Cennik uderza w niezależnych
Od grudnia zacznie obowiązywać nowy cennik dostępu do infrastruktury kolejowej. Niezależni przewoźnicy czują się poszkodowani.
O kształcie cennika dostępu do infrastruktury kolejowej na 2010 r. zadecydowało rozporządzenie Ministra Infrastruktury. Jak wyliczył Związek Niezależnych Przewoźników Kolejowych (ZNPK), stawki dostępu na przyszły rok w porównaniu z obecnymi będą niższe o 5 proc. Ale na tym koniec dobrych wiadomości.
Drożej dla ciężkich
ZNPK szacuje koszty dostępu do infrastruktury kolejowej na jedną trzecią wszystkich kosztów realizacji przewozu towarowego.
— To jednocześnie największy i najbardziej zmienny z kosztów, które ponosi przewoźnik kolejowy. Co gorsza, nie mamy żadnego wpływu na cennik, który zależy od rozporządzeń i decyzji regulatora — podkreśla Rafał Milczarski, dyrektor zarządzający Freightliner PL i prezes ZNPK.
Przez ostatnie pięć lat stawki dostępu do infrastruktury wzrosły o 25 proc. Na wspomnianej obniżce o 5 proc. skorzystają nieliczni.
— Przeprowadziliśmy symulację z nowymi stawkami i przekalkulowaliśmy je na bazie rzeczywistych przewozów. W istocie dla firmy o bardzo szerokim profilu działalności, która przewozi ładunki we wszystkich przedziałach tonażowych, koszty się zmniejszą. Tyle że takich firm jest bardzo mało — mówi Krzysztof Sędzikowski, prezes CTL Logistics i członek zarządu ZNPK.
Taka sama symulacja, ale dla przewoźnika specjalizującego się w przewozach kruszyw i węgla, którego pociągi przekraczają średnią masę 2,1 tys. ton, wykazuje, że koszty rosną o 6 proc. Rafał Milczarski wskazuje, że największym beneficjentem nowych stawek są przewoźnicy z Grupy PKP, a zwłaszcza PKP Cargo.
— W naszym interesie jest przewożenie jednym pociągiem jak największej ilości towarów, więc składy prywatnych przewoźników liczą więcej wagonów i są dużo cięższe od przeciętnego składu PKP Cargo. Teraz jesteśmy karani za taką optymalizację, ponieważ zmniejszono ceny za lekkie pociągi, a podniesiono za ciężkie — podkreśla Krzysztof Sędzikowski.
Tiry na drogi
ZNPK prognozuje, że — poza przewozami ciężkich ładunków — nowy cennik najmocniej uderzy w raczkujący transport intermodalny.
— Rozporządzenie likwiduje pojęcie pociągów intermodalnych. Nowe stawki mogą spowodować przeniesienie przewozu ciężkich ładunków na polskie drogi. Zamiast odciążać transport drogowy, jeszcze bardziej go obłożymy — zauważa Krzysztof Sędzikowski.
— To dosyć przewrotna realizacja hasła "tiry na tory". Stawka dostępu do infrastruktury należy w Polsce do najwyższych w Europie. Przykładowo w Niemczech stawki są blisko dwukrotnie niższe niż obowiązujące w tym roku w Polsce. W takich warunkach kolej nie ma szans konkurować z przewozami drogowymi.
Agata Hernik