To nie tiry wiozą śmierć

Kierowcy największych ciężarówek nie są lubiani przez innych użytkowników dróg. Tymczasem, jeśli wierzyć statystykom, jeżdżą najbezpieczniej.

O kierowcach tzw. tirów powstały całe opowieści. Zarzuca się im złośliwość, agresję, niebezpieczne zachowania. Z policyjnych statystyk wyłania się jednak zupełnie inny obraz zawodowych szoferów ciężarówek.

Na końcu zestawienia

Organizatorzy akcji społecznej „Profesjonalni kierowcy” (Volvo Trucks, Renault Trucks, Hestia, Wielton i Michelin) na podstawie danych z Komendy Głównej Policji opracowali raport „Bezpieczeństwo na polskich drogach”. Wynika z niego,że w 2016 r. do wypadków najczęściej — ponad 22 tys. razy — dochodziło z winy kierowców samochodów osobowych.

To aż 65,7 proc. wszystkich wypadków na polskich drogach. Wśród najbardziej niebezpiecznych uczestników ruchu drogowego znalazły się także najmniejsze jednostki: piesi, rowerzyści, motorowerzyści i motocykliści. Natomiast kierowcy samochodów ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 t spowodowali tylko 2,7 proc. wypadków.

— Przy czym mała liczba wypadków spowodowanych przez kierowców ciężarówek to nie jednorazowe zjawisko, ale wieloletnia tendencja. W minionej dekadzie liczba zdarzeń drogowych przez nich spowodowanych spadła aż o 45 proc. — z 4019 w 2006 r. do 2201 w 2016 r. — mówi Wilhelm Rożewski z Volvo Trucks Poland.

Nie tylko skala

Co powoduje, że zawodowi kierowcy jeżdżą bezpieczniej? Przede wszystkim to efekt skali. Pieszych i aut osobowych jest nieporównywalnie więcej. Ale zarządcy flot ciężarowych dążą do tego, by samochód jak najczęściej był w ruchu i w efekcie ciężarówki pokonują znacznie większe dystanse. Średni roczny przebieg takiego auta to 100 tys. km, czyli przynajmniej dwa razy więcej niż intensywnie eksploatowanej firmowej osobówki i trzy, cztery razy więcej niż osobówki Kowalskiego.

Zdaniem Michała Proca z Volvo Trucks bezpieczniejsza jazda kierowców tirów to zasługa m.in. coraz nowocześniejszego sprzętu, z jakiego korzystają polskie firmy transportowe. — Dawniej w niebezpiecznej sytuacji kierowca był zdany na swoje umiejętności i doświadczenie. Dzisiaj przychodzą mu z pomocą nowoczesne technologie, m.in. radar martwego pola, system wspomagający hamowanie, asystent pasa ruchu. Jeśli kierowca straci kontrolę nad pojazdem, jest duża szansa, że dzięki innowacyjnym rozwiązaniom nic się nie stanie się ani jemu, ani innym uczestnikom ruchu — tłumaczy Michał Proc.

Zmiana pokoleniowa

Marcin Majak z Renault Trucks Poland wskazuje z kolei, że mniejsza liczba wypadków wynika również z poprawy infrastruktury drogowej. — W 2016 roku wypadki na autostradach stanowiły zaledwie 1 proc. wszystkich, a to właśnie na tego typu trasach większość firm transportowych realizuje swoje przewozy. Jeśli podobnych dróg będzie przybywać, bezpieczeństwo z pewnością jeszcze wzrośnie — przekonuje Marcin Majak. Nie bez znaczenia jest również zmiana pokoleniowa, jaka się dokonuje w branży transportowej. Młodzi kierowcy, którzy dopiero myślą o podjęciu pierwszej pracy, mogą uczestniczyć w bezpłatnych szkoleniach. Dzięki temu już na starcie są lepiej przygotowani do wykonywania zawodu, poprawiają swoje umiejętności i nabywają praktyczną wiedzę o prowadzeniu i obsłudze pojazdu. [MIB] © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Transport i logistyka / To nie tiry wiozą śmierć