Trzech braci kontra rządowe obostrzenia

opublikowano: 07-02-2021, 20:00

W restauracji jest bezpieczniej niż w sklepie, gdzie ludzie chodzą i tłoczą się w kolejce – uważa Tomasz Kwiek, współwłaściciel restauracji U trzech braci, która wbrew zakazowi miesiąc temu otworzyła podwoje.

„PB”: Mimo formalnego zakazu coraz więcej lokali gastronomicznych otwiera się, ale pana restauracja była pierwsza.

Tomasz Kwiek: Zgadza się. Byliśmy pierwsi, którzy oficjalnie otwarli restaurację. Powiedzmy sobie jednak szczerze — już wcześniej podczas lockdownów sporo restauracji było otwartych. Po cichu.

Byliście po prostu pierwsi, którzy powiedzieli: „koniec tej zabawy, nie będziemy udawać” i oficjalnie zaprosiliście gości, choć zakaz nadal obowiązuje.

To nie do końca jest tak, że obowiązuje zakaz. Naszym zdaniem zakazu nie ma.

Rozumiem, że nawiązuje pan do tego, że ograniczyć działalność gospodarczą w Polsce można tylko na podstawie ustawy, a nie rozporządzenia, jak to zrobił rząd...

Tak, nawiązuję przede wszystkim do tego.

Co pana skłoniło, by jednak zaryzykować i uruchomić lokal?

Myślę, że nie możemy mówić o żadnych ryzyku. Mam świadomość, że to, co robię, jest całkowicie zgodne z prawem. W tej sytuacji nie było już sensu specjalnie się nad otwarciem zastanawiać. To, że nie ryzykuję, potwierdzają kolejne wyroki kolejnych sądów, które orzekają, że ograniczenia, które zostały na nas nałożone za pomocą rozporządzenia, są po prostu bezprawne.

Czy nie grozi panu w tej chwili jakiś proces?

Z tego, co mi wiadomo, w prokuraturze toczy się postępowanie, a chodzi o zarzut z art. 165 Kodeksu karnego, który mówi o narażeniu kogoś w stanie epidemii na utratę życia lub zdrowia.

A naraża pan? Zachowują państwo w restauracji dystanse, które są wskazywane?

Jesteśmy doskonale zabezpieczeni przed wirusem, naprawdę. Nasza restauracja to oaza środków dezynfekcyjnych. Są po prostu wszędzie. Stoły są dezynfekowane, ludzie ręce dezynfekują na każdym kroku. Naprawdę ciężko byłoby czegokolwiek się nabawić. Pamiętajmy też, że restauracja nie jest miejscem bardzo częstego przemieszczania się. Klienci siadają w jednym miejscu i tego miejsca raczej nie opuszczają. To zupełnie coś innego niż np. markety, gdzie ludzie chodzą między półkami, często w sporych skupiskach coś przeglądają, dotykają i tak dalej, a na końcu trafiają do kasy i tłoczą się w jednej kolejce, wchodząc sobie na plecy. Nie wiem, w jaki sposób mógłbym lepiej chronić moich klientów. Nie sądzę, aby to, co robimy, było związane z jakimkolwiek ryzykiem. Ponadto nie zmuszamy nikogo do odwiedzenia naszej restauracji.

OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
×
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

A ryzyko związane z brakiem pomocy państwa? Wicepremier Jarosław Gowin mówił, że ci restauratorzy, którzy otwierają lokale, nie dostaną pomocy.

Fantastycznie. Niespecjalnie interesują mnie słowa pana Gowina, bo trudno człowieka, który tak często zmienia zdanie, traktować poważnie.

Sam sobie pan poradzi?

Oczywiście, że sobie poradzę. Czy kiedykolwiek sobie nie radziłem?

Jak polska gastronomia będzie wyglądała na przykład za rok?

To będzie smutny widok. Już przecież wiadomo, że wiele restauracji zamknęło się bezpowrotnie. Mamy przykłady także tu, w Cieszynie, gdzie po sąsiedzku była pizzeria. Już jej nie ma, bo nie kwalifikowała się do pomocy. Ustawy dotyczące pomocy dla przedsiębiorców są u nas jakieś dziwnie, pełne dziur. Rozmawiam z ludźmi, którzy dzwonią do mnie z całej Europy, i mówią: owszem, też jesteśmy zamknięci, ale każda firma dostaje za to pieniądze. Ci ludzie mają za co żyć. Co więcej — oni przyjeżdżają do nas, do restauracji, siedzą z nami, bo mówią: ja mam zamkniętą restaurację w Anglii, ale ja tam dostaję pieniądze i mogę sobie za nie spokojnie siedzieć tu wami. Dziwią się, że tutaj to tak wygląda, że nie każdy jest objęty pomocą. Przecież powinno to wyglądać inaczej: jesteś podatnikiem, płacisz podatki, ucierpiałeś w jakiś sposób poprzez takie, a nie inne decyzje rządu, należy ci się odszkodowanie. Koniec, kropka.

Chciałbym optymistycznie zakończyć naszą rozmowę. Czy restauracja U trzech braci przetrwa?

Mam nadzieję, że tak. Jeśli naprawdę mamy pozytywnie zakończyć naszą rozmowę, to powiem, że oczywiście planujemy działać dalej i - co więcej - w krótkim czasie się sklonować, czyli otworzyć następną restaurację.

To fragment rozmowy, która jest częścią podcastu „Głodująca gastronomia”. Goście: Sylwester Cacek – Sphinx Polska i ZP Horeca, Sławomir Grzyb – PIGG, Tomasz Kwiek – restauracja U trzech braci, Inna Yarova – sieć kawiarni Dobro & Dobro

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane