Tunezyjska plaga trapi biura

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 22-01-2011, 12:19

To będzie kolejny rok wyzwań dla touroperatorów

Tunezja to po Egipcie i Turcji trzeci ulubiony kierunek Polaków — wynika z danych Enovatis, firmy sprzedającej oferty biur podróży w portalach wakacje.pl i easygo.pl. W 2010 r. do tego kraju poleciało 13 proc. jej klientów. Eksperci szacują, że w sezonie letnim jest to 15- -20 samolotów tygodniowo, czyli nawet 36 tys. osób. Zimą ruch jest sporo mniejszy, o czym świadczy to, że większość polskich turystów wróciła łącznie trzema samolotami. Touroperatorzy odwołali wakacje do Tunezji, choć każda firma rozwiązała sprawę inaczej (patrz ramka). Klienci, którzy już wykupili wczasy, mogą zamienić wyjazd na inny kierunek, przesunąć termin lub odebrać pieniądze. Koszty dla touroperatorów są niewielkie.

Gwóźdź do trumny

Pojawiają się jednak sygnały, że niepokoje mogą się rozprzestrzenić na inne kraje, m.in. Egipt, Jordanię i Maroko. Wczoraj mocno wzrosły koszty ubezpieczenia przed niewypłacalnością obligacji większości krajów Afryki Północnej, tzw. CDS-y. Egipt to ulubiony wakacyjny kierunek Polaków (prawie 40 proc. klientów Enovatisu w 2010 r.).

— Kłopoty Egiptu byłyby deską grobową dla touroperatorów specjalizujących się w Tunezji i Egipcie, a jest ich wielu — uważa Piotr Zawistowski, prezes Triady.

Tunezyjczycy to silna grupa wśród właścicieli działających w Polsce biur podróży, m.in. Exim Tours, Bee Free, Oasis Tours czy Sun Fun. W tych firmach wyjazdy do Egiptu i Tunezji to nawet 80 proc. oferty.

To tylko awaria

Ich przedstawiciele uważają, że niepokój w Tunezji skończy się lada moment.

— Jeszcze tydzień-dwa i będzie spokój. Sprawdzam na Facebooku oraz innymi kanałami i wiem, że ludziom chodzi o pozbycie się z kraju rządzącej dotychczas partii. Gdy to osiągną, zapanuje spokój. Tunezyjczycy są wykształceni, wiedzą, jak ważna jest turystyka — twierdzi Mohammed Ellily, prezes przejętej przez Rainbow Tours firmy Bee Free, narodowości tunezyjskiej, która szczęśliwie dla siebie i giełdowego właściciela w tym sezonie zimowym w ogóle nie organizuje wyjazdów do Tunezji.

Podobnego zdania jest Grzegorz Karolewski, dyrektor generalny Oasis Tours, także firmy należącej do Tunezyjczyków.

— Sytuacja jest dynamiczna, ale liczymy, że ustabilizuje się, jeśli nie w ciągu najbliższych dni, to tygodni. Nie podejmujemy jeszcze decyzji o zmianach oferty w sezonie letnim, ale na pewno coś się zmieni — mówi Grzegorz Karolewski.

Kto wygra

Kłopotami w północnej Afryce nie przejmują się biura z szerszą ofertą.

— Nasi klienci znajdą w razie czego alternatywę. Dla Tunezji taką alternatywą są Turcja czy Egipt — sądzi Marek Andryszak, prezes TUI Poland.

— Tunezja to kilka procent naszej oferty, zresztą to schyłkowy kierunek, liczba polskich turystów wyjeżdżających do tego kraju spadła z 200 tys. w 2008 r. do 150 tys. w ubiegłym — uważa Piotr Zawistowski.

Poza Turcją czy Egiptem wygrać mogą europejskie kierunki.

— Turcja i Hiszpania mogą teraz kusić spokojem i zyskać najwięcej. Zresztą zyska też pewnie Egipt, który nawet z rekina, który się tam pojawił, potrafił zrobić narzędzie marketingowe i PR. Trzymamy też kciuki za Grecję, która w poprzednim sezonie w wyniku problemów wewnętrznych monetarnych i negatywnej komunikacji medialnej nie umiała obronić promocji swojego kierunku. Mamy nadzieję, że ta lekcja została odrobiona — ocenia Andrzej Glapiak z Enovatisu.

— Jeśli spadnie popyt na wyjazdy do Tunezji, zyskają kraje równie atrakcyjne cenowo, np. Grecja, Bułgaria czy Turcja. Jeśli sytuacja się ustabilizuje, Tunezja na pewno szybko powróci na mapę turystycznych kierunków. Może się okazać, że po kryzysie ce- ny wakacji w tym kraju będę jeszcze atrakcyjniejsze — mówi Magda Plutecka-Dydoń z Neckermanna.

Rok wyzwań

Triada czy Neckermann notują na razie wzrost sprzedaży. Ale tunezyjski kryzys to kolejne wydarzenie w czarnej serii dla branży turystycznej. Po kryzysowym 2009 roku w ubiegłym mieliśmy do czynienia z chmurą pyłu wulkanicznego, powodzią w Polsce czy katastrofą smoleńską. Niektóre biura tego nie wytrzymały. Zbankrutowały Orbis Travel czy Selectours.

— Ten rok nie zaczął się tak dobrze, jak się spodziewałem, liczyłem na wzrost rzędu 15 proc., a jest 5 proc. — przyznaje Marek Andryszak.

Jesienią polscy touroperatorzy zapłacą najpewniej wyższe składki ubezpieczeniowe. Jeśli nic się nie zmieni, to koszty mogą wzrosnąć nawet trzykrotnie!

— Jesienią będą problemy. Okaże się, kto dobrze zarządzał ryzykiem walutowym i kto prawidłowo reagował na popyt. Jeśli dolar znów będzie kosztował 3,1 zł, mogą pojawić się problemy. Jeśli popyt okaże się jeszcze niższy niż w kiepskim 2010 roku, znowu pojawi się dużo ofert last minute i znowu firmy będą sprzedawały poniżej kosztów — przewiduje szef TUI Poland.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane