Twórcy kryptokopalni zatrzymani

opublikowano: 15-05-2019, 22:00

Ponad rok temu policja weszła do największej kopalni kryptowalut w Polsce. Właśnie zatrzymała jej założycieli i postawiła im zarzuty.

Na początku tygodnia śledczy zatrzymali założycieli Polskiego Górnictwa Cyfrowego (PGC), największej w Polsce kopalni kryptowalut, która mieściła się m.in. byłej Fabryce Samochodów Osobowych (FSO) na warszawskim Żeraniu. Dominikowi H., Piotrowi W. oraz Marcinowi K. postawiono zarzuty wyłudzenia blisko 4,5 mln zł (art. 286 § 1 Kodeksu karnego w związku z art. 294 § 1 Kodeksu karnego w związku z art. 65 § 1 Kodeksu karnego w związku z 12 § 1 Kodeksu karnego), w związku z realizacjąumów regulujących współpracę w zakresie eksploatacji i dzierżawy sprzętu komputerowego, czyli tzw. koparek. Po przeprowadzeniu czynności z udziałem podejrzanych prokurator podejmie decyzję o zastosowaniu środków zapobiegawczych.

Moc jednej koparki zainstalowanej na warszawskim
Żeraniu to 500 tys. MH/s dla urządzenia GPU i 53 GH/s dla Antminer. Urządzenia
te były w znacznej części samodzielnie konstruowane przez podejrzanych —
ujawniła prokuratura.
Zobacz więcej

KOPALNIA WIELKIEJ MOCY:

Moc jednej koparki zainstalowanej na warszawskim Żeraniu to 500 tys. MH/s dla urządzenia GPU i 53 GH/s dla Antminer. Urządzenia te były w znacznej części samodzielnie konstruowane przez podejrzanych — ujawniła prokuratura. Fot. WM

Gdańska spółka PGC powstała w lipcu 2017 r. Obok działała mniejsza firma Netech, powiązana z PGC osobowo i kapitałowo. Zachęcały one klientów do wspólnego budowania serwerowni o dużej mocy obliczeniowej potrzebnej do utrzymania bazy danych blockchain (innymi słowy — kopania kryptowalut). Zatrzymani oferowali pomoc przy zakupie sprzętu, zapewniali całodobowy serwis. W praktyce klient był właścicielem komputera, a zarządzała nim gdańska spółka. Strony dzieliły się wypracowanym zyskiem od tzw. urobku, czyli wydobycia i obrotu kryptowalutami. Jego wysokość była uzależniona od początkowego wkładu klienta. Kłopoty zaczęły się wiosną zeszłego roku. Kryptokopalnię odcięto od prądu przez nieuregulowane rachunki, klienci przestali zarabiać, a sprawą zainteresowała się policja.

W toku śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie i Komendę Rejonową Policji Warszawa VI ustalono, że podejrzani wprowadzali klientów w błąd co do urobku z kryptowalut. Pieniądze pozyskane od klientów na zakup koparek, które miały być źródłem zysków, de facto były wydawane na inne cele — w tym granie na giełdzie kryptowalut. Podejrzanym zarzucono, że działali wspólnie i w porozumieniu. Zawarli umowy z co najmniej 108 pokrzywdzonymi, od których przyjmowali zarówno pieniądze, jak i kryptowaluty. Nie jest to ostateczna liczba pokrzywdzonych. Z zabezpieczonych w toku śledztwa dokumentów wynika, że klientów kopalni było około 860. Szacowana finalna wartość szkody może oscylować w granicach 10 mln zł.

3

tys. Tyle koparek kryptowalut było w kopalni zlokalizowanej na terenie hali FSO na warszawskim Żeraniu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy