Turyści słono kosztują marszałków

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2012-10-03 00:00

Samorządy wydały 500 tys. zł na powroty klientów upadłych biur. O zwrot pieniędzy powalczą w sądzie.

Marszałkowie województw, którzy z własnych budżetów ściągnęli do Polski klientów biur podróży ze zbyt niskimi gwarancjami, mają teraz kłopot z windykacją.

— W przypadkach kilku biur gwarancje ubezpieczeniowe były za niskie, by pokryć koszty powrotu do kraju turystów. Zaangażowaliśmy własne pieniądze. Gdy zwróciłem się do wojewody mazowieckiego o zwrot nadpłaconych kosztów, odmówił, powołując się na stanowisko Ministerstwa Finansów.

Tymczasem Regionalna Izba Obrachunkowa uważa, że sprowadzenie turystów było uzasadnione koniecznością pomocy polskim obywatelom, a pieniądze na ten cel powinny pochodzić z budżetu państwa — mówi Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego.

W tym województwie w dwóch przypadkach na pięć upadłości gwarancja była za niska. Marszałek dopłacił 200 tys. zł do klientów Blue Rays (434 osoby sprowadzone do kraju, a gwarancja opiewała na 499 tys. zł) i Summerelse (gwarancja na 396 tys. zł, 526 osób za granicą). Marszałek województwa wielkopolskiego wydał z własnej kieszeni 273 tys. zł na klientów Alba Tour (gwarancja na 209 tys. zł). Marszałek województwa śląskiego musiał dołożyć 38 tys. zł, aby opłacić powrót 206 klientów Mati World Holidays (254 tys. zł gwarancji).

— Wystąpimy do sądu i będziemy domagać się pieniędzy od skarbu państwa — zapowiada Adam Struzik.

— Gdy tylko otrzymam odpowiedź od wojewody, a spodziewam się, że będzie podobna, też założę sprawę w sądzie. Należy szybko zmienić prawo i wprowadzić gwarancje, które pokryją koszty ponoszone przez marszałków po upadku biura podróży — mówi Marek Woźniak, marszałek województwa wielkopolskiego.

Oprócz kosztów ściągnięcia do Polski turystów z zagranicy marszałkowie dodadzą też nadprogramowe wydatki administracyjne. Tylko na Mazowszu było to 65 tys. zł. Marszałkowie odpowiadają również za zaspokojenie roszczeń klientów biura, którzy za wakacje zapłacili, ale nie wyjechali. Od klientów Blue Rays i Summerelse, do których marszałek województwa mazowieckiego już dopłacił, wpłynęły 482 roszczenia.

— Wystosujemy pismo do minister sportu i turystyki z pytaniem, co w tej sprawie robić — mówi Izabela Stelmańska z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego.