Transformacja nie jest drogą usłaną różami

Jacek Zalewski
06-09-2006, 00:00

Forum Ekonomiczne, które Krynica-Zdrój gości od dzisiaj już po raz szesnasty, w tym roku odbywa się pod hasłem „Europejskie wyzwania: pytania o nową tożsamość Europy”. Przed sesją inauguracyjną — z udziałem premierów Polski, Ukrainy i Litwy oraz prezydenta Gruzji — tradycyjnie zaprezentowany zostanie raport z transformacji ustrojowej zatytułowany „Nowa Europa”. Tytuł jest nieco mylący, albowiem to wartościowe opracowanie analityczne obejmuje Europę Środkową, Południową i Wschodnią oraz sięga w głąb Azji, do republik dawnego Związku Radzieckiego. Krynicki szczyt zajmuje się takim właśnie obszarem geograficznym, chociaż na liście uczestników znajdują się także reprezentanci starej Unii Europejskiej oraz m.in. Chin, Singapuru, Korei Południowej, Izraela i USA.

Od pięciu lat koordynatorem raportu jest profesor Dariusz Rosati, obecnie europoseł. Dokument nie odkrywa nowych zjawisk, jedynie naukowo potwierdza te ogólnie znane. Rok 2005 przyniósł dalsze pogłębienie podziału państw ulegających transformacji na dwie grupy, budujące różne ustroje i realizujące odmienną politykę zagraniczną. Nowi członkowie UE oraz kandydaci z Bałkanów wprowadzili lepiej czy gorzej funkcjonujące systemy parlamentarno-gabinetowe. We Wspólnocie Niepodległych Państw utrwaliły się natomiast ustroje prezydenckie, a praktycznie prezydencko-oligarchiczne. Całkowita dominacja Putina w Rosji czy dyktatura Łukaszenki na Białorusi to nie jest ich forma najwyższa — w postradzieckich republikach azjatyckich odrodził się klasyczny kult jednostki, a władza absolutna stała się dziedziczna.

Okazuje się jednak, że przemiany demokratyczne nie są gwarantem polityczno-gospodarczej stabilizacji. Polska, której głównym problemem od roku jest niestabilność koalicji i stale wisząca groźba przedterminowych wyborów, nie jest przykładem najgorszym. Dość przypomnieć posypanie się rządów na Litwie i Łotwie oraz sytuację powyborczą w państwach sąsiadujących z nami od południa. Czechom dopiero po trzech miesiącach udało się powołać gabinet bez większości parlamentarnej. Jeszcze bardziej znamienny jest przypadek Słowacji, która szybko nadrabiała dystans i nawet zaczęła wyprzedzać partnerów z Grupy Wyszehradzkiej — a mimo to społeczeństwo zabrało ster rządów Mikulasýowi Dzurindzie i przekazało populistom.

Tytuł komentarza nawiązuje nie tylko do znanego przysłowia, ale także do Gruzji, którą „rewolucja róż” wyrwała ze standardów politycznych Azji i ulokowała bliżej Europy. Prezydent Michaił (w wersji europejskiej Michael) Saakaszwili jest bardzo popularny w naszym regionie i dzisiaj honorowo gości na Forum Ekonomicznym. Nie wypada zapeszać, ale rok temu bohaterka innej „kolorowej” rewolucji, Julia Tymoszenko, już, już miała odebrać w Krynicy-Zdroju tytuł Człowieka Roku Europy Środkowej i Wschodniej — gdy kilka godzin przed jej przyjazdem ekipa „pomarańczowych” na Ukrainie tak się skłóciła, że prezydent Wiktor Juszczenko musiał zdymisjonować Tymoszenko ze stanowiska premiera.

Dzisiaj „twarzą” Ukrainy na XVI Forum będzie premier Wiktor Janukowycz. Oto znak czasów i dowód przewrotności polityki — rok temu o tej samej porze, gdy krynicki deptak oczekiwał Julii, na takie rozwiązanie nikt nie postawiłby choćby grosza, kopiejki czy eurocenta. Ba, bywalcy Forum Ekonomicznego nie przypuszczali także, że w pijalni wód jako premiera spotkają Jarosława Kaczyńskiego...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Transformacja nie jest drogą usłaną różami