Czytasz dzięki

Tyrol: Rozrywka gwarantowana

opublikowano: 30-01-2020, 22:00

Głupi omlet, krowie wspomnienia, setki bajecznych trzytysięczników i miliony kryształów Swarovskiego — ten ekscentryczny melanż czeka na turystów w austriackim Tyrolu.

„Pokaż mi te głupoty” — powiedział pewnego dnia Franciszek Józef I, cesarz Austrii, do swojej żony Sissy narzekającej na dziwnie postrzępiony omlet przygotowany przez cesarskiego kucharza. Gdy władca spróbował skrawków ciasta posypanych cukrem pudrem, zachwycił się ich smakiem. Odtąd „cesarskie głupoty”, czyli kaiserschmarrn, na stałe zagościły w dworskim menu. Inna legenda głosi, że cesarski kucharz przypalił placek, który w dodatku przełamał się na patelni. Ponieważ nie było czasu na ponowne przygotowanie ciasta, poszarpał omlet, by ukryć spaleniznę, posypał cukrem pudrem i podał cesarzowi, oznajmiając, że wymyślił nowe danie…

Kühtai. Najwyżej położona austriacka wioska sportów zimowych (2020 m n.p.m.) ma wiele zalet — choćby takie, że domy zbudowano bezpośrednio przy stokach, a śniegiem można się cieszyć do końca kwietnia. Do tego dochodzą wygodne połączenia autobusowe m.in. z Innsbruckiem.
Wyświetl galerię [1/6]

Kühtai. Najwyżej położona austriacka wioska sportów zimowych (2020 m n.p.m.) ma wiele zalet — choćby takie, że domy zbudowano bezpośrednio przy stokach, a śniegiem można się cieszyć do końca kwietnia. Do tego dochodzą wygodne połączenia autobusowe m.in. z Innsbruckiem. FOT. INNSBRUCK TOURISMUS, TVB STUBAI

Bez względu na to, gdzie leży prawda, postrzępiony omlet cesarski — zwykle podawany ze śliwkami — uchodzi za jedno z popisowych dań kuchni tyrolskiej. W słodkim cieście kryje się spora dawka kalorii, więc jest to doskonałe danie dla narciarzy, którzy chcą się posilić między szusami. W nowoczesnych i tradycyjnych restauracjach i górskich chatach zwanych hütte na miłośników białego puchu czekają też inne smaczne i energetyczne potrawy, choćby Wienerschnitzel — gigantycznych rozmiarów kotlet schabowy i Kasespätzle — kluski z serem i prażoną cebulą. Są to wprawdzie propozycje dość ciężkostrawne, ale w tym klimacie — wręcz niezbędne do zachowania sił. A trzeba mieć ich sporo, jeśli chcemy spenetrować kilkaset kilometrów tras, bo tyle właśnie czeka na amatorów białego szaleństwa w Dolinie Stubai i w okolicach Innsbrucka.

W krowiej wiosce

Od czego zacząć tyrolską przygodę na jednej lub dwóch deskach? Na pierwszy szus warto wystartować z wysokiego C — dosłownie i w przenośni — i odwiedzić najwyższą w Austrii wioskę sportów zimowych Kühtai (2020 m n.p.m.) około 20 km od Innsbrucka. Jej nazwa wywodzi się od dawnej miejscowości Chutney oznaczającej pastwisko dla krów. I choć narciarze zaczęli na tych stokach regularnie szusować już w 1909 r., krowi duch wydaje się wszechobecny — kolorowy posąg krowy zaprasza np. do restauracji Dorfstadl. Szklane ogrodzenia na jej tarasie są oblepione czarnym wizerunkiem krowy przekreślonym na czerwono. Czyżby zakaz wstępu dla krów? Bynajmniej. To taki austriacki żart. Chodzi o zabezpieczenie dla ptaków, by nie rozbiły się o szkło. Z kolei w Zum Kaiser Maximilian, restauracji, która podobnie jak Dorfstadl słynie z doskonałej kuchni, można skosztować dzikiej krowy (Wilde Kuh) — napoju tylko dla dorosłych, w którego składzie są Jagertee (herbata myśliwych) i grzane wino.

Osobom, które po tym trunku chcą dalej szusować, zaleca się jednak umiar w piciu, bo dość szybko zwala w nóg. Dzisiejsza wioska Kühtai składa się z samych hoteli położonych bezpośrednio przy wyciągach — ośrodek jest więc doskonałą opcją dla rodzin, które nie chcą przemieszczać się na stoki samochodem. Ponad 40 km tras zjazdowych, od niebieskich po czarne, stanowi wyzwanie nawet dla doświadczonych narciarzy. Natomiast na miłośników snowboardu czeka rozbudowany snowpark K-Park. Można też poszaleć na sankach na 2,5-kilometrowym oświetlanym wieczorem torze tuż przy chatce górskiej Graf Ferdinand Haus.

Legendarny wizjoner

Popularnym regionem narciarskim w Tyrolu jest również Schlick 2000 w Dolinie Stubai, do którego dotrzemy po niecałych 15 minutach jazdy autostradą z Innsbrucka. Nieduży — około 20 km tras — ale zachwycający kompaktowością, z nartostradami dla początkujących i dla wyjadaczy, snowparkiem, BIG Ron’s Kinderlandem dla najmłodszych narciarzy, a także pięknymi trasami z dziewiczym śniegiem dla amatorów freeride’u. Na wysokości 2160 metrów znajduje się platforma widokowa Stubaiblick, z której można podziwiać górskie masywy Stubai i Kalkkögel. W samej Dolinie Stubai są inne tereny narciarskie. Najciekawszą opcją zdecydowanie jest Stubaier Gletscher — największy lodowcowy teren narciarski w Austrii: ponad 30 tras zjazdowych o długości przekraczającej 60 km.

Pierwszy wyciąg zbudowano tu na początku lat 70., choć nikt nie wierzył, że może tu powstać kurort narciarski. Pomysłodawcą ośrodka, założycielem i głównym zarządzającym spółki odpowiedzialnej za budowę infrastruktury narciarskiej na lodowcu jest Heinrich Klier. Człowiek legenda. Doświadczenia życiowe zdobywał, podróżując po Ameryce Północnej i Południowej, Afryce i Azji. W 1957 r. wspinał się m.in. na Jirishanca, jeden z najtrudniejszych do zdobycia szczytów w Andach Peruwiańskich.

W latach 60. był członkiem Komitetu Wyzwolenia Południowego Tyrolu, walczącego z jego italianizacją. Został zaocznie skazany na 21 lat więzienia za wysadzenie w powietrze pomnika Mussoliniego w Waidbruck. Ponieważ przebywał w Austrii, za kratki nie trafił, jednak z czasem władze austriackie pod naciskiem Włoch również chciały go aresztować. Uciekł więc pieszo przez góry Karwendel do Monachium, gdzie pracował jako redaktor w wydawnictwie „Bergverlag Rother”. Mimo ciążącego na nim wyroku odwiedzał swojego brata Huberta, kierownika poczty w Walchsee w Dolinie Stubai, używając fałszywych dokumentów. Pewnego dnia Hubert poprosił Heinricha o zareklamowanie miejscowego wyciągu orczykowego w magazynie „Der Winter”. Brat początkowo wyśmiał wyciąg, który liczył zaledwie 100 metrów, lecz doradził także jego właścicielom, by pomyśleli o rozbudowie.

1646e18c-8c31-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Niestety brakowało kapitału. Heinrich Klier miał jednak dobrych przyjaciół w Monachium, uzbierał pieniądze, założył Winter Sport Tirol AG, przejął i rozbudował wyciąg Walchsee, a potem kolejne w Dolinie Stubai. Warto również dodać, że w latach 50. i 60. był dość płodnym pisarzem i pieniądze zarobione na książkach inwestował w koleje linowe. Nie trafił do więzienia — w 1998 r. został ułaskawiony przez prezydenta Włoch Oscara Luigiego Scalfaro.

Lodowe DNA bez tajemnic

Początkowo interes narciarski Heinricha Kliera kwitł, jednak po kilku latach hossy, pod koniec lat 60. przyszedł czas posuchy — zimy w Austrii były prawie bezśnieżne. Wtedy biznesmen wpadł na pomysł zbudowania na lodowcu Stubai stacji całkowicie niezależnej od pogody.

Gdy rozwijał swój plan przed lokalnymi mieszkańcami, nikt nie podzielał jego entuzjazmu. Nie wierzono, że to się uda. Uparty Klier postawił jednak na swoim i już w 1971 r. ruszyła budowa stacji na lodowcu. Przez cztery dekady w resort zainwestowano 225 mln euro. Gdy w 2016 r. Heinrich Klier celebrował swoje 90. urodziny, w kurorcie otwarto jedną z najnowocześniejszych na świecie kolei gondolowych — Eisgrat 3S wykorzystującą aż trzy liny i z kabinami mieszczącymi ponad 20 osób każda. Co więcej, gondola może działać, nawet gdy prędkość wiatru przekracza 100 km na godzinę. Stacja na lodowcu Stubai to nie tylko kilometry świetnie przygotowanych nartostrad — od niebieskich po tak strome, że ratrak musi się wciągać na linie. To również trasy skiroute, nieratrakowane, dla narciarzy szukających dodatkowych doznań w jeździe terenowej. Są tu też szkoły uczące szusów poza trasą, w głębokim śniegu, a także wypożyczalnia sprzętu do pozatrasowych szaleństw.

Są i inne atrakcje: jaskinia wewnątrz lodowca — sztucznie wydrążony tunel zagłębiający się około 30 metrów pod lód. Tu można zobaczyć lodowiec od środka i sporo się dowiedzieć o powstawaniu tych tworów natury. Taka wizyta kosztuje 6 euro (cena dla dorosłych). Na terenie stacji jest też coś dla amatorów wspinaczki — 20-metrowa wieża z lodu dostępna bezpłatnie. Przy górnej stacji kolejki 3S Eisgrat znajduje się Schaufelspitz — najwyżej położona w Alpach restauracja (około 3000 m n.p.m.) wyróżniona przez przewodnik Gault Millau, specjalizująca się w daniach z lokalnych produktów. Warto również skosztować przysmaków w restauracji Eisgrat, zwłaszcza jeśli jesteśmy fanami włoskiej kuchni.

Skocznia, pałace i kryształy

Zimowy Tyrol nie ogranicza się do nart. Jest tu całkiem sporo do zwiedzania — od historycznych ciekawostek, np. XIV-wiecznego pałacu cesarskiego w Innsbrucku, po interesujące miejsca dla amatorów sportów — np. ze skoczni narciarskiej Bergisel rozciąga się fantastyczny widok na Innsbruck otulony górskim szczytami.

Największą atrakcją turystyczną jest Swarovski Crystal Worlds (Swarovski Kristallwelten) w znajdującej się niedaleko Innsbrucka miejscowości Wattens — to muzeum i wystawa kryształów otwarte w 1995 r., w setną rocznicę fabryki kryształu Swarovski. Świat Kryształów Swarovskiego powstał z inicjatywy André Hellera wspieranego przez innych artystów światowej renomy, m.in. ikonę muzyki Briana Eno i rzeźbiarkę Niki de Saint Phalle. W kryształowych pomieszczeniach znajduje się największy na świecie szlifowany „kryształ” szkła ołowiowego wielkości 300 tys. karatów, ściana z 12 ton kryształków, kryształowa piramida z kilkuset kawałków lusterek, Kryształowy Teatr oraz największy na świecie kalejdoskop — Crystaloscope. Swarovski Kristallwelten uchodzi za drugą po pałacu Schönbrunn w Wiedniu atrakcję turystyczną Austrii.

Te i wiele innych atrakcji oraz dostęp do stoków obejmujących lodowiec Stubai, Bergeralm w Wipptal, Glungezer w hali Tyrolu, Axamer Lizum i Kühtai w regionie Innsbrucka, a także Hochoetz w dolinie Ötztal — do 13 obszarów narciarskich i 308 kilometrów tras zjazdowych — można uzyskać w jednym zintegrowanym karnecie. W bieżącym sezonie dwudniowy karnet dla dorosłych kosztuje 110 euro a dla dzieci do piętnastego roku życia — 55 euro.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska

Polecane