Już po zgromadzeniach. Prezesi stref mogą odetchnąć, ale nie wszyscy i nie na długo. Zaraz zmieni im się ważny udziałowiec.
Nowy rząd zmienił w tym roku szefów trzech stref: łódzkiej (nawet dwukrotnie), kostrzyńsko-słubickiej i suwalskiej. Czerwcowe walne przebiegły spokojnie. Z nieoficjalnych danych z Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP) wynika, że wszystkie zarządy otrzymały absolutoria. Jednak w strefach starachowickiej i krakowskiej, gdzie kończą się kadencje zarządów, w ciągu dwóch tygodni odbędą się nadzwyczajne zgromadzenia. Niewykluczone, że wybiorą nowych prezesów.
Na odchodne
Wstrzemięźliwość skarbu państwa na czerwcowych walnych ma swoje przyczyny.
— MSP przyjęło racjonalną formułę: na walnych byli jego przedstawiciele, ale zachowywali się tak, jakby już przekazali udziały w spółkach zarządzających strefami — mówi Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej SSE i przewodniczący Konferencji SSE.
Zgodnie z nowelizacją ustawy o strefach, która czeka na podpis prezydenta, skarb państwa przekaże uprawnienia właścicielskie resortowi gospodarki we wszystkich SSE oprócz tarnobrzeskiej i mieleckiej zarządzanych przez rządową Agencję Rozwoju Przemysłu (ARP). W czterech strefach MSP jest bezpośrednio większościowym udziałowcem, a w pięciu ma ponad 20 proc. Tylko w krakowskiej ma niecałe 9 proc., a w słupskiej — nic.
Raport otwarcia
Czy minister gospodarki planuje jakieś zmiany po przejęciu od MSP akcji w strefach?
— Nie ma żadnych tego typu przymiarek — mówi Andrzej Kaczmarek, wiceminister gospodarki, odpowiedzialny za SSE.
— Właściciel może mieć inne koncepcje. Jeśli mają mnie zmienić, to zmienią. Robię swoje najlepiej, jak potrafię — mówi Włodzimierz Ziółkowski, prezes Pomorskiej SSE, który był szefem strefy, potem jakiś czas pracował na innym stanowisku i wrócił do niej.
— Właściciel to właściciel i jego prawem jest dokonywanie zmian. Myślę jednak, że resort gospodarki zna nasze efekty i jeśli były jakieś zastrzeżenia, to od początku kadencji nowego rządu — uspokaja Piotr Wojaczek.
— My jesteśmy od efektów, a wspólnicy od ocen — przyznaje Mirosław Greber, prezes Wałbrzyskiej SSE.
Jest jedynym prezesem, który kieruje swoją strefą od jej utworzenia. Taką ciągłością mogą pochwalić się jeszcze strefy zarządzane przez ARP, w których dyrektorami oddziałów są Mariusz Błędowski (mielecka) i Marek Indyk (tarnobrzeska).
Ciągną do ministra
Mimo niebezpieczeństw powiązania z politycznymi układami, właściciel w postaci ministerstwa jest strefom niestraszny. Jedyna strefa wolna od MSP — słupska (większościowym udziałowcem jest urząd marszałkowski) — sama sobie ściąga ministerstwo na głowę.
— W ubiegłym roku podjąłem działania, by MSP wniosło aportem 33 ha należące do Agencji Nieruchomości Rolnych i w ten sposób stało się akcjonariuszem strefy. Będzie też możliwe wykorzystanie około 150 ha agencji pod przemysł i usługi. Przez wiele lat inwestorzy odchodzili, bo za długo trwało przygotowanie dla nich terenu, dlatego zdecydowałem się na to rozwiązanie. Zresztą skarb państwa to odpowiedzialny akcjonariusz — mówi Mirosław Kamiński, od marca 2005 r. prezes Słupskiej SSE.
Gdy podejmował decyzję, nie było wiadomo, że grunty agencji będą przekazywane strefom w łatwiejszy niż obecnie sposób. Przewiduje to nowelizacja ustawy.



