Transport ciężkich ładunków się opłaca
Opracowanie projektu przewozu trwa kilka miesięcy
Przewóz ładunków o dużych rozmiarach (tzw. ponadgabarytowych) jest działalnością tyleż dochodową, co ryzykowną i trudną. Na polskim rynku niewiele firm oferuje takie usługi.
Transport ładunków o nietypowych, dużych rozmiarach nie zdarza się często. Przewóz tak dużego urządzenia, jak na przykład transformator, turbina czy generator wymaga często połączenia transportu drogowego i wodnego (niekiedy też powietrznego). Ładunek jest traktowany jako ponadgabarytowy, jeśli wymaga wykorzystania pojazdu o długości przekraczającej 16,5 metra lub szerokości 2,5 metra albo wysokości 3 metrów.
— Opracowanie projektu przewozu trwa 7-9 miesięcy. Często pracę nad nim rozpoczyna się już 2-3 lata wcześniej. Najważniejszy jest pomysł na bezpieczne i możliwie najtańsze przemieszczenie olbrzymiego ładunku — przekonuje Zbigniew Sadowski, dyrektor do spraw sprzedaży w Zakładzie Transportu Energetyki Radom.
Zlecenia przewozu bardzo ciężkich ładunków zdarzają się nieregularnie, choć zdaniem spedytorów zapotrzebowanie na takie usługi jest stałe. Jak twierdzi Zbigniew Sadowski, firmy, które zamawiają taki przewóz, coraz częściej zaczynają konsultacje dotyczące przyszłego transportu już w trakcie składania ofert sprzedaży swych produktów. Sprzęt potrzebny do przewozu nie jest tani.
— Wiosną mieliśmy do przetransportowania trzy transformatory firmy ABB ze Szwecji. Miały one trafić w okolice Słupska, był to ładunek o wadze blisko 200 ton. Wartość użytego sprzętu przekroczyła cenę transformatora, a ten kosztował ponad milion USD — opowiada Zbigniew Sadowski.
Gigantyczne koszty
Transport zwykłego ładunku średnich rozmiarów z Niemiec do Polski kosztuje prawie 2 tys. DEM (4,4 tys. zł). Gdy w grę wchodzi nietypowy przewóz, opłaty gwałtownie rosną.
— Jeśli pojazd ma trzy metry szerokości i trzy wysokości, za jego przejazd będzie trzeba zapłacić od 3,5 do 4 tysięcy DEM (7,7-8,8 tys. zł). Transport ładunku ponadgabarytowego będzie natomiast kosztował od 15 do 20 tysięcy DEM (33-44 tys. zł) — wylicza Arkadiusz Rodowicz, starszy dysponent w dziale przewozów samochodowych w firmie spedycyjnej C. Hartwig.
Przedstawiciele firm przyznają, że tak wysokie stawki powodują, iż jest to działalność bardzo dochodowa. Tomasz Zembrzycki, dyrektor oddziału International Schenker BTL, dodaje jednak, że jest ona obarczona dużym ryzykiem.
— Można na tego typu usługach wprawdzie dużo zarobić, ale ryzyko i stopień skomplikowania realizacji projektu są większe. Działalność utrudniają PKP, które żądają trzech miesięcy na zaakceptowanie projektu trasy — twierdzi Tomasz Zembrzycki.
Generalna Dyrekcja Dróg Publicznych wydaje zezwolenia na przejazd w ciągu 14 dni.
Potrzebny pilot
Firmy trudniące się transportem takich towarów muszą oprócz koncesji posiadać także zezwolenie na przewóz ponadgabarytowy.
— Oprócz odpowiednich dokumentów, konieczny jest także pilotaż. Samochód o szerokości powyżej 3,2 metra musi być pilotowany na całej trasie, a od 4,5 metra eskortowany przez policję — informuje Arkadiusz Rodowicz.
Zdarza się, że firma podejmująca się takiego przewozu musi zadbać o wybudowanie na przykład kawałka drogi. Z takim problemem zetknął się H. Cegielski, który sprzedał do Grecji elektrownię kontenerową. Jej przewozem zajęła się firma ZTE Radom. Andrzej Stepczyński, szef biura realizacji projektów specjalnych i rynku pozaeuropejskiego z H. Cegielski, przyznaje, że było to bardzo trudne przedsięwzięcie.
— Zdecydowaliśmy się na transport rzeczny, ponieważ jest to rozwiązanie tańsze. Aby było to możliwe, trzeba było zbudować kawałek drogi na nabrzeże. Niewykluczone, że w przyszłości również będziemy korzystać z takiego rozwiązania — dodaje Andrzej Stepczyński.
Izabela Kudelska
BRAKI: W Polsce jest niewielu ludzi, którzy znają się na przewozach ponadgabarytowych. Brakuje sprzętu i miejsc przeładunkowych. Dlatego z wyjątkiem ZTE Radom, na rynku dominują firmy zagraniczne — twierdzi Tomasz Zembrzycki, dyrektor oddziału International Schenker BTL. fot. Grzegorz Kawecki
PROPORCJE: Zbigniew Sadowski, dyrektor do spraw sprzedaży w Zakładzie Transportu Energetyki Radom, zaznacza, że koszt sprzętu wykorzystanego do przewozu towaru o dużych rozmiarach przewyższa czasem cenę samego ładunku. fot. ARC