WIG20 w jeden dzień oddał ponad 120 pkt., był jednym z najgorszych indeksów na świecie i spadł poniżej bardzo ważnego wsparcia psychologicznego. Wszystkie blue chipy straciły na wartości i aż pięć zanotowało dwucyfrowy spadek notowań.
- Za jednym zamachem padło 1920 i 1900 pkt. Pokonane zostały ważne wsparcia. Teraz każdy analityk techniczny powie, że trzeba sprzedawać. I rzeczywiście korekta ostatnich silnych wzrostów nam się należy – uważa Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona.
Negatywy bohater
WIG20 stracił 6,2 proc. zatrzymując się dopiero na poziomie 1843 pkt. i wspólnie z rosyjskim RTS były to najszybciej pikujące indeksy na świecie. Ale inne giełdy też świeciły na czerwono. Również na Wall Street poniedziałkowa sesja rozpoczęła się od wyraźnych spadków.
- Na całym świcie pretekstem do wczorajszych spadków był najświeższy raport Banku Światowego. Gorsze perspektywy dla światowej gospodarki najpierw pogrążyły notowania surowców - po południu ropa i miedź traciły około 3 proc. W ślad za pikującymi surowcami podążał rynek akcji – komentuje Piotr Kuczyński.
Opracowanie Banku Światowego podkopało nadzieje na szybkie wyjście z recesji. W najnowszym raporcie bank przewiduje w nim, że światowa gospodarka odnotuje w tym roku spadek PKB o 2,9 proc. (marcowa prognoza mówiła o 1,7-proc. spadku. Na 2010 r. BŚ zakłada wzrost światowego PKB o 2,0 proc. (według marcowej prognozy miał być wzrost o 2,3 proc.).
Jedziemy w dół
Ale nie to wydaje się teraz najważniejsze. Istotne co przed nami. A po sesji rynek głośno huczy o silnej korekcie.
- Sesja może być zapowiedzią głębsze głębszej korekty. Sądzę, że WIG20 może zjechać do poziomu 1600-1700 pkt. i według mnie jest to wariant realistyczny – uważa Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM.
Zdaniem Marka Rogalskiego, analityka DM BOŚ już w tym tygodniu naruszyć kolejny ważny poziom psychologiczny, czyli 1800 pkt.
- Fundamentalnie, warto zadać sobie pytanie, dlaczego to dopiero teraz, skoro sygnały słabości widoczne były już wcześniej. Psychologia rynku pokazuje jednak, iż nieraz pewne fakty kumulują się i oddziałują na rynek ze zdwojoną siłą. Globalne nastroje popsuł raport Banku Światowego, dalsze spadki na rynku surowców i umocnienie dolara, a także rosnące obawy związane z posiedzeniem FED w środę. Sporo inwestorów obawia się, iż Rezerwa Federalna celowo uderzy w "pesymistyczną nutę", aby ograniczyć zapędy optymistów i schłodzić rynki. To może oznaczać, że cały tydzień będzie spadkowy - ocenia Marek Rogalski.
Pewnym pocieszeniem na tak słabym rynku mogą być niskie obroty. Dopiero prawdziwym rzutem na taśmę nie przekroczyły 1 mld zł.
- Wygląda na to, że duzi inwestorzy stanęli z boku, a spanikowali mniejsi – ocenia Piotr Kuczyński.