UE przejmie wieprzowy limit

Mira Wszelaka
opublikowano: 2002-05-14 00:00

Krajowym firmom nie opłaca się korzystać z bezcłowego kontyngentu na eksport 39 tys. ton wieprzowiny do UE. Tymczasem wzrasta zainteresowanie biznesu z krajów „piętnastki”, który chce ulokować się w Polsce i korzystać z tutejszych preferencji.

Polska nie wykorzystuje bezcłowego kontyngentu na eksport 39 tys. ton wieprzowiny do UE. Zdaniem przedstawicieli branży, powodem są nie tylko unijne subsydia do zbóż oraz zbyt silny złoty, ale także trudności z wejściem na rynek „piętnastki”.

Specjaliści uważają, że polska wieprzowina nie jest konkurencyjna w stosunku do unijnej. Dopóki więc warunki handlu się nie zmienią, nie ma co liczyć na to, by eksport przekroczył obecny poziom 0,1 tys. ton. Jednak to, co nie opłaca się krajowym firmom, jest doskonałą szansą dla zagranicznych podmiotów, które zamierzają spenetrować polski rynek. Znając realia macierzystych rynków, łatwiej im będzie ulokować naszą produkcję.

— Zachodnie firmy zainteresowane są przede wszystkim wyrobami z udziałem mięsa wieprzowego (szynka, łopatka czy kiełbasa), choć nie wykluczają także eksportu samego mięsa — twierdzi przedstawiciel firmy konsultingowej, która obsługuje zagranicznych inwestorów.

W ramach wieprzowego kontyngentu Polska może wyeksportować 17 tys. ton wędlin.

— Nie wykorzystany tegoroczny kontyngent może skłonić UE do jego redukcji w przyszłym roku, a według umowy o liberalizacji w handlu artykułami rolnymi miał on wzrastać co roku o 3 tys. ton — zauważa Stanisław Zięba, sekretarz Polskiego Związku Producentów Eksporterów i Importerów Mięsa.

Jeżeli więc unijne firmy zajmą się eksportem polskiego mięsa, to paradoksalnie pomogą polskim producentom i przysłużą się do zachowania lub nawet wzrostu wielkości kontyngentu w przyszłym roku.