„PB”: Mimo formalnego zakazu coraz więcej lokali gastronomicznych otwiera się, ale pana restauracja była pierwsza.
Tomasz Kwiek: Zgadza się. Byliśmy pierwsi, którzy oficjalnie otwarli restaurację. Powiedzmy sobie jednak szczerze — już wcześniej podczas lockdownów sporo restauracji było otwartych. Po cichu.

Byliście po prostu pierwsi, którzy powiedzieli: „koniec tej zabawy, nie będziemy udawać” i oficjalnie zaprosiliście gości, choć zakaz nadal obowiązuje.
To nie do końca jest tak, że obowiązuje zakaz. Naszym zdaniem zakazu nie ma.
Rozumiem, że nawiązuje pan do tego, że ograniczyć działalność gospodarczą w Polsce można tylko na podstawie ustawy, a nie rozporządzenia, jak to zrobił rząd...
Tak, nawiązuję przede wszystkim do tego.
Co pana skłoniło, by jednak zaryzykować i uruchomić lokal?
Myślę, że nie możemy mówić o żadnych ryzyku. Mam świadomość, że to, co robię, jest całkowicie zgodne z prawem. W tej sytuacji nie było już sensu specjalnie się nad otwarciem zastanawiać. To, że nie ryzykuję, potwierdzają kolejne wyroki kolejnych sądów, które orzekają, że ograniczenia, które zostały na nas nałożone za pomocą rozporządzenia, są po prostu bezprawne.
Czy nie grozi panu w tej chwili jakiś proces?
Z tego, co mi wiadomo, w prokuraturze toczy się postępowanie, a chodzi o zarzut z art. 165 Kodeksu karnego, który mówi o narażeniu kogoś w stanie epidemii na utratę życia lub zdrowia.
A naraża pan? Zachowują państwo w restauracji dystanse, które są wskazywane?
Jesteśmy doskonale zabezpieczeni przed wirusem, naprawdę. Nasza restauracja to oaza środków dezynfekcyjnych. Są po prostu wszędzie. Stoły są dezynfekowane, ludzie ręce dezynfekują na każdym kroku. Naprawdę ciężko byłoby czegokolwiek się nabawić. Pamiętajmy też, że restauracja nie jest miejscem bardzo częstego przemieszczania się. Klienci siadają w jednym miejscu i tego miejsca raczej nie opuszczają. To zupełnie coś innego niż np. markety, gdzie ludzie chodzą między półkami, często w sporych skupiskach coś przeglądają, dotykają i tak dalej, a na końcu trafiają do kasy i tłoczą się w jednej kolejce, wchodząc sobie na plecy. Nie wiem, w jaki sposób mógłbym lepiej chronić moich klientów. Nie sądzę, aby to, co robimy, było związane z jakimkolwiek ryzykiem. Ponadto nie zmuszamy nikogo do odwiedzenia naszej restauracji.
A ryzyko związane z brakiem pomocy państwa? Wicepremier Jarosław Gowin mówił, że ci restauratorzy, którzy otwierają lokale, nie dostaną pomocy.
Fantastycznie. Niespecjalnie interesują mnie słowa pana Gowina, bo trudno człowieka, który tak często zmienia zdanie, traktować poważnie.
Sam sobie pan poradzi?
Oczywiście, że sobie poradzę. Czy kiedykolwiek sobie nie radziłem?
Jak polska gastronomia będzie wyglądała na przykład za rok?
To będzie smutny widok. Już przecież wiadomo, że wiele restauracji zamknęło się bezpowrotnie. Mamy przykłady także tu, w Cieszynie, gdzie po sąsiedzku była pizzeria. Już jej nie ma, bo nie kwalifikowała się do pomocy. Ustawy dotyczące pomocy dla przedsiębiorców są u nas jakieś dziwnie, pełne dziur. Rozmawiam z ludźmi, którzy dzwonią do mnie z całej Europy, i mówią: owszem, też jesteśmy zamknięci, ale każda firma dostaje za to pieniądze. Ci ludzie mają za co żyć. Co więcej — oni przyjeżdżają do nas, do restauracji, siedzą z nami, bo mówią: ja mam zamkniętą restaurację w Anglii, ale ja tam dostaję pieniądze i mogę sobie za nie spokojnie siedzieć tu wami. Dziwią się, że tutaj to tak wygląda, że nie każdy jest objęty pomocą. Przecież powinno to wyglądać inaczej: jesteś podatnikiem, płacisz podatki, ucierpiałeś w jakiś sposób poprzez takie, a nie inne decyzje rządu, należy ci się odszkodowanie. Koniec, kropka.
Chciałbym optymistycznie zakończyć naszą rozmowę. Czy restauracja U trzech braci przetrwa?
Mam nadzieję, że tak. Jeśli naprawdę mamy pozytywnie zakończyć naszą rozmowę, to powiem, że oczywiście planujemy działać dalej i - co więcej - w krótkim czasie się sklonować, czyli otworzyć następną restaurację.
To fragment rozmowy, która jest częścią podcastu „Głodująca gastronomia”. Goście: Sylwester Cacek – Sphinx Polska i ZP Horeca, Sławomir Grzyb – PIGG, Tomasz Kwiek – restauracja U trzech braci, Inna Yarova – sieć kawiarni Dobro & Dobro
