Trudno skorzystać na indyjskiej hossie

Indeksy indyjskich giełd żwawo pną się do góry. Polskie fundusze raczej mijają ten rynek. Może to i dobrze.

Po lipcowym spadku poniżej 48 pkt., w sierpniu indyjski wskaźnik PMI przekroczył 51 pkt. Wszystko wskazuje na to, że indyjska gospodarka dość gładko przeszła przez reformę podatkową.

Wyświetl galerię [1/2]

Fot.  REUTERS-Danish Siddiqui-Forum

— Nowe zamówienia i produkcja urosły, przedsiębiorstwa zatrudniały nowych pracowników i zwiększyły inwestycje w aktywa obrotowe, a wzrost cen półfabrykatów znalazł się na rocznym minimum. Wprowadzenie zmian w systemie podatkowym spowodowało, że wielu zamawiających, zarówno konsumentów, jak i producentów, wstrzymywało decyzje zakupowe z uwagi na brak pełnej wiedzy dotyczącej tego, jak będzie funkcjonowała gospodarka w nowym układzie. W sierpniu sytuacja znacząco się poprawiła. Producenci ruszyli na zakupy — tłumaczy Szymon Juszczyk, zarządzający portfelami w RDM Wealth Management. Jego zdaniem, nawet jeśli zawirowania związane ze zmianami podatkowymi trochę jeszcze potrwają, to w nieco dłuższej perspektywie wprowadzenie zunifikowanego systemu podatkowego dotyczącego daniny od wartości dodanej będzie ogromnym impulsem rozwojowym dla indyjskiej gospodarki.

Ta zaś radzi sobie całkiem nieźle nie od wczoraj. Odzwierciedlają to indeksy obu giełd w Bombaju. Od Bożego Narodzenia 2016 r. Sensex i Nifty wzrosły o 24 i 21 proc.

Szanse wykorzystania dobrej koniunktury w Indiach przez przeciętnego Polaka są jednak znikome, choć dawno minęły czasy, gdy poza Polską można było inwestować tylko przez zagraniczny fundusz (co wiąże się z samodzielnym rozliczaniem podatków). Większość krajowych TFI ma w ofercie fundusze dające ekspozycję na rynki zagraniczne. Produkty — w takiej czy innej formie — lokujące kapitał na giełdach Azji to najpowszechniejsze tego typu rozwiązania. Indie traktują jednak po macoszemu. Przynajmniej jak na skalę tego kraju. Pioneer Akcji Rynków Dalekiego Wschodu ma tam ulokowane 2,2 proc. aktywów. Esaliens Akcji Azjatyckich — 3,99 proc., czyli mniej niż np. w Tajlandii. NN Nowej Azji — 8,24 proc., czyli mniej niż w Indonezji. Typowo indyjskim funduszem jest Allianz India Equity. Zgodnie z nazwą, około połowy aktywów ulokowane na subkontynencie ma też Investor Indie i Chiny. Od początku 2017 r. pierwszy zarobił już prawie 18 proc., drugi — ponad 10 proc. Zwłaszcza od tego drugiego ogólnoazjatyckie fundusze potrafią mieć lepsze wyniki. Może więc i dobrze, że Polacy nie mają zbyt szerokich możliwości inwestowania w Indiach. Tym bardziej, że pojawiają się informacje o tym, ze indyjscy zarządzający funduszami nie za bardzo wiedzą jak inwestować pieniądze, które masowo napływają do nich od tamtejszych ciułaczy po tym, jak indeksy giełdowe co i rusz wspinają się na nowe szczyty. Wcale nie uważają bowiem akcji za tanie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Trudno skorzystać na indyjskiej hossie