Berger
03-03-2010, 06:34

Ryszard Kruze bije się w piersi. Bioton znów zabolał.

Aktualizacja wyceny majątku Biotonu o wartości prawie 400 mln zł to szok nawet dla analityków, którzy spodziewali się, że spółka będzie w 2009 r. kontynuowała czyszczenie finansów. Właściwie nie wydarzyło się nic nowego. Bioton potwierdził, że nie opłaca mu się kontynuować prac nad kilkoma preparatami, nad których rejestracją pracowała jeszcze szwajcarska spółka BioPartners. Przyznał się też do znacznego przeszacowania wartości spółek włoskich, których sprzedaż negocjuje z Polpharmą Jerzego Staraka, i fabryki w Izraelu, której los wciąż nie jest przesądzony.

- Spodziewaliśmy się, że spółka zrobi odpisy, ale nie sądziliśmy, że aż takie – zwłaszcza, że rok wcześniej Bioton też zaktualizował aktywa o około 200 mln zł, zapowiadając, że to koniec wielkich porządków – przyznaje Magdalena Komaracka, analityczka Ipopemy.

Jej zdaniem, decyzja o dokonaniu tak znaczących odpisów, to przyznanie się do całej serii błędów popełnionych w przeszłości. Po czymś takim Bioton może zapomnieć o kolejnych pieniądzach od inwestorów.

Ryszard Krauze, główny akcjonariusz i szef rady nadzorczej Biotonu, bije się w piersi.

- Przyznaję, to moja wina, że spółka popełniała błędy, ale przez dwa lata miałem utrudnione sprawowanie nad nią nadzoru, a od roku pracuję nad tym, żeby uczynić z Biotonu stabilny i perspektywiczny biznes – mówi biznesmen.

Więcej w środowym Pulsie Biznesu.


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / "To moja wina"