UBOJNIE ŚWIŃ: SZARA STREFA
Rozpoczyna się batalia przeciwko nieuczciwym rzeźniom
STREFA BEZ
KONTROLI:
Około jednego miliona ton żywca pochodzi z ubojów przemysłowych. Drugie tyle ubija się w małych ubojniach, w tak zwanej strefie poza-przemysłowej — mówi Roman Urban, profesor IERiGŻ.
fot. B. Skrzyński
Duże firmy mięsne zamierzają wydać wojnę ubojniom prowadzącym nieuczciwą konkurencję.
Obecnie ubój świń prowadzi się w ponad 4 tys. zakładów, z czego większość nie spełnia podstawowych warunków sanitarnych. Na Zachodzie natomiast ubojami zajmują się tylko wyspecjalizowane firmy.
— Duże zakłady ponoszą znaczne koszty w związku ze sprawowaniem stałej kontroli weterynaryjnej, zapewnianiem warunków chłodniczych oraz przestrzeganiem przepisów ochrony środowiska. W małych ubojniach często żaden z tych warunków nie jest egzekwowany, co powoduje, że produkowane tam półtusze są znacznie tańsze — podkreśla Stanisław Zięba, doradca zarządu Animexu.
Duże firmy mięsne obawiają się, że jeśli sprawa ta nie zostanie szybko uregulowana to może to narazić krajowy przemysł mięsny na restrykcje ze strony krajów unijnych. Mogłoby to grozić nawet zamknięciem granic dla polskiego mięsa.
— Nie zamierzamy walczyć z lokalnymi ubojniami, chcemy tylko, żeby prawo było egzekwowane od wszystkich firm — mówi Stanisław Zięba.
Ubój bez nadzoru
Zdaniem Romana Urbana, profesora Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w około 4 tys. ubojni wątpliwa jest skuteczność nadzoru weterynaryjnego. Zakłady te często nie dysponują nawet urządzeniami chłodniczymi, nie mówiąc już o ochronie środowiska.
— Poza grupą liderów branży oraz kilkunastoma prywatnymi firmami, które powstały w latach 90., nie prowadziło się żadnych inwestycji w ubojniach — dodaje Roman Urban.
Wielcy tworzą lobby
W Polsce, jak podają specjaliści, jest około 60 zakładów, które mogą produkować od 30 do 60 tys. ton żywca rocznie, co prawie zaspokoiłoby potrzeby naszego kraju.
— Moce większości zakładów wykorzystywane są obecnie w 30-50 proc. Reszta ubojów odbywa się pokątnie w małych zakładach. Najwyższy czas to uporządkować. Inaczej trudno liczyć na wejście na rynek unijny z polskim mięsem — stwierdza Mirosław Szulc, prezes Polskiego Związku Producentów i Eksporterów Trzody Chlewnej.
Uważa on, że wspólnie z dużymi zakładami mięsnymi należy zorganizować grupę nieformalnego nacisku, która wymusi na ministerstwie rolnictwa oraz Głównym Lekarzu Weterynarii zdecydowane działania.
Pierwszym etapem walki z tymi, którzy nie respektują przepisów, będzie kampania informacyjna, ukazująca korzyści płynące z wielkich ubojni. Jeśli okaże się ona nieskuteczna, producenci nie zawahają się przed skarżeniem do UOKiK.
SPÓŹNIONA USTAWA
Ustawa weterynaryjna o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, badaniu zwierząt rzeźnych i mięsa oraz o Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej obowiązuje już od lipca 1997 roku. Do dzisiaj jednak nie ma jeszcze wszystkich aktów wykonawczych.
Witold Choiński