Trasa dla Baltic Pipe tuż-tuż

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2018-04-26 22:00
zaktualizowano: 2018-04-26 21:49

Gaz z Norwegii popłynie do Polski przez terytorium szwedzkie lub niemieckie. Decyzja zapadnie do czerwca

Z artykułu dowiesz się:
- co będzie miało wpływ na decyzję o wyborze trasy dla Baltic Pipe
- kiedy zapadanie ostateczna decyzja inwestycyjna, jakie są koszty inwestycji i skąd Gaz-System weźmie na nią pieniądze
- co było największym wyzwaniem w negocjacjach z Duńczykami

Gaz-System, polski państwowy operator sieci gazociągów, jest w przededniu ogłoszenia decyzji o wyborze trasy, którą będzie biegła Baltic Pipe. To kluczowy państwowy projekt budowy gazociągu łączącego Polskę z Danią i dalej z Norwegią. Ma pozwolić Polsce importować surowiec ze Skandynawii i uniezależnić się od dostaw z Rosji.

Krzyżówka z emocjami

— Do czerwca podejmiemy decyzję w sprawie trasy przebiegu Baltic Pipe. Rozważamy obecnie dwie opcje — przez szwedzką strefę ekonomiczną na Morzu Bałtyckim oraz przez niemiecką — zapowiada Tomasz Stępień, prezes Gaz-Systemu.

Jeśli chodzi o punkty wejścia do systemów gazowych, to w Danii nadal w grę wchodzą dwa miejsca w Zatoce Faxe (Faxe North, Faxe South), a w Polsce trzy: Niechorze — Pogorzelice, Rogowo, Gąski.

— Na razie trwa badanie dna morskiego, a także analizy prawne i konsultacje społeczne — mówi Tomasz Stępień.

Na decyzję o wyborze trasy dla Baltic Pipe wpływ będzie miało m.in. położenie istniejącej już infrastruktury na dnie Morza Bałtyckiego (czyli kabli i rur). Silne emocje obserwatorów budzi m.in. kwestia tego, gdzie i w jaki sposób Baltic Pipe skrzyżuje się z gazociągiem Nord Stream, którym gaz płynie z Rosji do Niemiec. Jeszcze większe emocje budzi zaś plan budowy jego drugiej nitki, czyli Nord Stream 2, która zdobywa kolejne pozwolenia (ostatnio uzyskała komplet na terytorium niemieckim i fińskim).

— W scenariuszu szwedzkim do skrzyżowania z gazociągiem Nord Stream doszłoby w duńskiej strefie ekonomicznej, a w przypadku trasy biegnącej przez niemiecką strefę tzw. crossing wypadnie na terytorium niemieckim — podaje Tomasz Stępień.

Wszystko na czas

Ostateczna decyzja inwestycyjna w sprawie Baltic Pipe ma zostać podjęta do końca 2018 r., a proces uzyskiwania pozwoleń na inwestycję powinien się zakończyć w kwietniu 2020 r.

— Projekt prowadzony jest zgodnie z harmonogramem, nie notujemy opóźnień zagrażających terminowości inwestycji — zapewnia Tomasz Stępień.

Koszty budowy Baltic Pipe, szacowane na 1,7 mld EUR, zostaną podzielone pomiędzy Polskę a Danię, choć nieco więcej (55 proc.) zapłaci Polska.

— Należy jednak pamiętać, że to na razie szacunki wynikające z analiz, a finalny poziom nakładów będzie znany po wyborze generalnego wykonawcy w 2020 r. Ostateczna struktura finansowania też będzie znana dopiero w 2020 r. — podkreśla Tomasz Stępień.

O finansowanie inwestycji Gaz- -System jest spokojny. Firma, która systematycznie modernizuje sieć gazową w kraju, tradycyjnie finansuje inwestycje z trzech źródeł: przychodów z działalności taryfowanej (czyli z opłat za przesył), funduszy unijnych oraz kredytów, m.in. z Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

Grunt to zaufanie

O ile pieniądze problemem nie są, o tyle atmosfera wokół inwestycji nim bywa. Na rozmowach z Energinetem, czyli duńskim odpowiednikiem Gaz-Systemu, cieniem kładą się trzy poprzednie podejścia do inwestycji, które zarzucano po zmianach ekipy rządzącej w Polsce.

— Największym wyzwaniem w negocjacjach z Duńczykami było pokonanie nieufności, z którą podchodzili do tego projektu. Po jednostronnym zerwaniu umów przez Polskę 18 lat temu w Skandynawii mieliśmy opinię kraju niedojrzałego pod względem międzynarodowych relacji gospodarczych. Umowy podpisane powinny być respektowane — podkreśla Tomasz Stępień.

Pomogła, jak podkreśla szef Gaz- -Systemu, m.in. zrealizowana budowa terminalu LNG w Świnoujściu.

Gazowy wyścig z czasem

Nowy gazociąg ma umożliwić Polsce realne uniezależnienie się od dostaw gazu ze Wschodu. Kluczowy w tej inwestycji jest jednak harmonogram. Rura łącząca Polskę z Danią i Norwegią, o przepustowości 10 mld m sześc. rocznie, ma być gotowa do października 2022 r. Wtedy wygaśnie umowa z rosyjskim Gazpromem, więc plan zakłada, że rosyjski surowiec zostanie zastąpiony gazem ze złóż norweskich.

Plan zakłada też rozbudowę terminalu LNG w Świnoujściu (będzie dysponował wtedy mocą regazyfikacyjną na poziomie 7,5 mld m sześc. rocznie). W połączeniu z wydobyciem krajowym, na poziomie ok. 4 mln m sześc. rocznie, oraz rozbudową połączeń transgranicznych da to Polsce komfort powiedzenia Rosjanom „nie, dziękujemy”. Harmonogram jest jednak napięty. Budowa musi ruszyć w 2020 r.

Możesz zainteresować się również: