Tysiące kontroli po nowemu

15-12-2016, 22:00

Szef inspekcji pracy chce, aby podczas pierwszej wizyty instruktażowej u pracodawcy można było całkowicie odstąpić od karania

Nie 2,6 tys., jak planowano, lecz łącznie prawie 10 tys. zakładów może być w tym roku sprawdzonych przez inspekcję pracy podczas tzw. pierwszych kontroli, realizowanych od wiosny według nowej koncepcji. Z danych z pierwszych dni grudnia wynika, że liczba ta przekroczyła 9 tys. Kontrolami tymi są obejmowane mikroprzedsiębiorstwa zatrudniające od jednego do dziewięciu pracowników, małe zakłady liczące maksymalnie 49 zatrudnionych oraz średnie firmy, czyli do 249 pracowników.

POINSTRUOWANI:
Zobacz więcej

POINSTRUOWANI:

— Każdy ze skontrolowanych pracodawców uzyskał informacje, co u niego nie działa właściwie, na co należy postawić i co należy zmienić — mówi Roman Giedrojć, główny inspektor pracy. ARC

Według nowej koncepcji, przyjętej w tym roku, pierwsza wizyta inspektora pracy u danego przedsiębiorcy ma charakter audytu i może być prowadzona w firmie istniejącej krócej niż rok, jak i znacznie dłużej. W porównaniu z zasadami stosowanymi w poprzednich latach nie ma znaczenia, jak długo pracodawca działa na rynku.

Inspektorski audyt

Pierwsza kontrola Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) służy wskazaniu pracodawcy nieprawidłowości w przestrzeganiu prawa pracy i norm jej bezpiecznego wykonywania, także technicznych. Czynności te mają charakter kompleksowy i w uzasadnionych przypadkach te swoiste audyty mogą być realizowane przez dwuosobowe zespoły inspektorskie, zwłaszcza gdy kontrola wymaga specjalistycznej wiedzy prawniczej lub technicznej, ze względu na skomplikowane procesy technologiczne czy warunki prowadzenia działalności.

— Celem takich kontroli jest poinstruowanie, szczególnie mikro- i małych pracodawców, co powinni zrobić, żeby praca była w zakładzie wykonywana w warunkach zgodnych z przepisami. Każdy ze skontrolowanych uzyskał informacje, co u niego nie działa właściwie, na co należy postawić i co należy zmienić. Inspektor wydaje w tej sprawie decyzję i uzgadnia, w jakim czasie ma być ona wykonana. Jeżeli u pracodawcy nie stwierdzono bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia ani innych rażących naruszeń prawa i zatrudnieni wykonują pracę legalnie, kontrolujący nie nakłada żadnych sankcji karnych — wyjaśnia Roman Giedrojć, główny inspektor pracy.

Państwowa Inspekcja Pracy nie przewiduje kar za nieprawidłowości stwierdzone podczas pierwszych kontroli. Inspektor wydaje decyzję lub polecenie i wyznacza termin na wyeliminowanie uchybień, którego długość zależy m.in. od możliwości techniczno-organizacyjnych przedsiębiorcy. W niektórych przypadkach pracodawca może wynegocjować dwu-, a nawet trzymiesięczny okres na usunięcie nieprawidłowości, jeśli nie jest w stanie szybciej wykonać zaleceń.

Niewielu ukaranych

Z nałożeniem kar muszą liczyć się pracodawcy, którzy dopuścili się poważnych uchybień — wspomnianych przez głównego inspektora — w przestrzeganiu przepisów i zasad BHP lub nielegalnie zatrudniających.

— Niewielu pracodawców zostało z tego tytułu ukaranych. Chciałbym, aby przy pierwszych kontrolach można było całkowicie odstąpić od sankcji za wykroczenia.

To wymaga zmian w ustawie o PIP. Oczywiście, jeżeli istnieją przesłanki naruszenia przepisów karnych, inspektor złoży odpowiedni wniosek do prokuratury, jak obecnie — mówi Roman Giedrojć. Z założenia pierwsze kontrole w mikro-, małych i średnich zakładach, ze względu na charakter instruktażowo-doradczy, powinny motywować do przestrzegania przepisów. PIP planuje kontynuację tego cyklu w następnym roku. Przewiduje, że przeprowadzi ich minimum 3 tys.

Dla ustalenia stopnia i poprawności realizacji wydanych zaleceń inspektorzy przeprowadzą kontrole sprawdzające. Z planu pracy inspekcji na 2017 r. przedstawionego Radzie Ochrony Pracy działającej przy Sejmie wynika, że pracodawcy mający problemy z przestrzeganiem obowiązujących przepisów będą zachęcani do uczestnictwa w programie prewencyjnym „Zdobądź Dyplom PIP”.

Mogą w nim brać udział zwłaszcza mikroprzedsiębiorcy zatrudniający do 9 osób. Przystępują do niego także firmy większe, liczące ok. 20 pracowników, które stanowią ok. jednej trzeciej uczestników. Podstawą programu jest samokontrola. Pracodawca, za pomocą przygotowanych przez PIP narzędzi i przy pomocy inspektora pracy jako eksperta, identyfikuje występujące w zakładzie problemy i nieprawidłowości, ocenia ich skalę oraz określa sposoby i terminy ich likwidacji.

W ubiegłym roku inspekcja zaprosiła do programu ponad 1,2 tys. właścicieli firm. W 58 szkoleniach wzięło udział 821 pracodawców, z których 606 zgłosiło chęć dalszego uczestnictwa. Sprawdzono u nich m.in. stan przestrzegania praw pracowników, poziom bezpieczeństwa pracy, oceniono wdrożenie działań naprawczych oraz ograniczenie zagrożeń zawodowych. Ostatecznie dyplom PIP otrzymało 464 pracodawców. PIP podkreśla, że zmniejszyła się liczba pracodawców, którzy nie zdołali ukończyć programu. W 2015 r. tylko 17 proc. uczestników nie przeszło pozytywnie kontroli sprawdzającej, w 2014 r. — 27 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Tysiące kontroli po nowemu