Inwestorzy jedynie na chwilę zwątpili w Turcję. Tamtejsza giełda, po załamaniu z połowy maja ubiegłego roku, odrabia straty w błyskawicznym tempie, podczas gdy warszawski parkiet jest pogrążony w stagnacji. Ponad 30-procentowe przeceny, zwłaszcza z segmentu małych i średnich spółek, pochłonęły część wypracowanego w 2013 r. zysku. W tym roku fundusze akcji polskich są średnio około 1 proc. pod kreską, podczas gdy w ubiegłym zarobiły ponad 11 proc. Tymczasem główny indeks stambulskiej giełdy wzrósł już o prawie 14 proc., a fundusze akcji tureckich zyskują od 16 do 22 proc. I choć wiele jeszcze pozostało do odrobienia (w skali dwunastu miesięcy straty sięgają nawet 30 proc.), są duże szanse, że ten dystans uda się pokonać. Do nabierającego prędkości pociągu zaczynają wskakiwać krajowi inwestorzy, którzy w kwietniu wpłacili do portfeli tureckich funduszy ponad 100 mln zł. Od stycznia do marca saldo wpłat i wypłat było na lekkim minusie.

— Spodziewam się, że po wyborach prezydenckich zaplanowanych na przełomie lipca i sierpnia rozpocznie się druga runda odbicia na stambulskim parkiecie. W Turcji wciąż jest co kupować w atrakcyjnych cenach. Stopy procentowe na obligacjach pozostają wysokie, a to będzie przyciągać nowy kapitał. Giełda wystartowała z niskich poziomów i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby urosła w tym roku jeszcze o kilkanaście procent. Oczywiście wszystko zależy od tego, jaka będzie skłonność globalnych graczy do inwestowania na emerging markets — tłumaczy Łukasz Marach, członek zarządu Caspar TFI.
Zarządzany przez Caspara fundusz jest w tym roku najsłabszy, bo zyskuje 16 proc., podczas gdy UniAkcje Turcja zarobił prawie 22 proc.
— Nasz fundusz zyskuje w tym roku najmniej, ale wynika to z tego, że podczas ostatniego odbicia zyskiwały największe tureckie spółki, a my szukamy okazji inwestycyjnych wśród mniejszych firm, dlatego staliśmy z boku — wyjaśnia Łukasz Marach.
O takich zyskach mogą jedynie pomarzyć posiadacze jednostek funduszy akcji rosyjskich, którzy są w tym roku od 8 do 20 proc. pod kreską. Mimo utrzymujących się wysokich cen surowców i pokaźnych wpływów do rosyjskiego budżetu wzrost PKB hamuje — w pierwszym kwartale 2014 r. roczna dynamika spadła do 0,9 proc. Konflikt Rosja —Ukraina zniechęca inwestorów. Indeks RTS, mimo odbicia z połowy marca, stracił od początku roku już ponad 10 proc. I choć niektóre krajowe TFI wycofały się z inwestycji w Rosji (ING, Caspar), wciąż wielu ekspertów wierzy w ten rynek.
— Rosja ma nadal duży potencjał — dość szybko może nastąpić zwrot i przypływ kapitału. To ciągle najtańszy rynek wśród tzw. emerging markets. Ceny ropy i gazu są stabilne, co jest dodatkowym plusem, zwłaszcza że Rosja zabezpiecza interesy np. poprzez umowę z Chińczykami na dostawę gazu. Jedynym znakiem zapytania jest sytuacja na Ukrainie — będzie miała istotny wpływ na rynek — podkreśla Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI.