Pośrednik straci zezwolenie, jeśli okaże się, że bez zezwolenia działa zagraniczny touroperator, na którego rzecz pośrednik prowadzi działalność — zakłada projekt zmian w ustawie o usługach turystycznych. W branży projekt, który ma wzmocnić ochronę konsumentów, wzbudził kontrowersje.
Nowe przepisy mają ułatwić zwalczanie szarej strefy w turystyce oraz patologicznych przypadków nieuczciwej konkurencji ze strony przedsiębiorców zagranicznych nie posiadających odpowiednich zezwoleń i zabezpieczeń finansowych, a oferujących w Polsce usługi turystyczne przez sieć agentów.
Resort gospodarki chce, aby agenci turystyczni tracili na 3 lata zezwolenia, gdy okaże się, że bez zezwolenia działa organizator turystyczny, na którego rzecz prowadzą działalność, gdy w umowie z klientem nie podają nazwy właściwego organizatora turystyki oraz gdy działają bez ważnej umowy agencyjnej. Minister gospodarki ma prowadzić rejestr firm, którym cofnięto zezwolenie lub które prowadziły działalność bez zezwolenia.
— Branża turystyczna powinna być oczyszczona z nieuczciwych firm. Zwiększy się wtedy bezpieczeństwo i poprawi atmosfera wokół branży — uważa Krzysztof Piątek, dyrektor biura podróży Neckermann Polska.
— Uważam, że agent powinien wymagać koncesji czy zezwolenia od organizatora turystyki. Jednak jestem przeciwny temu, aby pośrednik odpowiadał za złą jakość oferty, którą sprzedaje w imieniu organizatora — mówi Konrad Świętochowski, dyrektor Blue Sky Travel, agenta niemieckiego TUI.
— Sprzedajemy oferty innych biur polskich. Zawsze sprawdzamy, czy mają zezwolenia i gwarancje ubezpieczeniowe — dodaje Aleksandra Kosmala, specjalista ds. marketingu w Rainbow Tours.
Jednak nie wszyscy są zachwyceni nowymi propozycjami.
— Jestem przeciwny komplikowaniu przepisów gospodarczych, a przecież już teraz wymagane są zezwolenia. Szarej strefy nie zlikwiduje się żadnymi nowymi regulacjami — twierdzi Marek Kwieciński, dyrektor biura podróży Anna Travel.
— My sprzedajemy oferty operatora niemieckiego FTI. Ta firma nie ma zezwolenia na działalność na polskim rynku, ale my jesteśmy jego pośrednikiem, rozprowadzamy oferty i za nie odpowiadamy. Proponowaną zmiana, która zakłada, że każdy touroperator musi mieć polską licencję, jest bezsensowna. I zapewne będzie często obchodzona. Wystarczy dodać ubezpieczenie i usługę przewozu i powstaje zupełnie inna oferta —tłumaczy Mariusz Jończyk, prezes biura podróży Ving.
Także przewidziane w projekcie kary dla organizatorów turystyki są, jego zdaniem, zbyt restrykcyjne.