Trawa w parku Lenina

Karol Jedliński
opublikowano: 2007-08-06 00:00

reportaż Bramki są dwie. Murawa jedna. Ukraiński oligarcha płytę na stadionie cacku powierzył polskiej firmie.

Rinat Achmetow, najbogatszy Ukrainiec, postanowił ze swego majątku wartego 4 mld dolarów wydzielić ćwierć miliarda. Buduje w Doniecku stadion. Ma służyć miejscowemu Szachtarowi, ale też gościć EURO 2012. Będzie tip-top. Murawą zajmie się polska firma. Dostanie za to jakieś 2,5 mln dolarów.

— Nie będzie to łatwy projekt. Obiekt leży na styku dwóch płyt tektonicznych — przekonuje Marek Dutkiewicz, dyrektor Zielonej Architektury.

Rury i substraty

Warszawska firma mieści się w dawnej fabryce łazienek. Zieleń przy pałacu prezydenckim, w Złotych Tarasach czy dąb sadzony z pompą na Placu Zamkowym to ich sprawka. Nawet kilkuhektarowy ogród robili dla Bogusława Cupiała, właściciela krakowskiej Wisły. Zwieźli do Myślenic dziesiątki dorosłych drzew i tysiące roślin.

— Stadiony są widowiskowe, ale stanowią 30 proc. naszych obrotów. Resztę osiągamy, budując, odnawiając i pielęgnując tereny zielone — zaznacza Marek Wypychowski, prężny założyciel i prezes Zielonej Architektury, zatrudniającej około 100 osób.

Teraz na tapecie jest stadion oligarchy w Doniecku, w parku im. Komsomolców Lenina. Architekci wymyślili efektowny dach, bary, restauracje i 50 tys. miejsc na trybunach. A Zielona Architektura pokonała konkurentów z Europy, Australii i z USA.

— Kiedyś myślałem, że założenie trawnika to jedna z najbanalniejszych spraw — mówi Marek Wypychowski.

Bynajmniej. Nie bez powodu na świecie jest jedynie kilkanaście poważnych firm tego typu. Nie wystarczy siać, podlewać, strzyc i nawozić. Potrzeba ciężkiego sprzętu i wiedzy inżynieryjnej. Tu się buduje.

— Najpierw pójdzie membrana, pod nią znajdzie się odprowadzenie metanu z uskoku między płytami. Na to instalacje nawadniające i podgrzewające — właściciel Zielonej Architektury wylicza etapy prac w Doniecku.

Wszystko na powierzchni 105 na 68 metrów. Bajery będą też tuż pod trawą. Trzydzieści centymetrów przestrzeni między darnią a instalacjami wypełni substrat.

Psia sierść

To mieszanka kruszywa kwarcowego, materiału organicznego i precyzyjnie zmieszanych włókien polimerowych.

— Są podobne do wyczesanej psiej sierści — obrazowo opisuje Marek Dutkiewicz.

Korzenie rosnących traw docierają do prążkowanych włókien i mieszając się z nimi, tworzą niezwykle silnie związaną i wytrzymałą warstwę o wysokiej elastyczności. Ten patent przydaje się także przy budowie trawiastych pasów lotniczych i lądowisk dla helikopterów, które Architektura robiła nieraz. Zastosowanie włókien wydłuża też roczne wykorzystanie boiska piłkarskiego do pół tysiąca godzin. O ile darń jest najwyższej jakości. Na stadionie w Doniecku będzie jej prawie 10 tys. mkw. W rulonach przyjedzie z hodowli w Austrii. Niewykluczone, że już przy następnych projektach „zielone” przyjedzie z hodowli Zielonej Architektury, zlokalizowanej nieopodal Łodzi, na 120 ha. Bo trawa i podłoże to już nie kwestia łopaty i konewki, to temat wręcz laboratoryjny.

— Tworzymy właśnie laboratorium geotechniczne. Badania kosztują nawet i 10 tys. euro. A teraz sami przygotowujemy próbkę i bierzemy ją w obroty. Sprawdzamy chemicznie i mechanicznie. Na przesiąkalność, uziemienie, ph, mikro i makroelementy, badamy stopień zagęszczenia warstw, nośność i sprężystość — wykłada Marek Wypychowski.

Można nawet zmierzyć opory toczenia piłki. Laboratorium jest jedynym tego typu w kraju, to także kolejny składnik wartości firmy. Do tego zastępy sprzętu, wyposażonego np. w superdokładne GPS-y.

— Szachtar to nie jest nasza pierwsza wycieczka za granicę. Robiliśmy treningowe płyty dla Benfiki Lizbona, główną i boczną płytę dla czeskiej Sigmy Ołomuniec — zaznacza Marek Wypychowski.

Kolekcja skalpów

Na 20 ostatnio zmodernizowanych muraw w Polsce, 12 padło łupem Zielonej Architektury. To m.in. warszawska Polonia, ale też robione tej wiosny płyty ŁKS, Widzewa czy Górnika Zabrze. Do tego dwa boiska uważane za wzorowe, nawet na tle Europy Zachodniej, czyli Korony Kielce i lubińskiego Zagłębia.

— Piłką się nie interesuję — zapewnia Marek Wypychowski.

Ale harmonogramy remontów stadionów zna jak mało kto. Wie, że pracy nie zabraknie. Taka Barcelona wymienia nawierzchnię cztery razy w roku. Lada chwila jego ekipa wchodzi na Stadion Śląski, gdzie trzeba będzie budować warstwy już od metra głębokości. Kontrakt wart jest około 6 mln zł. Na 17 listopada zaplanowano tu mecz Polska-Belgia. Specjalnie na to spotkanie wypożyczona zostanie trawa z plantacji pod Łodzią, by następnego dnia zniknąć. Murawa w Chorzowie zostanie wysiana, bo taka jest trwalsza. A sztuczna nie lepsza?

— Niech pan dotknie. Najnowszy produkt, plastikowa trawa czwartej generacji. Chciałby pan na coś takiego upaść? — pyta Marek Wypychowski, podtykając kawałek szorstkiej jak pumeks „trawy”.

Zielona Architektura rośnie na naturalnej trawie. W tym roku przychody firmy sięgną 50 mln zł, wobec 20 mln zł w zeszłym. A sztuczna trawa ma kilka innych wad: nagrzewa się, jest nieekologiczna, jej utylizacja jest droższa od produkcji, powoduje też większe ryzyko urazów. Jedyne co dotychczas potrafi to pachnąć jak prawdziwa. Na symulowanie kontuzji jest jednak do kitu. n

Delikatne źdźbła

80

tys. euro Tyle kosztuje ciągnik potrzebny do uprawy darniny.

8

tygodni Tyle trzyma się farba chlorofilowa używana do malowania trawy.

9

godz. Tyle obciążenia tygodniowo wytrzyma bez uszczerbku trawa stadionowa.

Oligarcha i polityk

41-letni Rinat Achmetow jest z pochodzenia Tatarem, urodził się w donieckiej rodzinie górniczej. Na początku lat 90. ukończył ekonomię na tamtejszym uniwersytecie. Wielki biznes zaczął jako inicjator Miejskiego Banku w Doniecku kilkanaście lat temu. Wtedy też został prezesem Szachtara Donieck. Po kilku latach Achmetow, będący zawsze blisko z ówczesną władzą, zaczął koncentrować swój majątek w grupie System Capital Management. Do niej należą m.in. udziały w Kerczeńskim Kombinacie Metalurgicznym, Harcyzkim Zakładzie Produkcji Rur czy w Leman Commodities w Szwajcarii. Źródła tych kapitałów są nieznane. Od zeszłego roku oligarcha jest deputowanym z listy Partii Regionów. Nie lubi pomarańczowego koloru.